26.01.2020
RECENZJE
ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar

ŁUKASZ DRAPAŁA & CHEVY - Potwory

THE RYSZARD KRAMARSKI PROJECT - Mr. Scrooge

SCYLLA - Apex + Beneath

MARCIN PAJAK - Other Side

V/A - Tribute to ACID DRINKERS - Ladies And Gentlemen On Acid

HOVERCRAFT - Full of Eels

NO MORE JOKES - A Ludzie Się Patrzą...

DAN McCAFFERTY – Last Testament

RPWL - Live From Outer Space

SUPERSONIC BLUES MACHINE - Road Chronicles: Live!

ASTRAL DOORS - Worship or Die

JELONEK - Classical Massacre

ARIA - Guest from the Shadow Kingdom

DEZERTER - Undergound Out of Poland


Nawigacja
Artykuły » Artykuły/Felietony » Livin' On A ... Top... czyli subiektywny zestaw 10 najlepszych kawałków Jona Bon Jovi.
Livin' On A ... Top... czyli subiektywny zestaw 10 najlepszych kawałków Jona Bon Jovi.
Livin’ On A ... Top – czyli subiektywny zestaw 10 najlepszych kawałków Jona Bon Jovi.


Muzyka BON JOVI towarzyszy mi od ponad dwóch dekad. Trylogię „Slippery When Wet”, „New Jersey” i „Keep The Faith” uwielbiam nadal, chociaż tyle lat minęło już od ich wydania. Właśnie... czas. Trudno w to uwierzyć, ale lider Bon Jovi skończył niedawno (02.03.12) 50 lat. Abraham to chyba dobra okazja, by przedstawić Top Ten jego muzycznych osiągnięć.


You Give Love A Band Name. Pierwszy, naprawdę wielki hit kapeli. Bon Jovi mieli już wtedy na koncie dwa albumy, które odniosły umiarkowany sukces, ale wytwórnia nie była zadowolona z wyników sprzedaży i poważnie rozważała podziękowanie muzykom za dalszą współpracę. Całe szczęście, że dali sobie na wstrzymanie... Szkoda natomiast, że od sięgnięcia po klasyk stadionowego rocka nie powstrzymała się parę lat później Mandaryna, specjalistka od chlastania rockowych pomników....

Livin’ On A Prayer. Charakterystyczny, od razu rozpoznawalny motyw z wokoderem i zabójczo chwytliwy refren. Singiel z tym kawałkiem wywindował Bon Jovi do ekstraklasy. Do dziś stanowi też żelazny punkt koncertów Amerykanów. Może kiedyś dane będzie go nam usłyszeć w Polsce? Bon Jovi to u nas wciąż jedna z nielicznych koncertowych „białych plam” pośród kapel ze światowej elity.

Wanted Dead or Alive. Trzeci i ostatni reprezentant „Slippery When Wet”. Płyta była prawdziwą kopalnią hitów, ten prezentował łagodniejsze oblicze kapeli. Jakże pięknie brzmią tutaj te akustyczne gitary... Aha, w nagraniach maczał palce niejaki Bob Rock – wówczas jeszcze mało znany inżynier dźwięku, który jednak za sześć lat zasłynął jako producent „Czarnego Albumu” Metalliki...

jon bon joviLivin’ In Sin. Ok, były na tym albumie kawałki, które dotarły do pierwszego miejsca na liście Billboardu, ale „Bad Medicine” zawsze wydawał mi się dosyć toporny, a „I’ll Be There For You” zbyt słodki... Może i klip do tej ballady też był zbyt kiczowaty, ale sam kawałek – mistrzostwo świata. Pisałem to już kiedyś, jednak powtórzę: życzmy sobie takiej komercji na współczesnych listach przebojów.

Wild Is The Wind. Ten kawałek w ogóle nie ukazał się na singlu a szkoda. To prawdziwa „perełka” z albumu „New Jersey”. Uroczy wstęp na gitarze akustycznej, potem wspaniale budowane napięcie i ten refren...

Keep The Faith. Rok 1992, wokół szaleje grunge, a Bon Jovi nadal na fali wznoszącej. Tym razem panowie postanowili nieco poeksperymentować. Zadbali o firmową pościelówę w postaci „Bed Of Roses”, ale z drugiej strony pokazali ambitniejsze oblicze. Przykład pierwszy to kawałek tytułowy z niebanalną warstwą rytmiczną.

Dry County. Tu już poszli na całość. Kto by się spodziewał po takiej „fabryce przebojów” 10 minutowej kompozycji? Może ktoś się oburzyć, albo popukać w czoło, ale Bon Jovi zbliżył się tutaj do mistrzów prog rocka.

Blaze of Glory. Największy solowy hit Jona. Lider Bon Jovi lubił poflirtować sobie z branżą filmową, bądź to jako aktor, bądź jako twórca ścieżki dźwiękowej. Tak było w przypadku westernu „Young Guns”, który promowano właśnie tym kawałkiem. To jakby ulepszona wersja „Wanted Dead Or Alive”. Wstawki gitar akustycznych – mistrzostwo świata!

Undivided. Cóż, w ostatnich latach coraz trudniej „zachować wiarę” w zespół. Lider sprawia wrażenie, jakby wena i talent do pisania megachwytliwych piosenek odwiedzali go dużo rzadziej niż w czasach największej świetności kapeli. „Undivided” z płyty „Bounce” to chyba najwyższy wzlot panów z New Jersey w ostatniej dekadzie. Rockowy killer!

Runaway (w wolnej wersji). Dzięki temu utworowi grupa zaistniała szerzej w świadomości słuchaczy, ale przyznam szczerze, że dużo bardziej wolę ten kawałek w totalnie przearanżowanej wersji, którą wykonywali swego czasu na żywo, niż w szybkiej oryginalnej (te archaiczne, irytujące klawisze!).

Happy Birthday, Mr. Bon Jovi!

Robert Dłucik




Komentarze