12.12.2019
RECENZJE
RPWL - Live From Outer Space

SUPERSONIC BLUES MACHINE - Road Chronicles: Live!

ASTRAL DOORS - Worship or Die

JELONEK - Classical Massacre

ARIA - Guest from the Shadow Kingdom

DEZERTER - Undergound Out of Poland

PERIHELLIUM - Prototype

MOTHER OF MILLIONS - Artifacts

TRIBULATION - Down Below

EUROPE - Europe

JAN METUS - Time Will Dissolve Our Shadows

JAN AKKERMAN - Close Beauty

REMEMBRANCE - Fall, Obsidian Night

PETR STEPAN & BRATRSTVO LUNY - Luna nad Iglau

DESTRUCTION - Born to Perish

GALLILEOUS - Moonsooon

ISSUN - Dark Green Glow

THE PAU - Raj

THE HOLEUM - Sublime Emptiness

RONNIE WOOD WITH HIS WILD FIVE - Mad Lad: A Live Tribute to Chuck Berry

BLACK STONE CHERRY - Black To Blues 2

RHAPSODY - Dawn of Victory

FLESHWORLD - The Essence Has Changed But The Detail Remains

YOGI LANG - A Way Out Of Here

MYSTHICON - Into the Dark (EP.)

ALHENA - Breaking the Silence...by Scream

ADAM JURCZYŃSKI - Beyond the Horizon

JOE BONAMASSA - Live At the Sydney Opera House

GHOST - Infestissumam

NIKKI STRINGFIELD - Harmonies for the Haunted


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - L » LONDON SILENCE - 2019 - Virus
LONDON SILENCE - 2019 - Virus

LONDON SILENCE - Virus


LONDON SILENCE - Virus

1 Sounds From Space
2 Amerocan Roads
3 I Wanna Give It All To You
4 Run With Me
5 Stuntman
6 Keep Them Closer
7 London Club’s Waiting
8 It's High Time
9 Virus
10 Mystic Girl

Rok Wydania:2019
Wydawca: Lynx Music
http://www.londonsilence.com/





London Silence to polsko-brytyjska formacja, powstała w Londynie, w roku 2014. Zespół w roku 2016 wydał swój debiutancki album „Stuntman” a rok 2019, za sprawa krakowskiego Lynx Music, przyniósł drugie wydawnictwo grupy, krążek “Virus”.

Lubię gdy po włożeniu do odtwarzacza albumu nieznanej mi formacji, do tego z nieciekawą okładką muzyka mnie pozytywnie zaskakuje! „Virus” to zrobił! Muzyka prezentowana przez London Silence to znakomicie skrojony pop –rock z cała masą wpadających w ucho melodii. Już pierwszy, „Sounds From Space” porwał mnie swoim dynamicznym refrenem. Takich momentów jest tu jednak znacznie więcej, że wymienię „Stuntman” czy najbardziej rockowy, niepozbawiony pazurków tytułowy „Virus”. Na uznanie zasługuje wokalista , jego głos może się podobać i w obranej przez zespół konwencji sprawdza się znakomicie, warto też zwrócić uwagę na prace basu (jest na czym zawiesić ucho).

„Virus” ma w sobie ogromny potencjał i niczym tytułowy wirus powinien się rozprzestrzeniać w eterze. Niezbadane są jednak wyroki rynku i czy o zespole robi się głośno czasem decyduje wyłącznie szczęście. Muzyka proponowana przez zespół może się podobać, melodie są konkretne, nie ma nudy, i nie ma mdłych ballad. London Silence udowadniają, że w tak wyeksploatowanym gatunku wciąż można mieć coś do powiedzenia i ja trzymam kciuki!!

8,5/10

Piotr Michalski
Komentarze