26.01.2020
RECENZJE
ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar

ŁUKASZ DRAPAŁA & CHEVY - Potwory

THE RYSZARD KRAMARSKI PROJECT - Mr. Scrooge

SCYLLA - Apex + Beneath

MARCIN PAJAK - Other Side

V/A - Tribute to ACID DRINKERS - Ladies And Gentlemen On Acid

HOVERCRAFT - Full of Eels

NO MORE JOKES - A Ludzie Się Patrzą...

DAN McCAFFERTY – Last Testament

RPWL - Live From Outer Space

SUPERSONIC BLUES MACHINE - Road Chronicles: Live!

ASTRAL DOORS - Worship or Die

JELONEK - Classical Massacre

ARIA - Guest from the Shadow Kingdom

DEZERTER - Undergound Out of Poland


Nawigacja
Artykuły » Artykuły/Felietony » Podsumowanie Ro(c)ku 2011 - redakcja (cz. I)
Podsumowanie Ro(c)ku 2011 - redakcja (cz. I)
REDAKCYJNE PODUMOWANIE RO(C)KU 2011


Początek każdego roku to czas podsumowań. Nie inaczej jest i u nas a w oczekiwaniu na wyniki plebiscytu, w którym to wy decydujecie o zwycięzcach i pokonanych proponujemy nasz wewnętrzny remanent czyli coroczną spowiedź członków redakcji. Na początek ojcowie założyciele czyli Piotrkowie Spyra i Michalski.

Piotr Spyra




Ten rok obfitował w ciekawe wydawnictwa muzyczne. W czasie jego trwania nawet ogłosiłem kilka pozycji, które znajdą się w moim podsumowaniu. Wystawiłem też parę dziesiątek. Okazało się że finisz był kompletnie inny niż się spodziewałem. Jak snopowiązałka przejechał po mnie nowy kontrowersyjny album Korn. Sponiewierał i zostawił zniewolonego! Jednak nie wszyscy moi wcześniejsi faworyci zanotowali spadki. Niby spodziewałem się dobrej płyty, ale nie wierzyłem, że MYRATH podoła. Podołał i przebił drugi świetny album.

Jeśli chodzi o zagraniczne podwórko wymienię płyty, które (jak się okazuje) może nie wszystkie pretendowały to mojego TOP, ale tych właśnie albumów słucham najchętniej od jakiegoś czasu

Świat

1. MYRATH - Tales of the Sands.
Arabski folk przeszczepiony na kanwę prog metalu a'la SYMPHONY X. Wydawałoby się, że po poprzednim albumie Tunezyjczycy nie będą w stanie zaskoczyć - stało się inaczej - nowy album jest jeszcze DOSKONALSZY.

2. THEOCRACY - As the World Bleeds
Tak jak w zeszłym roku LABYRITH, tak tym razem THEOCRACY wkupili się w moje laski jako jedyny przedstawiciel niegdyś uwielbianego przeze mnie powermetalu. Wiem nawet dlaczego. Oprócz przebojowych (świetnych) melodii i zmiennych utworów ta płyta ustrzegła się mankamentu, którym gatunek stoi - otóż szybkiej, ale jednostajnej i bezsensownej perkusji.

3. REDEMPTION - This Mortal Coil
Uff, nie wiadomo było czy stan zdrowie pozwoli Van Dykowi nagrać jakikolwiek album. Okazuje się, że problemy gitarzysty zaowocowały emocjonalnym, oczyszczającym mocnym albumem. Mnie ta płyta wydaje się wyraźnie podzielona na brutalną / szybką i drugą - bardziej melodyjną. Do tego zgrabne paluchy Kernona pokręciły tak gałkami, że mucha nie siada :D Dodatkowy dysk z coverami - to wisienka na torcie.

4. KORN - The Path Of Totality
Nigdy nie zaliczałem muzyki KORN do moich ulubionych. Powiem więcej - ich muzyka a i image zawsze mnie odrzucały. Nie przepadam też za elektroniką.
Dlaczego więc miks tych dwóch rzeczy tak przypadł mi do gustu? Trudno powiedzieć... sam do dziś zachodzę w głowę... sięgnąłem nawet po starsze płyty zespołu, z przypuszczeniem, ze może mój gust się zmienił... i nie. Podoba mi się nowy album i basta.

5. SUN CAGED - The Lotus Effect
Czekałem - i się doczekałem. Po świetnej Artemisii, SUN CAGED nagrał kolejny czarujący album. Bardzo progmetalowy, ale progresywny zarazem (jeśli wiecie co mam na myśli). Ta płyta raz kołysze, raz kąsa... Jest idealnie wyważona.

Moją dziesiątkę dopełniają ICED EARTH – Dystopia, DREAM THEATER - A Dramatic Turn Of Events, ANDROMEDA - Manifest Tyranny, ROYAL HUNT - Show Me How To Live, ARENA - The Seventh Degree Of Separation,

Polska

1. NEWBREED - Newbreed
Chyba jedyna polska progmetalowa produkcja która mnie kupiła. Zespół nagrał płytę mocno zakręconą i połamaną - niby bardziej skomplikowaną... ale bardzo we własnym stylu

2. BOGUSLAW BALCERAK'S CRYLORD - Blood Of The Prophets
Małe oszustwo z mojej strony, ponieważ wokaliści w tym projekcie nie są z Polski. Ale tą płytą udowadniono, ze Polak potrafi... szkoda, że doceniona zostanie głównie poza naszymi granicami.

