26.02.2020
RECENZJE
KING! AUTOBIOGRAFIA - Staszczyk, Księżyk

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

BLIND EGO - Preaching To The Choir

SBB - Follow My Dream

BESIDES - Bystanders

GREEN DAY - Father of All Motherfuckers

SERIOUS BLACK - Suite 226

THY DISEASE - Transhumanism

SOSNOWSKI – The Hand Luggage Studio

HALFORD - Resurrection

YENISEI - The Last Cruise

ORGANIC NOISES - Organic Noises

ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - G » GOLDEN EARRING - 1977 - Live
GOLDEN EARRING - 1977 - Live

GOLDEN EARRING – Live


GOLDEN EARRING – Live

1. Candy's Going Bad
2. She Flies On Strange Wings
3. Mad Love's Coming
4. Eight Miles High
5. Vanilla Queen
6. To The Hilt
7. Fighting Windmills
8. Con Man
9. Radar Love
10. Just Like Vince Taylor

Rok wydania: 1977
Wydawca: Polydor
https://www.facebook.com/goldenearring/




Kolejny wspaniały zespół niesprawiedliwie potraktowany przez czas... W czym rzecz? Holendrzy – jeżeli w ogóle są dzisiaj kojarzeni poza granicami Beneluksu – to przede wszystkim ze względu na jeden przebój: „Radar Love”. Przypadek a la The Animals, The Moody Blues, Procol Harum, albo węgierska Omega... Warto jednak poznać inne dokonania Złotego Kolczyka, a dwupłytowy album „Live” może stać się bardzo dobrym wprowadzeniem w muzyczny świat tej holenderskiej grupy.

Dziesięć kompozycji i niemal półtorej godziny muzyki. Muzycy Golden Earring – podobnie jak wielu ich kolegów po fachu z tamtych czasów - nie ograniczali się na scenie do wiernego odgrywania studyjnych wersji swoich kompozycji. Nawet sztandarowy hit – wspomniany wyżej „Radar Love” - został tutaj rozciągnięty do dwunastu minut (!). I wcale nie jest „rodzynkiem” pod tym względem. Kapitalnie zabrzmiał również w koncertowej wersji „Vanilla Queen”, który z coverem „Eight Miles High” The Byrds wypełniał całą stronę B oryginalnego winyla. Zresztą... tutaj nie ma praktycznie słabych punktów.

Wydany w 1977 roku album efektownie podsumowywał najciekawszy (niczego nie ujmując ich uroczym popowym przebojom z wczesnych lat, ani późniejszych – udanych – prób przystosowania się do realiów lat osiemdziesiątych) okres w długiej działalności Golden Earring. Bardzo dobry wybór kompozycje, świetna forma muzyków i wokalisty, wykonania kipiące rockową energią. Aż chciałoby się przenieść w czasie i stanąć pod sceną...

Obecnie działa mnóstwo zespołów mniej lub bardziej otwarcie manifestujących swoje uwielbienie dla rocka z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Fajnie, ale... dobrze również powrócić do źródeł, przypomnieć sobie (lub poznać) kapele z tamtej epoki, których twórczość nie zestarzała się ani trochę. Takich jakich Golden Earring właśnie...

10/10

Robert Dłucik
Komentarze