06.07.2020
RECENZJE
MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II

ONE LIFE ALL-IN - Letter of Forgiveness

TRAUMHAUS - In Oculis Meis

OBSIDIAN TIDE - Pillars of Creation

SUBSIGNAL - A Song For The Homeless - Live in Rüsselsheim 2019

FAIRYLAND - Osyrhianta

AL DI MEOLA – Across The Universe

KATATONIA - City Burials

DESERT NEAR THE END - Of Fire and Stars

VADER - The Darkest Age - Live '93

VADER - Solitude In Madness

TRK PROJECT - Kay & Gerda

WIEWIÓRKA NA DRZEWIE - Wiewiórka na drzewie

KAZIK - Zaraza

IN EXTREMO – Kompass zur Sonne

NEUMA - Weather

WE SELL THE DEAD - Black Sleep

ANVISION - Love & Hate

NEUMA - Vol.2

SCEPTIC - Blind Existence

RUNNING WILD - Crossing the Blades Ep.

FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside

KEEP ROCKIN' - Seismic Shift

EDDIE MULDER - Victory

DIAPOSITIVE - Give Me A Ride


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - V » Van Der Graaf Generator - 2011 - A Grounding In Numbers
Van Der Graaf Generator - 2011 - A Grounding In Numbers
VDGG1. Your Time Starts Now
2. Mathematics
3. Highly Strung
4. Red Baron
5. Bunsho
6. Snake Oil
7. Splink
8. Embarrassing Kid
9. Medusa
10. Mr Sands
11. Smoke
12. 5533
13. All Over the Place

Rok wydania: 2011
Wydwca: Virgin Records
http://www.myspace.com/nutteralert



Van Der Graaf Generator to obok King Crimson bez wątpienia jeden z najbardziej "niepokornych", wielkich zespołów rockowego kanonu. Największe artystyczne sukcesy Graavów przypadają oczywiście na lata siedemdziesiąte, nie mniej jednak ku uciesze wszystkich zwolenników ich muzyki, w 2003 roku doszło do reaktywacji grupy (po ponad 30 latach niebytu) w oryginalnym, najsłynniejszym składzie: Peter Hammill, Guy Evans, Hugh Banton i David Jackson. Zaowocowało to w 2005 wydaniem podwójnego albumu "Presets". Od tamtej pory systematycznie co 3 lata zespół raczy nas swoją kolejną, studyjną płytą. Co prawda, obecnie Van Der Graaf to tylko trio, bowiem po wydaniu wspomnianego "Presets" z zespołu odszedł saksofonista David Jackson, i już kolejna płyta "Trisector" (jak sama nazwa sugeruje), nagrana została w trójkę.

Mimo iż grupa pozbyła się ważnego elementu który był istotnym składnikiem muzycznego wizerunku - saksofonu, muzyka Van Der Graaf Generator i bez niego radzi sobie znakomicie.
Na niepowtarzalny klimat najnowszej płyty Graafów głównej mierze wpływ mają świetnie brzmiące Hammondy, ten jedyny w swoim rodzaju "hammillowski" wokal, no i oczywiście charakterystyczne, niekonwencjonalne podejście do tworzenia muzyki. Produkcję płyty po raz pierwszy powierzono osobie spoza zespołu, zadania tego podjął się Hugh Padgham. Trzeba przyznać, że udało mu się uzyskać niezmiernie czyste a zarazem głębokie brzmienie.

Okładka nowego dzieła jest najbardziej minimalistyczną w stosunku do pozostałych okładek zdobiących płyty zespołu. Jej styl może skojarzyć się z crimsonowymi okładkami z okresu "Discipline", "Beat" i "Three Of A Perfect Pair".

Najnowszy, dwunasty studyjny album, zawiera 13 niedługich kompozycji. Pierwsza z nich - "Your Time Starts Now", jest chyba najbardziej przystępną dla słuchacza niewtajemniczonego w "vandergrafowski" świat muzycznej awangardy. To delikatna ballada z przepięknymi Hammondami w tle i (w tym wypadku) kojącym głosem Hammilla. W utworze tym zastosowano nakładkę, Hammill śpiewa jakby w duecie z samym sobą, w dwóch tonacjach, co daje niezwykły efekt. Najbardziej wgryzającą się w pamięć jest kolejna z kompozycji - 'Mathematics". Złapałem się na tym, że ostatnio często nucę jej fragment, mimo że nie jest to potencjalny hicior stworzony do śpiewania przy goleniu, a jednak! "Highly Strung" dzięki charakterystycznemu gitarowemu riffowi kojarzyć się może się z Gentle Giant ("Three Friends"). Intryguje również psychodeliczny "Red Baron", w klimacie Floydów w Pompejach. Jedyny minus tej kompozycji - mogła być zdecydowanie dłuższa.

Płyta jako całość to typowy Van Der Graafowy muzyczny świat, może nie jest to dzieło na miarę "Pawn Hearts" czy "Still Life", lecz powinna zadowolić wszystkich zagorzałych miłośników ich talentu. Zresztą czy w dzisiejszych czasach (może za wyjątkiem Beardfish) ktoś jeszcze tak gra?

8/10

Marek Toma
Komentarze