11.07.2020
RECENZJE
DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II

ONE LIFE ALL-IN - Letter of Forgiveness

TRAUMHAUS - In Oculis Meis

OBSIDIAN TIDE - Pillars of Creation

SUBSIGNAL - A Song For The Homeless - Live in Rüsselsheim 2019

FAIRYLAND - Osyrhianta

AL DI MEOLA – Across The Universe

KATATONIA - City Burials

DESERT NEAR THE END - Of Fire and Stars

VADER - The Darkest Age - Live '93

VADER - Solitude In Madness

TRK PROJECT - Kay & Gerda

WIEWIÓRKA NA DRZEWIE - Wiewiórka na drzewie

KAZIK - Zaraza

IN EXTREMO – Kompass zur Sonne

NEUMA - Weather

WE SELL THE DEAD - Black Sleep

ANVISION - Love & Hate

NEUMA - Vol.2

SCEPTIC - Blind Existence

RUNNING WILD - Crossing the Blades Ep.

FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - K » Katatonia - 2009 - Night is the New Day
Katatonia - 2009 - Night is the New Day


1. Forsaker
2. The Longest Year
3. Idle Blood
4. Onward Into Battle
5. Liberation
6. The Promise Of Deceit
7. Nephilim
8. New Night
9. Inheritance
10. Day & Then The Shade
11. Departer

Rok wydania: 2009
Wydawca: Peaceville
http://katatonia.com/



Zmieniła nam się Katatonia na przestrzeni tych lat, zmieniła. Panowie wydorośleli, młodzieńczy bunt zastąpiła melancholia i zaduma. "Night is the New Day" to ósmy krążek tej formacji i z całą stanowczością mogę stwierdzić, że to pozycja ze wszech miar udana.

Na kolana rzucają już pierwsze dźwięki otwierającego krążek "Forsaker". Muzykom udało się stworzyć niesamowity klimat, pełen przestrzeni z niezwykle masywnymi, wręcz przygniatającymi gitarami i delikatnym śpiewem Jonasa Renkse. Drugi w kolejności, "The Longest Year" rozpoczyna się delikatnie i nastrojowo a wokalista wyśpiewuje swoje partie na tle intrygującego perkusyjnego podkładu. Po pewnym czasie pojawiają się jednak gitary i słuchacz po raz kolejny dostaje ciężkim obuchem po głowie. Całość wieńczy rewelacyjny, pełen emocji, w warstwie wokalnej, refren. "Idle Blood" w swym wstępie pozwala delektować się pięknymi, akustycznymi, ciepłymi brzmieniami. Po ciekawej zwrotce muzycy serwują na cudowny refren z przepiękną melodią i mnóstwem akustycznego grania. "Onward Into Battle" to kolejny element tego obrazu malowanego dźwiękiem, pełnego ognia jak i przeszywającego zimna jednocześnie. To niezwykle klimatyczna kompozycja z refrenem, który płynąc z głośników wywołuje ciarki na ciele słuchacza. W "Liberation" powraca ciężar gitar i choć zwrotka jest bardzo spokojna to już w refrenie słyszymy moc i potęgę. Gitary rzeźbią ciężkie brzmienia okraszane niespokojnymi partiami instrumentów klawiszowych a na tym tle Jonas po raz kolejny proponuje nam ciekawą melodię. "The Promise Of Deceit" intryguje już od pierwszych dźwięków, z pozoru monotonny aż skrzy się emocjami a sprawne ucho wychwyci ciekawy klawiszowy motyw, który niczym mantra przewija się przez utwór. To bez wątpienia jeden z najbardziej intrygujących momentów na tym albumie. Początek "Nephilim" może kojarzyć się z My Dying Bride. Cóż za ciężar, gitary niczym walec prą do przodu prowadząc słuchacza do nostalgicznej zwrotki. Refren to znów potęga brzmienia i niezwykła moc, która przetacza się po słuchaczu nie pozostawiając mu szans na ucieczkę. "New Night" zwraca na siebie uwagę intrygującymi motywami gitary, która tworzy melancholijny podkład dla wokalisty. Usłyszymy też smutne dźwięki zagrane na pianinie. Filmowy klimat "Inheritance" mógłby posłużyć za ścieżkę dźwiękową dla psychologicznego dramatu. Przepiękne gitarowe solo do tego nie pierwsze na tej płycie ciepłe brzmienia wręcz chwytają za serce. Słyszymy instrumenty smyczkowe a Jonas nigdzie się nie spiesząc wyśpiewuje kolejne wersy tekstu. Ze stanu hipnozy wyrywa "Day & Then The Shade", którego mocny początek przypadnie do gustu zwolennikom cięższych brzmień. Album zamyka smutne i nastrojowe "Departer", w którym wokalista śpiewa inaczej niż w pozostałych kompozycjach, nieco wyżej i wychodzi mu to niezwykle udanie. To kolejny wywoływacz ciarek, zwłaszcza w partiach instrumentalnych.

Katatonia dorobiła się własnego stylu. Muzykom z niezwykłą łatwością przychodzi łączenie ciężaru z delikatnością do tego całość jest niezwykle melodyjna i wciągająca. Hipnotyczna moc tych dźwięków nie pozwala się od nich oderwać zanim nie wybrzmią ostatnie sekundy płyty. Wspaniały album na długie jesienne wieczory.

9/10

Piotr Michalski
Komentarze