17.07.2019
RECENZJE

• MAZOLEWSKI PORTER - Philosophia
• LONDON SILENCE - Virus
• AARON BROOKS - Homunculus
• HATE ETERNAL - Upon Desolate Sands
• BRUCE SPRINGSTEEN - Western Stars
• ANVIL - Pounding the Pavement
• MISERY INDEX - Rituals of Power
• MYRATH - Shehili
• SMASH THE CRASH - PL Lady
• BON JOVI - REDAKCYJNY TOP
• BLACK MAJESTY - Children of the Abyss
• GARY MOORE - After the War
• AMAROK - The Storm
• SEVEN STEPS TO THE GREEN DOOR - The?Lie
• MOB RULES - Hollowed Be Thy Name
RELACJE Z KONCERTÓW
relacja

• PROG IN PARK - Warszawa
• BON JOVI - Warszawa
• MARK KNOPFLER - Kraków
• MYSTIC FESTIVAL (dzień 2) - Kraków
• MYSTIC FESTIVAL (dzień 1) - Kraków
• MUSE - Kraków
• RIVERSIDE - Chorzów
• KISS - Kraków
• KISS - Kraków
• SLAYER, BEHEMOTH - Gliwice
• ARCH ENEMY, DEATH ANGEL - Wrocław

więcej relacji

WYWIADY
wywiad

• DREADNOUGHT
• ÖDERBEAST- Maciek Zalasiński
• RPWL
• BLACK RIVER - Piotr Wtulich
• THE BLACK WATER PANIC PROJECT
• MARTY FRIEDMAN
• POKERFACE - Xen Ritter
• KAT & ROMAN KOSTRZEWSKI - Jacek Hiro

więcej wywiadów

ARTICLES IN ENGLISH

• POKERFACE - Xen Ritter - Interview
• ALEX SKOLNICK - Interview
• MARTY FRIEDMAN - Interview
• KAIPA - Hans Ludin - Interview
• NIGHTMARE - Matt Asselberghs - Interview
• IRON MASK - Dushan Petrossi - Interview

more articles


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - G » Gabriel, Peter - 1977 - I
Gabriel, Peter - 1977 - I

1. Moribund The Burgermeister (4:18)
2. Solsbury Hill (4:21)
3. Modern Love (3:38)
4. Excuse Me (3:20)
5. Humdrum (3:26)
6. Slowburn (4:37)
7. Waiting For The Big One (7:14)
8. Down The Dolce Vita (4:42)
9. Here Comes The Flood (5:56)

Rok Wydania: 1977
Wydawca: Charisma Rec.




Nadeszła wiosna 1975 roku. Odejście Petera Gabriela z Genesis stało się faktem. Minęło jednak prawie dwa lata zanim artysta poczynił kolejny krok na swojej muzycznej drodze i wydał pierwsze solowe dzieło sygnowane swoim imieniem i nazwiskiem. Począwszy od tej pierwszej, każde kolejne płyty Gabriela nie posiadały tytułów, nazywane są więc potocznie kolejną cyferką . Tak więc aktualnie wiruje w moim odtwarzaczu srebrny krążek, nazwany umownie numerem jeden.

Jaka jest ta pierwsza solowa płyta "genesisowego renegata"? Powiem szczerze - nierówna. Każdy z utworów ma odmienny klimat, jakby artysta na siłę chciał odżegnać się od "genesisowej" estetyki, miotając się w artystycznych labiryntach, nie wiedział w którą stronę podążyć. Próżno szukać na płycie długich, rozbudowanych utworów, może za wyjątkiem "Waiting For The Big One" (7:14), który nie ma raczej nic wspólnego z "genesisowym" klimatem, jest to rozbudowana jazzowo-bluesowa kompozycja inspirowana twórczością Randyego Newmana. Nie można jednak powiedzieć że pierwsze "gabrielowe" dzieło jest płytą złą! Jest na niej wiele fascynujących momentów: chociażby utwór który wydany został jako zwiastun, na pierwszym singlu -"Solsbury Hill", do dnia dzisiejszego stanowi żelazny punkt "gabrielowskich" koncertów. Nie można nie wyróżnić też kompozycji zamykającej tą płytę - "Here Comes The Flood", moim zdaniem to jeden z piękniejszych utworów które wyszły spod ręki Gabriela. Paradoksalnie, Gabriel bardziej ceni wersję tego właśnie utworu, która znalazła się również na solowej płycie Roberta Frippa - "Exposure".
Gwarancją powodzenia debiutanckiej płyty miał być sam producent: Bob Erzin. Tak, ten Bob Erzin, który maczał palce w produkcjach płyt m. in: Alice Coopera, Lou Reeda, Kiss, nie mówiąc o epokowym albumie "The Wall" Floydów. Do nagrania swojego pierwszego solowego dzieła, Gabriel wynajął doborowe grono artystów. Od tego albumu aż do dnia dzisiejszego współpracuje z nim basista Tony Levin, na albumie możemy również usłyszeć Roberta Frippa, który notabene był producentem kolejnej solowego dzieła Gabriela.

Właśnie ta płyta ma dla mnie ogromne znaczenie historyczne, a to z prostej przyczyny: jest to pierwszy album, który nabyłem (chodzi oczywiście o płyty CD). Można by z tej informacji dojść do fałszywych wniosków że mój muzyczny świat rozpoczął się od Petera Gabriela. Oczywiście nie! Przecież przed kompaktami były na rynku muzycznym analogi oraz tzw. oryginalne kasety, i było rzecz jasna prawdziwe radio, które dzięki Bogu różniło się od tego współczesnego...

7,5/10

Marek Toma
Komentarze