12.08.2020
RECENZJE
BATUSHKA – Раскол/Raskol

ABEL GANZ - The Life of the Honey Bee and Other Moments of Clarity

STEEL PROPHET - The God Machine

DEEP PURPLE - Whoosh!

BOB DYLAN - Rough And Rowdy Ways

KONTRKULTURA - Wszystko Już Powiedziane

VERBAL DELIRIUM - From The Small Hours Of Weakness

OSTA LOVE - About Time

SBB - Jerzyk

CHAOS OVER COSMOS - The Ultimate Multiverse

HOVERCRAFT - Fall

PIOTR DAMSE - Inside Outside

H-ONE - MMLXIX

ALBION - Albion

COLIN BASS /DANIEL BIRO - Still

MAGNUS KARLSSON'S FREE FALL - We Are The Night

BLACKLIGHT - Follow the Future

WAVE - [Dream]

DEPECHE MODE - Live Spirits Soundtrack

THE MOTH GATHERER - Esoteric Oppression

DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II

ONE LIFE ALL-IN - Letter of Forgiveness


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - F » Fateborn - 2011 - Turn The Knife
Fateborn - 2011 - Turn The Knife
Fateborn
1. Reinstatement
2. Turn The Knife
3. We Die Tonight
4. To My Own Former Kind
5. The Well
6. There Will Be Blood
7. I Will
8. Morning To Murder
9. Red Shadow Black
10. Uncompromising Self
11. Cross Rape
12. Wheels
13. Chaos Reborn

Rok wydania: 2011
Wydawca: Fateborn
http://www.myspace.com/fateborn


Parę dni temu dostałem ten kompakt do zrecenzowania i od tego czasu praktycznie nie opuszcza on mojego odtwarzacza. A najświeższy produkt Lamb of God na razie kurzy się na półce z płytami;)

"Turn The Knife" to już czwarty materiał w dorobku lubelskiego Fateborn, ale dopiero pierwszy - w ich blisko ośmioletniej historii - bez okładkowego dopisku "promo". Na pełnowymiarowym albumie zespół sięgnął zresztą po kawałki z wcześniejszej demówki zatytułowanej "3". I dobrze że to zrobił, bo być może dzięki temu posunięciu taki "To My Own Former Kind" trafi do szerszego grona odbiorców? A zasługuje na to w stu procentach. Świetny, miażdżący killer!

Zresztą... cały ten album zaskoczył mnie bardzo, ale to naprawdę bardzo pozytywnie. Po przeczytaniu we wkładce informacji, że w sesji gościnnie wzięli udział Auman (kiedyś Totem, obecnie Frontside) i Wera (Totem, Sceptic) wiedziałem już mniej więcej czego można spodziewać się pod względem stylistycznym, ale że dostanę materiał na takim poziomie wykonawczym i kompozycyjnym - nie przypuszczałem. Bo nie oszukujmy się - łączenie thrashu z death metalem i gatunkami z "core" w nazwie - nie jest dziś odkrywcze, za to często po prostu nudne i do bólu przewidywalne. Tymczasem Fateborn - w dość ciasnych ramach gatunku - stara się, by słuchacza zaskoczyć i zaintrygować. Nie boi się też sięgać po łagodniejsze, melodyjne patenty rodem z heavy metalowej tradycji (weźmy na przykład instrumentalny "Wheels"). I przez cały czas rzetelnie pracuje na opinię jednego z najciekawszych debiutów w ciężkim graniu w ostatnim czasie. No i - już całkiem subiektywna dygresja - cieszę się, że kapeli bliżej jednak do Totem i Sceptic niż do Frontside...

Płyta - jak to często ostatnio zdarza się w naszym metalowym światku - została wydana przez zespół własnym sumptem. Cóż, na wielką promocję medialną nie można raczej liczyć w takim przypadku, ale mam nadzieję, że "Turn The Knife" znajdzie jakoś drogę do uszu fanów takiej muzy. Ten materiał nie zasługuje na zignorowanie!

9/10

Robert Dłucik




Komentarze