10.08.2020
RECENZJE
STEEL PROPHET - The God Machine

DEEP PURPLE - Whoosh!

BOB DYLAN - Rough And Rowdy Ways

KONTRKULTURA - Wszystko Już Powiedziane

VERBAL DELIRIUM - From The Small Hours Of Weakness

OSTA LOVE - About Time

SBB - Jerzyk

CHAOS OVER COSMOS - The Ultimate Multiverse

HOVERCRAFT - Fall

PIOTR DAMSE - Inside Outside

H-ONE - MMLXIX

ALBION - Albion

COLIN BASS /DANIEL BIRO - Still

MAGNUS KARLSSON'S FREE FALL - We Are The Night

BLACKLIGHT - Follow the Future

WAVE - [Dream]

DEPECHE MODE - Live Spirits Soundtrack

THE MOTH GATHERER - Esoteric Oppression

DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II

ONE LIFE ALL-IN - Letter of Forgiveness

TRAUMHAUS - In Oculis Meis

OBSIDIAN TIDE - Pillars of Creation


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - K » Kaiser Chiefs - 2011 - The Future Is Medieval
Kaiser Chiefs - 2011 - The Future Is Medieval
Kaiser Chiefs1. Back In December
2. Can’t Mind My Own Business
3. Child Of The Jago
4. Coming Up For Air
5. Cousin In The Bronx
6. Dead Or In Serious Trouble
7. Fly On The Wall
8. Heard It Break
9. I Dare You
10. If You Will Have Me
11. Little Shocks
12. Long Way From Celebrating
13. Man On Mars
14. My Place Is Here
15. Out Of Focus
16. Problem Solved
17. Saying Something
18. Starts With Nothing
19. Things Change
20. When All Is Quiet

Rok wydania: 2011
Wydawca: MCA Music
http://www.kaiserchiefs.com/




Rzadko piszę o sposobie promocji muzyki alternatywnej (bo to właśnie w tym gatunku obserwuje się głównie wszystkie ryzykowne eksperymenty, vide Radiogłowe „In Rainbows”), ale nie sposób przemilczeć budowania otoczki wokół omawianego dzisiaj „The Future Is Medieval”. Chłopaki z Kaiser Chiefs na kilka lat zawiesili koncertową broń, skupiając się na szukaniu inspiracji i nagrywaniu nowego materiału, który trafił do Sieci (zaskoczony? Naprawdę?) w postaci dwudziestu kawałków o zróżnicowanych długościach. Fani zostali poproszeni o samodzielne wybranie i „ustawienie” połowy z nich, a także zaprojektowanie swojej wersji okładki albumu. Mało tego, jeżeli ktoś zassał ich „wersję” „The Future Is Medieval”, zarabiali jednego funta. Ludzka pomysłowość nie zna granic, doprawdy! Niemniej, jak każdy wymyślny cyrk, musiało to szaleństwo zakończyć się prędko – niecały miesiąc później zespół ogłosił oficjalną tracklistę albumu. I tę właśnie kolejność uważam za podstawę swojej recenzji.

Ten album z założenia miał być miszmaszem wszystkiego: klimatów, inspiracji, gatunków. Taką tandetną pocztówką znad morza, co to w wielu małych prostokącikach, niczym serial „24 godziny”, stara się pokazać wszystko i wszędzie. I założenie to zostało spełnione wyśmienicie! Kompozycje głośne i nieznośne („Long Way From Celebrating”, „Dead Or In Serious Trouble”), krótkie i nastrojowe („Heard It Break”, „If You Will Have Me”), a nawet rozimprowizowane i częściowo ambitne („Child of the Jago”, z którego tekstu wziął się intrygujący tytuł albumu) – znajdziesz tutaj wszystko, drogi Czytelniku, a czy potraktujesz ten chaos jako wadę/zaletę, to zależy już wyłącznie od Ciebie. Ja jednak odpadam, bowiem uszy mnie bolą. Mnie, największego obrońcę szeroko rozumianego eklektyzmu w muzyce we Wrocławiu!

W tym szaleństwie stylistycznym kryje się jeszcze jedna, nader okropna bestia – brak własnego charakteru. Kaiserzy nigdy nie należeli do topowych zespołów obecnej sceny, a głównym zarzutem w stronę ich przebojowych albumików był właśnie wspomniany potworek. Bo można sobie eksperymentować do woli, kopiować Wielką Czwórkę z Liverpoolu, a nawet, mówiąc bardzo kolokwialnie (co wrażliwsi proszeni są o zmrużenie oczu), srać stojąc na rękach, jednak bez jakiegoś wyróżnika rozpływa się to szybko w pędzących odmętach czasu. Chłopaki chcieliby zabłysnąć głośnymi, dziwacznymi efektami, podczas gdy (witaj, słodka ironio rzeczywistości!) największą przyjemność sprawia słuchanie ich w cichszej odsłonie, bawiących się konwencją i nastrojem. Takie właśnie jest ostatnie pięć części* tego wesołego miasteczka (urocze „Coming Up For Air”, rewelacyjne „Heard It Break”) i dla tych utworów można ewentualne poznanie „The Future Is Medieval” rozważyć.

Lub dla zabawy i sprawdzenia granic wytrzymałości własnej otwartości na dźwięki. Do czego zawsze będę zresztą zachęcać! Jednak (bo jakże to tak bez solidnego „jednak”) lepszym wyborem byłby tutaj „Velociraptor!” chłopaków z Kasabian, w pojedynku z którym „Średniowieczna przyszłość” próbuje się zwinąć w kulkę, schować pod dywanem i ssać niewinnie kciuka. Czwarty album Anglików zapamiętany zostanie głównie dzięki swemu nietypowemu wejściu na scenę, co do tego nie mam wątpliwości. W końcu dzisiaj „liczy się iwent”.

5/10

* sześć, jeżeli liczyć bonusowy kawałek po IDIOTYCZNIE długiej ciszy, do którego większość śmiertelników nie wytrzyma

Adam Piechota



Komentarze