19.02.2020
RECENZJE
BLIND EGO - Preaching To The Choir

SBB - Follow My Dream

BESIDES - Bystanders

GREEN DAY - Father of All Motherfuckers

SERIOUS BLACK - Suite 226

THY DISEASE - Transhumanism

SOSNOWSKI – The Hand Luggage Studio

HALFORD - Resurrection

YENISEI - The Last Cruise

ORGANIC NOISES - Organic Noises

ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar

ŁUKASZ DRAPAŁA & CHEVY - Potwory

THE RYSZARD KRAMARSKI PROJECT - Mr. Scrooge

SCYLLA - Apex + Beneath


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - F » Fleet Foxes - 2010 - Helplessness Blues
Fleet Foxes - 2010 - Helplessness Blues
ff
1. Montezuma
2. Bedouin Dress
3. Sim Sala Bim
4. Battery Kinzie
5. The Plains / Bitter Dancer
6. Helplessness Blues
7. The Cascades
8. Lorelai
9. Someone You'd Admire
10. The Shrine / An Argument
11. Blue Spotted Tail
12. Grown Ocean

Rok wydania 2011
Wydawca: SubPop



Muzyka lubi się powtarzać , można by użyć parafrazy popularnego powiedzenia z historią w tle. Kolejne pokolenia muzyków odnajdują inspiracje w twórczości starszych kolegów po fachu, zanurzając w niej własną osobowość jak herbatnik w mleku by nieco twarda już delicja ponownie mogła rozpływać się w ustach. Dla młodego Roberta Zimmermanna punktem wyjścia do napisania nieśmiertelnych songów była muzyka Woody Guthriego i Hanka Williamsa. Artysta znany dziś jako Bob Dylan bazując u progu wielkiej kariery na muzyce folk dorobił się miana największego rockowego poety wszech czasów. Podobnych inspiracji pionierami gatunku, można doszukać się też u Neila Younga , Jeffa Buckleya czy The Byrds. Dziś to właśnie oni wydają się być odpowiedzialni za wynik muzycznych poszukiwań najmłodszego pokolenia zafascynowanego folkiem: The Decemberists, Mumford And The Sons czy wreszcie Fleet Foxes. Ostatni z wymienionych zespołów płytą „Helplessness Blues” , drugą w swojej dyskografii , ugruntował własną pozycję na muzycznej mapie jako jeden z głównych przedstawicieli tzw. „indie folka”. Akustyczna muzyka bardzo przyjemnie sączy się z głośników a harmonie wokalne w stylu Simona And Garfunkela momentami nadają jej niezwykłej wręcz łagodności. Choć na tym krążku trudno znaleźć potencjalnych radiowych hitów to utworom „Beduin Dress”, tytułowemu „ Helplessnes Blues” czy „Lorelai” trudno odmówić przebojowości. Ale takiej która nie zacznie nudzić wraz z kolejnym przesłuchaniem, wręcz przeciwnie. Poziom nasycenia nimi wydaje się nie mieć limitu i w zasadzie to dotyczy także płyty jako całości. Od pierwszego utworu wprowadza nas w muzyczne rejony które wymykają się prawu grawitacji , wprowadzając słuchacza w przyjemny stan lewitacji. Ale tu uwaga! Koniec dwunastego utworu powoduje nieprzyjemny powrót starych zasad. Jest na sposób. Przycisk na pilocie „repeat all” i miękka kanapa. Tak na wszelki wypadek gdyby nagle miało zabraknąć prądu….

9/10

Witold Żogała

Komentarze