19.02.2020
RECENZJE
BLIND EGO - Preaching To The Choir

SBB - Follow My Dream

BESIDES - Bystanders

GREEN DAY - Father of All Motherfuckers

SERIOUS BLACK - Suite 226

THY DISEASE - Transhumanism

SOSNOWSKI – The Hand Luggage Studio

HALFORD - Resurrection

YENISEI - The Last Cruise

ORGANIC NOISES - Organic Noises

ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar

ŁUKASZ DRAPAŁA & CHEVY - Potwory

THE RYSZARD KRAMARSKI PROJECT - Mr. Scrooge

SCYLLA - Apex + Beneath


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - K » King's X - 2010 - Live Love In London (DVD)
King's X - 2010 - Live Love In London (DVD)
KX1. Groove Machine
2. Alright
3. Pleiades
4. Move
5. What Is This?
6. Lost In Germany
7. Black Flag
8. Pray
9. Dogman
10. Go Tell sombody
11. Julie
12. Looking For love
13. Summerland
14. Over My Head
15. It's Love
16. We Were Born To Be Loved
17. Goldilox
18. Vision
19. Moanjam

Rok wydania: 2010
Wydawca: Inside Out
http://www.myspace.com/kingsx




26 października miało miejsce premiera nowego, koncertowego DVD "Live Love In London" grupy King's X. Jest ono zapisem koncertu, który odbył się w styczniu tego roku w londyńskim klubie Electric Ballroom.

Ten założony w 1985 roku w Springfield zespół, ma z pewnością ugruntowaną pozycję na rynku muzycznym i oddane, szerokie grono fanów. Wydaje mi się jednak, że w naszym kraju na miano kultowej grupy musi sobie jeszcze zapracować. Z pewnością może pomóc w tym właśnie to koncertowe wydawnictwo, jeszcze bardziej pomogłaby oczywiście koncerty. Nic straconego, jakoś jednak tak się składa, że nie mamy szczęścia do ściągnięcia uznanych marek jeżeli chodzi o rockowe tria. Jak na razie nie mogliśmy się doczekać wizyty grupy Rush , nie mogliśmy zobaczyć na żywo również King's X. Pozostają na osłodę wydawnictwa koncertowe.

Nie pozostaje nam nic innego, jak włączyć przycisk Play w odtwarzaczu DVD, by zobaczyć jak w blasku reflektorów prezentują się panowie: Dug Pinnick (bg, v), Ty Tybor (g, v) i Jerry Gaskell (dr, v). Gitarzysta Ty Tabor przywdział t-shirt z wizerunkiem Hendrixa i bez wątpienia hendrixowski duch jest obecny w muzyce King's X. Muzyka zespołu mimo zdecydowanie rockowego charakteru czerpie garściami z blues rockowej estetyki a brak w składzie klawiszy sprawia, że nabiera hardrockowej czy wręcz metalowej ekspresji.

Ostatnia studyjna płyta zespołu ukazała się w 2008 roku nakładem Inside Out, jej tytuł - "XV" zdradza nam ile krążków zespół ma już na swoim koncie. Jeżeli chodzi o tworzenie koncertowego repertuaru jest wiec z czego wybierać. Spójrzmy więc na set listę, by stwierdzić z jakich elementów zbudowany jest niniejszy koncert ?
Zabrzmiało sporo kompozycji pochodzą z ostatniego studyjnego albumu zespołu, wspomnianego "XV" ("Alright", "Move", "Pray", "Go Tell Somebody"). Następnie patrząc chronologicznie zespół wykonał po kilka utworów ze swoich wcześniejszych płyt: 1988 - "Out Of The Silent Planet" ("What Is This?", "Goldilox", "Visions"), 1989 - "Grethen Goes To Nebraska" ("Pleiades", "Summerland", "Over My Head"), 1990 - "Faith Hope Love" ("It's Love", 'Moanjam", "We Were Born To Be Loved"), 1992 - King's X ("Lost In Germany", "Black Flag"), 1994 - "Dogman" (Dogman), 1996 - "Ear Candy" ("Looking For Love"), 1998 - "Tape Head" ("Groove Machine"), 2000 - "Please Come Home...Mr Bulbous" ("Julia").
Trzeba przyznać, że potraktowali repertuar dosyć przekrojowo, wybierając ważne elementy swojego muzycznego dorobku.

Z materiałów dodatkowych: podgląd zespołu zza kulis, oraz dwa archiwalne, koncertowe utwory: "Fall On Me"i "Everybody Knows A Little Bit Of Someting" z czasów, kiedy ciemnoskóry wokalista i basista Dug Pinnick nosił jeszcze bujną czuprynę a la Limahl.

Zerkając mimochodem na żywo reagującą publiczność zebraną w londyńskim Electric Ballroom stwierdzam, że nie podwyższyłbym zbytnio swoją obecnością średniej wieku tejże publiki. ;)

W kwestii wizualnej koncert niczym szczególnym się nie wyróżnia (oszczędne aczkolwiek wystarczające oświetlenie), ale ogląda się go z dużą przyjemnością. Na żywo było by pewnie nieporównywalnie ciekawiej. Gdyby powyrzucać przez oko wszystkie krzesła, tak mógłby wyglądać koncert King's X w piekarskiej Andaluzji. Może kiedyś?

Marek Toma
Komentarze