3. LEASH EYE - V.I.D.I.
Takiej muzyki świetnie się słucha. Kipi energią. Przybrudzony, ale soczysty hard rock, w który na stałe wkradły się organy! Czad melodia i... humor!

4. MILLENIUM - Puzzles
Wszystko składa się tu w jedną całość, jak tytułowe PUZZLE. Melodie, instrumentarium, historia - wszystko na swoim miejscu. To układanka ułożona do końca. Dla mnie specyficzną dla niej ramką - byłaby nieco odmienna produkcja niż zawsze.

5. FIGURESMILE - In Between
Dla mnie debiut roku. Zaskoczony jestem wykorzystaniem gitary akustycznej i dość wysokich wokaliz. Poza tym zespół świetnie wypada na żywo.


Piotr Michalski




To był bez wątpienia bardzo dobry rok – szczególnie Polski rynek obfitował w niesamowite albumy, z rewelacyjnymi debiutami na czele. Nie brakowało jednak i dobrych płyt wydanych poza naszymi granicami tak, że wybór był tym razem niezwykle trudny.
Ciężko było się zdecydować na jedynie pięć pozycji w kategoriach „Polska” i Świat” ale skoro trzeba to trzeba – oto moi tegoroczni faworyci:

Świat

1. SEVEN STEPS TO THE GREEN DOOR- The?Book
Cudowna płyta, pełna emocji i pięknych melodii. Marek Arnold, lider formacji stworzył wraz z kolegami album, który będzie mu w przyszłości ciężko przebić, ale czy wyzwania nie są motorem napędowym każdego Artysty?

2. FLAMING ROW - Elinoire
Co za debiut!! Kolejny fantastyczny koncept album, który przez długi okres był kandydatem do pozycji numer 1 mojego prywatnego podsumowania. Hard rockowy pazur i iście progrockowa wirtuozeria a do tgo niebanalne melodie i znamienici goście – to wszystko powoduje, że do tej płyty chce się wracać.

3. AIRBAG - All Rights Removed
To już wszystko było, wiem to doskonale. Airbag nagrał album, który ani o jotę nie różni się stylistycznie od swojej poprzedniczki. Dalej tworzą melancholijne dźwięki w duchu Pink Floyd – ale to jest właśnie siłą tego wydawnictwa!!

4. ARENA - Seventh Degree of Separation
Płyta, której wielu oczekiwało i wielu się rozczarowało. Jak widać ja nie poczułem, się przez zespół oszukany. Bardzo mocny, wręcz hardrockowy album, ale wciąż utrzymany w charakterystycznym stylu Clive’a Nolana. Masa świetnych melodii i znakomity nowy wokalista!

5. MY DYING BRIDE - Evinta
No proszę! Kto by pomyślał, ze MDB trafi do mojego TOP5! „Evita” to kolejny w moim podsumowaniu album, który podzielił fanów. Dal jednych to dwie płyty pluskania i nudów dla innych pełna uroku dźwiękowa podróż po krainie łagodności. Wspaniała, relaksacyjna muzyka dla skołatanych duszyczek.


Polska

1. TUNE - Lucid Moments
Akordeon i muzyka rockowa?? Ano i tak można. Debiutancki krążek Tune to jeden z wielu wspaniałych tegorocznych polskich debiutów, a że to właśnie oni znaleźli się w moim podsumowaniu i to na pierwszym miejscu zawdzięczają między innym właśnie tej nutce oryginalności!

2. MILLENIUM - Puzzles
Polskie „The Wall”? To czas pokaże. Na pewno jednak „Puzzles” to najbardziej ambitny krążek tej zasłużonej dla polskiego neoprogresywnego rocka formacji. Ryszard Kramarski wraz z Millenium osiągnął właśnie swój Mount Everest. Co dalej? Pozostaje podróż w kosmos…

3. HIPGNOSIS - Relusion
Cudo, cudo, cudo – elektronika i rockowe elementy zamknięte w kilkadziesiąt minut transu i dźwiękowej uczty. Tu słowa są zbędne – tego trzeba posłuchać!!

4. METUS - In Memory of My Lost Dreams
Marek Juza, czyli Metus tym razem zaskoczył wszystkich. Do swojej nastrojowej, ale mrocznej muzyki wpuścił więcej „dźwiękowego” światełka i wyszedł mu album, który dość intensywnie katowałem w swoim odtwarzaczu. Okazuje się, że ma on też smykałkę do przebojów i kila z znajdujących się tu utworów spokojnie odnalazłoby się np. w Radiowej Trójce.

5. AFTER… - No Attachments
After… to już nie są nowicjusze a swoim nowym albumem po raz kolejny zaskoczyli. „No Attachments” to kolejny krok naprzód w rozwoju formacji co jak co ale póki co nie grozi im stwierdzenie o zjadaniu własnego ogona – tak trzymać!


Komentarze