28.09.2020
RECENZJE
EXLIBRIS - Shadowrise

THE BLACK NOODLE PROJECT - Code 2.0

KRŮK - Nibykwiaty

SPARKS – A Steady Drip, Drip, Drip

BATUSHKA – Раскол/Raskol

ABEL GANZ - The Life of the Honey Bee and Other Moments of Clarity

STEEL PROPHET - The God Machine

DEEP PURPLE - Whoosh!

BOB DYLAN - Rough And Rowdy Ways

KONTRKULTURA - Wszystko Już Powiedziane

VERBAL DELIRIUM - From The Small Hours Of Weakness

OSTA LOVE - About Time

SBB - Jerzyk

CHAOS OVER COSMOS - The Ultimate Multiverse

HOVERCRAFT - Fall

PIOTR DAMSE - Inside Outside

H-ONE - MMLXIX

ALBION - Albion

COLIN BASS /DANIEL BIRO - Still

MAGNUS KARLSSON'S FREE FALL - We Are The Night

BLACKLIGHT - Follow the Future

WAVE - [Dream]

DEPECHE MODE - Live Spirits Soundtrack

THE MOTH GATHERER - Esoteric Oppression

DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - S » STRINGFIELD, NIKKI - 2019 - Harmonies for the Haunted
STRINGFIELD, NIKKI - 2019 - Harmonies for the Haunted

NIKKI STRINGFIELD - Harmonies for the Haunted


The Web

1. When the Devil Comes Down – 03:55
2. Haunted – 05:16
3. Unbroken – 03:58
4. Take Me – 03:49
5. Straight Through the Heart – 05:11

Rok wydania: 2019
Wydanie własne
http://nikki-stringfield.com




Nikki Stringfield to młoda amerykańska gitarzystka, którą szeroka publiczność kojarzy głównie z zespołem The Iron Maidens (popularny żeński coverband Iron Maiden), w którym na stałe występuje od 2015. Właśnie ukazała się jej debiutancka epka, zawierająca pięć autorskich utworów.

Rozpoczynający całość „When the Devil Comes Down” ma w sobie coś z The Pretty Reckless z okolic „Going To Hell”. To wolny, marszowy kawałek, w którym bębny są dodatkowo podbite pogłosem przypominającym klaśnięcia, pojawiają się także loopy. W wywiadzie, który przeprowadziłem jeszcze przed premierą wydawnictwa, Nikki przyznała mi, że utwory, które znajdą się na tej płytce dzieli na dwie grupy: te, w których jest położony większy nacisk na wokal i te, w których główną rolę odgrywają gitary. „When the Devil Comes Down” bez wątpienia zalicza się do tych pierwszych. Warstwa instrumentalna jest mocno skondensowana, a śpiew Nikki wyraźnie wysunięty na pierwszy plan.

Zaraz jednak mamy przeskok do kategorii drugiej: „Haunted” zaczyna się od potężnej ściany gitar, która płynnie przechodzi w nostalgiczne arpeggio, okraszone równie przejmującą warstwą liryczną. Gitary znów są zbite i gęste, jednak tutaj poszczególne ścieżki o wiele wyraźniej rzucają się w uszy, już po pierwszym przesłuchaniu da się wychwycić co jest mocniejsze w którym kanale.

Rozpędzonym riffem atakuje „Unbroken”, najlepszy, moim zdaniem, utwór w tym zestawie . Dużo tu rytmicznego kostkowania. Wolniejsze fragmenty znów są majestatyczne, co sprawia, że brzmieniowo całość jawi mi się jako dopracowana hybryda Slayera z okolic „World Painted Blood” i Within Temptation z rejonów „Hydry”. Ciekawe połączenie, prawda?

„Take Me” to kolejny utwór, w którym artystka najbardziej wyeksponowała swój wokal. Jest to kawałek chwytliwy, z poprockowym sznytem, jednak w przeciwieństwie do „When the Devil Comes Down” nie ma tu już loopów ani pogłosu nałożonego na bębny, a i gitary są ostrzejsze. Solidna power ballada.
W ostatnim na liście „Straight Through the Heart” Nikki daje upust swoim maidenowym fantazjom. W zasadzie tylko sam śpiew artystki przypomina nam z kim mamy tu do czynienia. Gdyby zaśpiewał to Bruce Dickinson, można by omyłkowo uznać ten utwór za odrzut z sesji „Brave New World” lub któregoś z kolejnych albumów, już z okresu z trzema gitarami w składzie.

Teksty autorstwa Stringfield są takie typowo „damskie”. Słychać, że tworząc liryki do swoich utworów artystka inspirowała się przede wszystkim własnymi doświadczeniami. Zaś warstwa instrumentalna zdradza ambicje Nikki i jej chęć dążenia do perfekcji. Jak już wspomniałem, gitary rytmiczne są gęste i zarazem czytelne, natomiast solówki bardzo różnorodne. Raz imponują wirtuozerią („Unbroken”), a innym razem wyważonym minimalizmem („When the Devil Comes Down”, „Take Me”).

Słychać, że artystka włożyła w swoje dzieło dużo pracy i dokładnie przemyślała jego kształt. Zaproponowała muzykę przystępną, ale ostrą zarazem (z wyjątkiem promującego całość „When the Devil Comes Down”), mogącą się podobać zarówno zwolennikom Iron Maiden jak również fanom np. wczesnej Taylor Swift. Bardzo chętnie bym posłuchał tych utworów na żywo, mam nadzieję, że wkrótce będzie mi dane.

8,5/10

Patryk Pawelec
Komentarze