19.09.2017
RECENZJE

• THALAMUS - Hiding From Dylight
• KORPIKLAANI - Live At The Masters of Rock
• MILLENIUM - The Cinema Show
• MOONSPELL - Extinct
• AYDEN - Identity
• THE PRISONER - Life of the Mind
• 1000DEAD - Thousanddead
• NERVECELL - Past, Present... Torture
• KARIBOW - From Here To The Impossible
• ART OF ILLUSION - Round Square of the Triangle
• KORPUS - Respekt
• PSYGNOSIS - Neptune
• STEVEN WILSON - To The Bone
• NORTHERN PLAGUE - Scorn the Idle
RELACJE Z KONCERTÓW
relacja

• SUNRISE - Ostrów Wielkopolski
• ULI JON ROTH, THE HEAVY CRAWLS - Katowice.
• INO ROCK - Inowrocław
• PROG IN PARK - Warszawa
• RIVERSIDE, LION SHEPHERD, SLTEOTW - Katowice
• BLAZE BAYLEY - Tychy
• VOTUM, ART OF ILLUSION - Chorzów
• THE NEAL MORSE BAND - Warszawa
• THE BREW - Piekary Śl.
• PROGROCKFEST 2017 - Legionowo
• SIENA ROOT, BRAIN CONNECT - Chorzów

więcej relacji

WYWIADY
wywiad

• INDYGO
• NOVVA - Łukasz Stalmach
• RHAPSODY OF FIRE - Alex Staropoli
• LoTH - Maciej Sołtys
• PROCOL HARUM - Gary Brooker
• SNAKEBITE
• BLAZE BAYLEY

więcej wywiadów

ARTICLES IN ENGLISH

• NIGHTMARE - Matt Asselberghs - Interview
• IRON MASK - Dushan Petrossi - Interview
• EDEN'S CURSE - Paul Logue - Interview
• SERIOUS BLACK - Dominik Sebastian - Interview
• GUNSEN - The Adventure Of The Devil's Note - Review

more articles


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - K » Kiske/Somerville - 2010 - Kiske/Somerville
Kiske/Somerville - 2010 - Kiske/Somerville
kiske-somerville01. Nothing Left to Say
02. Silence
03. If I Had A Wish
04. Arise
05. End Of The Road
06. Don't Walk Away
07. A Thousand Suns
08. Rain
09. One Night Burning
10. Devil In Her Heart
11. Second Chance
12. Set A Fire (Bonus track)

Rok wydania: 2010
Wydawca: Frontiers Records




Michael Kiske – były frontman Helloween – chyba na dobre zażegnał osobisty konflikt z rockowymi brzmieniami, o czym świadczyć mogą jego ostatnie nagrania pod szyldem Place Vendome oraz gościnny udział na płytach takich grup jak: Gamma Ray, Avantasia, Masterplan, czy Trick Or Treat.
Nowy projekt z jego udziałem również posiada rockowego pazura – takiego, który został poddany upiększającemu „manicure”. Tym razem Michael połączył swoje siły
z utalentowaną wokalistką Amandą Somerville, która w metalowym światku może być słusznie kojarzona z takimi formacjami jak: Kamelot, Epica, czy Avantasia. Oboje stworzyli ciekawy duet wokalny, którego dwa bieguny idealnie do siebie pasują, wzajemnie się uzupełniając. Mimo umiejętności i talentu, którego obojgu nie można odmówić – żadne z nich nie próbuje dominować, czy marginalizować drugiego. Dialog męsko – damski pracuje na równych prawach i oprócz momentów, gdzie Michael z Amandą śpiewają razem, jest mnóstwo partii naprzemiennych. Te wynikają jedna z drugiej, płynnie kontynuując wątek zainicjowany przez poprzednika, łącząc się w naturalny sposób.
Można się pokusić o stwierdzenie, że muzyka Kiske/Somerville przypomina podobne kompozycje z repertuaru Primal Fear („Everytime It Rains”), Firewind („Falling To Pieces”), kolejnej wersji „A Tout Le Monde (Set Me Free)” autorstwa Megadeth, czy elementy pojawiające się w twórczości Avantasia oraz Kamelot. Różnica polega na tym, że w wyżej wymienionych przypadkach były to pojedyncze „akcenty”. Natomiast Amanda i Michael stworzyli płytę, która kompleksowo jest utrzymana właśnie w takim stylu. Nie da się ukryć
– utwory szybko wpadają w ucho i są bardzo chwytliwe, posiadając wyraźnie zarysowany potencjał przebojowości, co słychać już od otwierającego „Nothing Left To Say” o lekko powerowym zacięciu. Takich „hitów” jest znacznie więcej jak choćby „Don’t Walk Away”, „If I Had A Wish”, „Rain”, czy balladowy „One Night Burning”.
Ponadto album został profesjonalnie wyprodukowany oraz równie fachowo zagrany. Dojrzała i techniczna oprawa instrumentalna, za którą odpowiadają m.in. Mat Sinner, czy Magnus Karlsson – obaj z Primal Fear – pozwoliła osiągnąć interesujący rezultat. Występujące na albumie solówki gitarowe przykuwają uwagę i słychać, że również one zostały dokładnie przemyślane. Równie sprawnie sprawuje się sekcja rytmiczna, pod której adresem nie można mieć żadnych zastrzeżeń. Ogólnie pod względem rzemieślniczym ten album wypada naprawdę okazale.
Płyta prezentuje materiał dość spójny i równy, ale z pewnością nie jednorodny – jest tu sporo urozmaiceń i tzw. smaczków. Obok delikatnych przygrywek tworzących balladową atmosferę, pojawiają się iście drapieżne riffy, jak ten stylizowany na styl Zakka Wylde’a
w „Arise”.
Reasumując Kiske/Somerville nie prezentuje nic odkrywczego, czy mocno porywającego. To wszystko już gdzieś było, przewijając się w twórczości wielu innych zespołów. Mimo to płyta jest warta poznania i słucha się jej z przyjemnością. Można się pokusić o stwierdzenie, że kompozycje są lekkie i przyjemne – łatwe w odbiorze. Muzyka duetu nie jest specjalnie skomplikowana, ale to nie o to tutaj chodzi. Ma być melodyjnie
i przystępnie – pod tym względem nie mogło być lepiej. Kiske/Somerville to materiał skierowany nie tylko dla sympatyków talentu obojga wokalistów, ale również dla tych, którzy gustują w melodyjnych odmianach bardziej klasycznych odmian metalu.

7/10

Marcin Magiera
Komentarze