23.01.2020
RECENZJE
BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar

ŁUKASZ DRAPAŁA & CHEVY - Potwory

THE RYSZARD KRAMARSKI PROJECT - Mr. Scrooge

SCYLLA - Apex + Beneath

MARCIN PAJAK - Other Side

V/A - Tribute to ACID DRINKERS - Ladies And Gentlemen On Acid

HOVERCRAFT - Full of Eels

NO MORE JOKES - A Ludzie Się Patrzą...

DAN McCAFFERTY – Last Testament

RPWL - Live From Outer Space

SUPERSONIC BLUES MACHINE - Road Chronicles: Live!

ASTRAL DOORS - Worship or Die

JELONEK - Classical Massacre

ARIA - Guest from the Shadow Kingdom

DEZERTER - Undergound Out of Poland

PERIHELLIUM - Prototype


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - D » Dante - 2007 - The Inner Circle
Dante - 2007 - The Inner Circle


1. Faded
2. Ghost From The Past
3. For I Am
4. Not Like Myself
5. More Or Less A Man
The Giving & The Taking
6. Part I: The Giving
7. Part II: The Taking

Rok Wydania: 2007
Wydawca: Dante Music




Bardzo udaną fuzję rocka progresywnego z dźwiękami metalowymi prezentuje nam niemiecka grupa DANTE.
W kompozycjach grupy nie brakuje klawiszowych przestrzeni, kosmicznych klimatów, całej masy ciekawych motywów pianina, czy patentów na wskroś prog metalowych. Będąc przy klawiszach warto zwrócić również uwagę na umiejętnie wplecione fragmenty elektroniczne, czy orkiestracje, które pogłębiają jedynie wrażenie kompozycji skomplikowanych i ambitnych. Wbrew pozorom dość spory rozrzut środków wyrazu, nie sprawia, że utwory są niespójne. Mimo że często wiele z brzmień mamy okazję usłyszeć w ramach jednego utworu, kawałki tworzą integralną całość. Wszystko bowiem spięte jest stylistyczną klamrą. Bardzo wyraźna sekcja z naturalnie zestrojonym basem, stanowi doskonałe tło. Natomiast gitary, a właściwie ich brzmienie to jeden z powodów dla którego trudno jednoznacznie przyporządkować Dante do zespołów grających prog rock czy metal.
Z jednej strony często mamy do czynienia z ciętymi łamanymi riffami, z drugiej strony instrument jest przesterowany w dość charakterystyczny sposób.
Kolejnym charakterystycznym elementem układanki nazwanej Dante są wokalizy. Wokalista grupy operuje głosem, który dość dobrze radzi sobie również w wyższych rejestrach, jednak używa ich z umiarem. Równie mocną stroną stroną co barwa głosu, jest sposób w jaki wokalista kończy frazy... wydaje się dość charakterystyczny... tak jakby na koniec każdego wersu gasił melodie... ciekawy zabieg... który również kojarzy się bardziej z wokalistami prog rockowymi.

Na krążku „The Inner Circle” znajdziemy siedem kompozycji złożonych i zróżnicowanych.
Zarówno kolejne motywy, jak i klimat oraz tempa zmieniają się tu jak w kalejdoskopie...
Wystarczy porównać czas trwania, aby zorientować się że utwór najkrótszy (trwający około 3 i pół minuty) będzie swego rodzaju przerywnikiem. „For I Am” jest zatem kawałkiem, w którym do czynienia mamy jedynie z wokalizami i pianinem...
Swoich faworytów nie wskażę, jest to bowiem jedna z tych płyt, która mimo różnorodności i odmienności utworów, wydaje się trzymać niezmiennie dobry poziom od pierwszego do ostatniego dźwięku. W każdym z utworów znajdziemy wyróżniające się motywy...
W sumie, tak naprawdę najchętniej słucham utworu ostatniego „The Taking”. Jest naszpikowany świetnymi motywami... a to, że najdłuższy utwór może być ulubionym, potwierdza również, to że album nie dłuży się i nie nuży słuchacza.

Jeśli chodzi o kunszt kompozytorski muzyków, czy same kompozycje – ich motywy i konstrukcję – biję pokłony, w tej materii jest bardzo dobrze. Można mieć nieco zastrzeżeń do brzmienia krążka. Nawet jeśli sam miks jest klarowny, a mastering dość poprawnie ustawiony, obraz całości nieco burzą mi brzmienia i przestery użyte w gitarach rytmicznych (najbardziej jest to odczuwalne w momentach kiedy gitary grają motywy samodzielne)... I mimo, że to one odpowiedzialne są za rockowy charakter metalowych riffów, sprawiają czasami wrażenie produkcji własnej... jest to zarazem element, który nie pozwala mi wystawić oceny bardzo dobrej mimo że albumu słucha się wymienicie. Solówki za to brzmią jak należy.
Album wydany jest bardzo starannie. W booklecie każdy utwór, czy stronę opisową zdobi osobna grafika, a wizerunki muzyków także zostały przedstawione w artystyczny sposób... Zatem forma albumu to element, który pozostawia zdecydowanie pozytywne wrażenie.

Jeśli miałbym przyrównać muzykę prezentowaną przez Niemców z Dante – od razu na myśl przychodzi mi Arena i Ulysses. Myślę, że fani tych formacji, powinni sięgnąć po „The Inner Circle” bezzwłocznie. Zresztą wszyscy sympatycy muzyki pogranicza progresywnego rocka i metalu powinni być usatysfakcjonowani tą pozycją... Wystawiam mocną dobrą ocenę.

7/10

Piotr Spyra
Komentarze