04.08.2020
RECENZJE
KONTRKULTURA - Wszystko Już Powiedziane

VERBAL DELIRIUM - From The Small Hours Of Weakness

OSTA LOVE - About Time

SBB - Jerzyk

CHAOS OVER COSMOS - The Ultimate Multiverse

HOVERCRAFT - Fall

PIOTR DAMSE - Inside Outside

H-ONE - MMLXIX

ALBION - Albion

COLIN BASS /DANIEL BIRO - Still

MAGNUS KARLSSON'S FREE FALL - We Are The Night

BLACKLIGHT - Follow the Future

WAVE - [Dream]

DEPECHE MODE - Live Spirits Soundtrack

THE MOTH GATHERER - Esoteric Oppression

DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II

ONE LIFE ALL-IN - Letter of Forgiveness

TRAUMHAUS - In Oculis Meis

OBSIDIAN TIDE - Pillars of Creation

SUBSIGNAL - A Song For The Homeless - Live in Rüsselsheim 2019

FAIRYLAND - Osyrhianta

AL DI MEOLA – Across The Universe


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - J » JURCZYŃSKI, ADAM - 2019 - Beyond the Horizon
JURCZYŃSKI, ADAM - 2019 - Beyond the Horizon

ADAM JURCZYŃSKI - Beyond the Horizon


ADAM JURCZYŃSKI

1. Cosmic Abyss
2. Zero Gravity
3. The Mony
4. Over the Edge
5. Genesis of Agresion
6. Orion Shadow
7. Kasiopea
8. Dark Side of Jupiter
9. Beyond The Horizon

Rok wydania: 2019
Wydawca: Lynx Music




Pochodzący z Górnego Śląska gitarzysta Adam Jurczyński, miłośnikom muzyki kojarzyć się będzie w głównej mierze z formacją Oberschlesien. Tymczasem muzyk wydał właśnie swój pierwszy autorski album - „Beyond The Horizont” i to w progresywnej stajni Lynx Music. Mnie ten fakt nie dziwi. Nie wszyscy jednak wiedzą, że Adam Jurczyński swoją muzyczną przygodę zaczynał właśnie, od grania rocka progresywnego, w lokalnym , piekarskim zespole Abysal. W 2002 roku wydali nawet własnym sumptem, moim zdaniem bardzo udany i ciekawy materiał „Nowy Horyzont”. Cieszę się, że jestem szczęśliwym posiadaczem egzemplarza płyty, bo nakład był z pewnością bardzo niewielki. Gdyby album ten ukazał się dzisiaj, chociażby również w katalogu Lynx, jestem pewien, że byłby prawdziwą gratką dla miłośników progresywnego grania. Wracając jednak do sedna sprawy, wszak nie jest to recenzja „Nowych Horyzontów”, lecz płyty „Poza Horyzont”. Adam , w pewnym stopniu wrócił do korzeni, co może sugerować już sam tytuł jego solowego albumu.

Muzyka którą zawiera, jest jakby wypadkową przestrzennych, progresywnych pejzaży z przeszłości, z bardziej mocną, gitarową ekspresją, którą muzyk wyniósł grając w metalowej, szorstkiej i twardej jak śląska gwara, formacji Oberschlesien. Jak na solowe płyty gitarzystów przystało, są tutaj również wyraźnie obecne wpływy wybitnych przedstawicieli gitarowej sztuki - oczywiści Joe Satriani, czy Steve Vai.

Jest to płyta w stu procentach instrumentalna. W realizacji tego przedsięwzięcia obok Adama Jurczyńskiego (gitary, bas), wziął udział były klawiszowiec DIVISION BY ZERO Robert Gajgier, którego można usłyszeć w kompozycji „Genesis of Agression”, oraz perkusista kryjący się za pseudonimem Bobi. Płyta nie jest długa - 9 kompozycji o łącznym czasie 32 minut. Jest to jednak bez wątpienia 30 minut solidnej, gitarowej sztuki, pozwalającej poczuć bardzo szeroki wachlarz muzycznych klimatów. Płyta nie jest w stanie znużyć, co bywa bolączką wielu albumów gitarowych herosów.

„Cosmic Abyss” - zaczyna się delikatnie, jakby w rzeczy samej, w zawieszeniu w kosmicznej otchłani . Po chwili odpala jednak prawdziwa gitarowa rakieta. Piękny klimat robi tutaj słyszalny w oddali dźwięk dzwonów i stosowna do tego klimatu, ciepła gitarowa solówka, jednak nie gilmourowska (nie jest to żadna kopia „High Hopes”) . Kolejne, żywiołowe „Zero Gravity” i „The Money”, chyba najbardziej kojarzyć się z muzyką Joe Satrianiego. Klimatyczne „Over The Edge”, rozpoczyna się tykaniem zegara ( znowu może przyjść tutaj na myśl muzyka Pink Floyd). „Genesis of Agressiom”, co sama nazwa sugeruje, jest bardziej mięsisty, oprócz gitarowych solówek z przodu, słychać solidną metalową ścianę dźwięku w tle. Brzmienie przypomina mi trochę szwedzką formację Evergrey. Klawiszowe solo Roberta Gajgiera, brzmi tutaj jakby wyszło spod palców samego Dereka Sheriniana. Gitary w „Orion Shadow” i „Kasiopei” sprawiają , że faktycznie można poczuć się, jakbyśmy penetrowali gwiezdny krajobraz. „Dark Side Of Jupiter”, to natomiast najmroczniejszy i najbardziej ciężki fragment płyty. Jeśli ktoś na upartego chciałby doszukać się wpływów brzmienia „Oberschlesien”, to najbardziej chyba właśnie tutaj. Na zakończenie kompozycja tytułowa - „Beyond The Horizont”, w rzeczy samej bardzo przestrzenna, wręcz space rockowa.

Trzydziestodwuminutowa międzygwiezdna podróż szybko dobiega końca, trochę szkoda, że nie trwa ona odrobinę dłużej.

8,5/10

Marek Toma
Komentarze