05.12.2019
RECENZJE
DEZERTER - Undergound Out of Poland

PERIHELLIUM - Prototype

MOTHER OF MILLIONS - Artifacts

TRIBULATION - Down Below

EUROPE - Europe

JAN METUS - Time Will Dissolve Our Shadows

JAN AKKERMAN - Close Beauty

REMEMBRANCE - Fall, Obsidian Night

PETR STEPAN & BRATRSTVO LUNY - Luna nad Iglau

DESTRUCTION - Born to Perish

GALLILEOUS - Moonsooon

ISSUN - Dark Green Glow

THE PAU - Raj

THE HOLEUM - Sublime Emptiness

RONNIE WOOD WITH HIS WILD FIVE - Mad Lad: A Live Tribute to Chuck Berry

BLACK STONE CHERRY - Black To Blues 2

RHAPSODY - Dawn of Victory

FLESHWORLD - The Essence Has Changed But The Detail Remains

YOGI LANG - A Way Out Of Here

MYSTHICON - Into the Dark (EP.)

ALHENA - Breaking the Silence...by Scream

ADAM JURCZYŃSKI - Beyond the Horizon

JOE BONAMASSA - Live At the Sydney Opera House

GHOST - Infestissumam

NIKKI STRINGFIELD - Harmonies for the Haunted

MILLENIUM - The Web

FRONTBACK - Don't Mind the Noise

VISION DIVINE - When All The Heroes Are Dead


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - C » Camel - 1984 - Stationary Traveller
Camel - 1984 - Stationary Traveller
camel


1. Pressure Points (instrumental) (2:10)
2. Refugee (3:47)
3. Vopos (5:32)
4. Cloak and Dagger Man (3:55)
5. Stationary Traveller (instrumental) (5:34)
6. West Berlin (5:10)
7. Fingertips (4:29)
8. Missing (instrumental) (4:22)
9. After Words (instrumental) (2:01)
10. Long Goodbyes (5:14)


Rok wydania: 1984
Wydawca: Decca







"Stationary Traveller", który ukazał się w 1984 roku to chyba jeden z najbardziej przystępnych albumów Camel, czasami wręcz ocierający się o pop. Niemal każdy zawarty na albumie utwór to potencjalny radiowy hit. Muzyka jest prostsza co nie oznacza, że jest prostacka, co to, to nie. Andy Latimer zawsze wiedział jak tworzyć muzykę, czasem może i nieco cukierkową, ale nie pozbawioną swego uroku i czaru.

Utwory zawarte na tym albumie podzieliłbym na dwie grupy. Pierwsza to "radiowe przeboje" jak melodyjny, rytmiczny "Refugee", ozdobiony świetnym, wpadającym w ucho refrenem "Cloak and Dagger Man" czy "West Berlin", który to po niespecjalnej zwrotce raczy nas refrenem, od którego ciężko się opędzić. Po drugiej stronie są muzyczne perełki w postaci przepięknego instrumentalnego "Stationary Traveller". Ten utwór moim zdaniem to jedna z najlepszych kompozycji i jednocześnie solówek Andy'ego. Pełna emocji, pasji, uczuć. Rozpoczyna się delikatnym wstępem, w którym słyszymy pianino i gitarę akustyczną, pojawia się flet, potem wybucha żarem, ale nie zmienia to odbioru tego utworu - przepełniony jest smutkiem, zmusza do zadumy, refleksji. Kolejną perełką jest melancholijny, nastrojowy "Fingertips" z śliczną partią saksofonu oraz wyśmienitymi partiami zagranymi na bezprogowym basie. Trzecią ozdobą płyty jest, przynajmniej moim zdaniem, kolejny utwór instrumentalny, w postaci króciutkiego nostalgicznego "After Words", który jest dla mnie uzupełnieniem wspomnianego, genialnego "Stationary Traveller".

Ten album Camel to bardzo dobra pozycja dla tych, którzy dopiero chcą zacząć swoją przygodę z tym zespołem. Nie jest to może najbardziej reprezentatywny i odkrywczy album grupy, ale swoją przygodę z dźwiękami, które serwuje nam Andy Latimer można spokojnie zacząć właśnie od tej płyty.

8,5/10

Piotr Michalski
Komentarze