26.01.2020
RECENZJE
ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar

ŁUKASZ DRAPAŁA & CHEVY - Potwory

THE RYSZARD KRAMARSKI PROJECT - Mr. Scrooge

SCYLLA - Apex + Beneath

MARCIN PAJAK - Other Side

V/A - Tribute to ACID DRINKERS - Ladies And Gentlemen On Acid

HOVERCRAFT - Full of Eels

NO MORE JOKES - A Ludzie Się Patrzą...

DAN McCAFFERTY – Last Testament

RPWL - Live From Outer Space

SUPERSONIC BLUES MACHINE - Road Chronicles: Live!

ASTRAL DOORS - Worship or Die

JELONEK - Classical Massacre

ARIA - Guest from the Shadow Kingdom

DEZERTER - Undergound Out of Poland


Nawigacja
Artykuły » Artykuły/Felietony » Paszołbiznes
Paszołbiznes
Paszołbiznes


To było ponad piętnaście lat temu, ale wciąż pamiętam ten koncert, jakby odbył się wczoraj. W klubie muzycznym, którego niestety dziś już nie ma na kulturalnej mapie miasta, występowała formacja Czarne Komety z Południa. Pomysł był prosty: tuzy śląskiego grania postanowiły sięgnąć po standardy rocka, bluesa i soulu z lat 60 i 70. Niby nic wielkiego, wszak cover bandów można spotkać wszędzie, ale kwintet nie ograniczał się do odgrywania dobrze znanych kawałków, lecz świetnie intepretował klasyki Animalsów, Free czy Jamesa Browna. Pięciu muzyków, którzy wychowali się na tej wspaniałej, ponadczasowej muzyce po prostu miało TE DŹWIĘKI we krwi i pokazali to na scenie w każdej nucie jaką zagrali.

Po co piszę o klubowym koncercie sprzed lat? Ano dlatego, że wokalistą Czarnych Komet był Roman „Pazur” Wojciechowski. „It’s A Man’s World” zaśpiewał wówczas tak, że buty spadały. „All Right Now” również... I oto nagle w niedzielny wieczór, wokalista Roman Wojciechowski objawił mi się w programie „Jeno Muzyka” na antenie jednej z komercyjnych stacji w kawałku Rodgersa i spółki właśnie. Nie wiem... wstydził się chłop swojego dorobku – a jest on niemały – bo przecież i Breakout, i Dariusz Kozakiewicz, występy na Rawie Blues, festiwalu w Sopocie (z DDD) – że gadał enigmatycznie i ogólnikami. A może bał się obciachu? Pal sześć... Ale najbardziej rozbroił mnie jakiś goguś z „omletem” na głowie, któren to po występie „Pazura” wykazał się kompletną ignorancją, myśląc zapewne, że ma przed sobą jakiegoś emeryta, któremu zamarzyła się nagle kariera niczym tej blond babince z „iks faktora”... A PRZECIEŻ TEN GOGUŚ Z OMLETEM POWINIEN GITARĘ ZA PAZUREM NOSIĆ, A NIE MĄDRZYĆ SIĘ PRZED KAMERĄ!!!

Pisząc te słowa nie wiem jak daleko „Pazur” zajdzie w owym telewizyjnym widowisku. Oby wygrał i wrócił na wielką scenę, tam gdzie jego miejsce. Ale w jakiej kondycji jest nasz zaściankowy „paszołbiznes”, skoro wokalista tej klasy i z takim artystycznym dorobkiem musi wdzięczyć się do jury, niczym jakiś żółtodziób z ogniska muzycznego?

Gorzej, że w obecnym sezonie programów stawiających sobie za cel wyłowienie młodych talentów (chyba, że coś mnie ominęło i „target” się zmienił) przypadek „Pazura” nie jest odosobniony. Teraz coś z kompletnie innej muzycznej bajki. Oto w bliźniaczym widowisku, tyle że nadawanym za publiczną kasę, co pachnie grubszym szwindlem, postanowił przypomnieć o sobie niejaki Fleszar Gabryś, co kiedyś miał duży hicior o deszczu. Potem jednak znikł („był i znik, bo go wezwał NIK” – copyright by kabaret TEY, wielkopolscy ziomale Gabrysia) i teraz najwyraźniej zwietrzył szansę na kambek.

Hmmmm, czyżby więc w kolejnych odcinkach programów nadawanych już chyba na każdym kanale poza TV Trwam, należałoby spodziewać się występów: Zdzisławy Sośnickiej, Urszuli Sipińskiej, Edwarda Hulewicza i Waldemara Koconia? Tak prawem serii... Zbigniew Wodecki stał się baaardzo popularny dzięki innemu „szoł” więc chyba odpada. A może by tak się „dżast pięć” reaktywowali? Albo Kelly Family wpadło z wizytą? Kelly Family w drużynie Nergala – wooooow, wówczas byłbym gotowy opłacić abonament za całą dekadę z góry!

Robert Dłucik

Ps. „paszołbiznes” – określenie naszej tzw. branży muzycznej wprowadzone przez Czesława Niemena. Szkoda, że nie ma Go już wśród nas...
Komentarze