29.09.2020
RECENZJE
EXLIBRIS - Shadowrise

THE BLACK NOODLE PROJECT - Code 2.0

KRŮK - Nibykwiaty

SPARKS – A Steady Drip, Drip, Drip

BATUSHKA – Раскол/Raskol

ABEL GANZ - The Life of the Honey Bee and Other Moments of Clarity

STEEL PROPHET - The God Machine

DEEP PURPLE - Whoosh!

BOB DYLAN - Rough And Rowdy Ways

KONTRKULTURA - Wszystko Już Powiedziane

VERBAL DELIRIUM - From The Small Hours Of Weakness

OSTA LOVE - About Time

SBB - Jerzyk

CHAOS OVER COSMOS - The Ultimate Multiverse

HOVERCRAFT - Fall

PIOTR DAMSE - Inside Outside

H-ONE - MMLXIX

ALBION - Albion

COLIN BASS /DANIEL BIRO - Still

MAGNUS KARLSSON'S FREE FALL - We Are The Night

BLACKLIGHT - Follow the Future

WAVE - [Dream]

DEPECHE MODE - Live Spirits Soundtrack

THE MOTH GATHERER - Esoteric Oppression

DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - K » Kills, The - 2011 - Blood Pressures
Kills, The - 2011 - Blood Pressures
thekills1. Future Starts Slow (4:05)
2. Satellite (4:14)
3. Heart Is a Beating Drum (4:20)
4. Nail in My Coffin (3:32)
5. Wild Charms (1:14)
6. DNA (4:32)
7. Baby Says (4:28)
8. The Last Goodbye (3:41)
9. Damned If She Do (3:52)
10. You Don't Own the Road (3:22)
11. Pots and Pans (4:35)

Rok wydania: 2011
Wydawca: Domino
http://www.thekills.tv/




Jack White wziął zasłużony urlop, więc jedna z jego szalenie popularnych partnerek, Alison Mosshart, miała okazję wrócić do macierzystego The Kills, czyli multiinstrumentalisty Jamie'ego Hince'a (The Kills to duet) i zabrać się za nagrywanie nowego materiału. Na pewno pomogło w tym doświadczenie wyciągnięte z bluesowego szaleństwa The Dead Weather, którego wpływy czuć na całej przestrzeni "Blood Pressures". Obędzie się jednak bez radosnego plagiatorstwa, duet ma przecież własny staż i prywatną, niezwykle luźną wizję muzyki.

"Blood Pressures" charakteryzuje pewnego rodzaju minimalizm - największy efekt osiąga się najprostszymi środkami. Czy są to rytmiczne bębny z rozstrojoną gitarą ("Future Starts Slow"), klaskanie i sample brzmiące jak uderzenie kija bilardowego ("Heart Is a Beating Drum"), nucone melodie na wzór stadionowych zaśpiewek ("Satellite"), czy sama, rozstrojona do granic możliwości gitara ("Baby Says") - nie ma znaczenia, bowiem wszystko tutaj buja słuchaczem na wszystkie strony niczym szmacianą lalką. Kawałki są nośne, a wmieszanie ich na ścieżkę dźwiękową porządnej domówki nie spowodowałoby najmniejszej złośliwej uwagi od gości. Alison udowadniać nic nie musi, ale jej wokalne wyczyny to wciąż zdecydowana górna półka amerykańskiej muzyki rockowej, wszystko brzmi nad wyraz seksownie i fascynująco (wokalny szczyt albumu to "You Don't Own the Road"). W większości utworów wtóruje jej Jamie i przyznajmy szczerze - w duecie brzmi przyjemnie, gdy nokautuje na chwilę partnerkę i przejmuje mikrofon i jęczy samotnie (senne "Wild Charms"), coś jest zdecydowanie nie tak, ucieka cały klimat beztroskiej, rozhulanej sielanki. Równie niepotrzebnie wypada ballada "The Last Goodbye", choć jest to utwór zaprawdę słodki (być może powinien zamykać album?). Słuchacz z "Blood Pressures" najchętniej wyrzuciłby oba zwolnienia i bujał nieprzerwanie przez cały "muzyczny seans". A tak pojawia się pewnego rodzaju konsternacja (Hamlet ująłby to słowami "bujać się albo się nie bujać?").

Cóż mógłbym dodać... Więcej takich płyt! Więcej równie udanej, zdystansowanej, świeżej i chwytliwej muzyki. To nie są albumy, które zapiszą się złotymi zgłoskami w Wielkiej Księdze Muzycznych Arcydzieł, ale bez podobnych płytek nasz świat byłby strasznie napuszony i drętwy. Rozmawiałem ostatnio ze znajomym przez słoneczny komunikator na temat "Blood Pressures" i w zakończeniu doszedł on do prostego wniosku, który pozwolę sobie przytoczyć: "Pozostawia radość w sercu, chęć na więcej i po prostu buja, a to chyba najważniejsze".

7/10

Adam Piechota
Komentarze