28.09.2020
RECENZJE
EXLIBRIS - Shadowrise

THE BLACK NOODLE PROJECT - Code 2.0

KRŮK - Nibykwiaty

SPARKS – A Steady Drip, Drip, Drip

BATUSHKA – Раскол/Raskol

ABEL GANZ - The Life of the Honey Bee and Other Moments of Clarity

STEEL PROPHET - The God Machine

DEEP PURPLE - Whoosh!

BOB DYLAN - Rough And Rowdy Ways

KONTRKULTURA - Wszystko Już Powiedziane

VERBAL DELIRIUM - From The Small Hours Of Weakness

OSTA LOVE - About Time

SBB - Jerzyk

CHAOS OVER COSMOS - The Ultimate Multiverse

HOVERCRAFT - Fall

PIOTR DAMSE - Inside Outside

H-ONE - MMLXIX

ALBION - Albion

COLIN BASS /DANIEL BIRO - Still

MAGNUS KARLSSON'S FREE FALL - We Are The Night

BLACKLIGHT - Follow the Future

WAVE - [Dream]

DEPECHE MODE - Live Spirits Soundtrack

THE MOTH GATHERER - Esoteric Oppression

DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine


Nawigacja
Artykuły » Artykuły/Felietony » Livin' On A ... Top... czyli subiektywny zestaw 10 najlepszych kawałków Jona Bon Jovi.
Livin' On A ... Top... czyli subiektywny zestaw 10 najlepszych kawałków Jona Bon Jovi.
Livin’ On A ... Top – czyli subiektywny zestaw 10 najlepszych kawałków Jona Bon Jovi.


Muzyka BON JOVI towarzyszy mi od ponad dwóch dekad. Trylogię „Slippery When Wet”, „New Jersey” i „Keep The Faith” uwielbiam nadal, chociaż tyle lat minęło już od ich wydania. Właśnie... czas. Trudno w to uwierzyć, ale lider Bon Jovi skończył niedawno (02.03.12) 50 lat. Abraham to chyba dobra okazja, by przedstawić Top Ten jego muzycznych osiągnięć.


You Give Love A Band Name. Pierwszy, naprawdę wielki hit kapeli. Bon Jovi mieli już wtedy na koncie dwa albumy, które odniosły umiarkowany sukces, ale wytwórnia nie była zadowolona z wyników sprzedaży i poważnie rozważała podziękowanie muzykom za dalszą współpracę. Całe szczęście, że dali sobie na wstrzymanie... Szkoda natomiast, że od sięgnięcia po klasyk stadionowego rocka nie powstrzymała się parę lat później Mandaryna, specjalistka od chlastania rockowych pomników....

Livin’ On A Prayer. Charakterystyczny, od razu rozpoznawalny motyw z wokoderem i zabójczo chwytliwy refren. Singiel z tym kawałkiem wywindował Bon Jovi do ekstraklasy. Do dziś stanowi też żelazny punkt koncertów Amerykanów. Może kiedyś dane będzie go nam usłyszeć w Polsce? Bon Jovi to u nas wciąż jedna z nielicznych koncertowych „białych plam” pośród kapel ze światowej elity.

Wanted Dead or Alive. Trzeci i ostatni reprezentant „Slippery When Wet”. Płyta była prawdziwą kopalnią hitów, ten prezentował łagodniejsze oblicze kapeli. Jakże pięknie brzmią tutaj te akustyczne gitary... Aha, w nagraniach maczał palce niejaki Bob Rock – wówczas jeszcze mało znany inżynier dźwięku, który jednak za sześć lat zasłynął jako producent „Czarnego Albumu” Metalliki...

jon bon joviLivin’ In Sin. Ok, były na tym albumie kawałki, które dotarły do pierwszego miejsca na liście Billboardu, ale „Bad Medicine” zawsze wydawał mi się dosyć toporny, a „I’ll Be There For You” zbyt słodki... Może i klip do tej ballady też był zbyt kiczowaty, ale sam kawałek – mistrzostwo świata. Pisałem to już kiedyś, jednak powtórzę: życzmy sobie takiej komercji na współczesnych listach przebojów.

Wild Is The Wind. Ten kawałek w ogóle nie ukazał się na singlu a szkoda. To prawdziwa „perełka” z albumu „New Jersey”. Uroczy wstęp na gitarze akustycznej, potem wspaniale budowane napięcie i ten refren...

Keep The Faith. Rok 1992, wokół szaleje grunge, a Bon Jovi nadal na fali wznoszącej. Tym razem panowie postanowili nieco poeksperymentować. Zadbali o firmową pościelówę w postaci „Bed Of Roses”, ale z drugiej strony pokazali ambitniejsze oblicze. Przykład pierwszy to kawałek tytułowy z niebanalną warstwą rytmiczną.

Dry County. Tu już poszli na całość. Kto by się spodziewał po takiej „fabryce przebojów” 10 minutowej kompozycji? Może ktoś się oburzyć, albo popukać w czoło, ale Bon Jovi zbliżył się tutaj do mistrzów prog rocka.

Blaze of Glory. Największy solowy hit Jona. Lider Bon Jovi lubił poflirtować sobie z branżą filmową, bądź to jako aktor, bądź jako twórca ścieżki dźwiękowej. Tak było w przypadku westernu „Young Guns”, który promowano właśnie tym kawałkiem. To jakby ulepszona wersja „Wanted Dead Or Alive”. Wstawki gitar akustycznych – mistrzostwo świata!

Undivided. Cóż, w ostatnich latach coraz trudniej „zachować wiarę” w zespół. Lider sprawia wrażenie, jakby wena i talent do pisania megachwytliwych piosenek odwiedzali go dużo rzadziej niż w czasach największej świetności kapeli. „Undivided” z płyty „Bounce” to chyba najwyższy wzlot panów z New Jersey w ostatniej dekadzie. Rockowy killer!

Runaway (w wolnej wersji). Dzięki temu utworowi grupa zaistniała szerzej w świadomości słuchaczy, ale przyznam szczerze, że dużo bardziej wolę ten kawałek w totalnie przearanżowanej wersji, którą wykonywali swego czasu na żywo, niż w szybkiej oryginalnej (te archaiczne, irytujące klawisze!).

Happy Birthday, Mr. Bon Jovi!

Robert Dłucik




Komentarze