11.07.2020
RECENZJE
DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II

ONE LIFE ALL-IN - Letter of Forgiveness

TRAUMHAUS - In Oculis Meis

OBSIDIAN TIDE - Pillars of Creation

SUBSIGNAL - A Song For The Homeless - Live in Rüsselsheim 2019

FAIRYLAND - Osyrhianta

AL DI MEOLA – Across The Universe

KATATONIA - City Burials

DESERT NEAR THE END - Of Fire and Stars

VADER - The Darkest Age - Live '93

VADER - Solitude In Madness

TRK PROJECT - Kay & Gerda

WIEWIÓRKA NA DRZEWIE - Wiewiórka na drzewie

KAZIK - Zaraza

IN EXTREMO – Kompass zur Sonne

NEUMA - Weather

WE SELL THE DEAD - Black Sleep

ANVISION - Love & Hate

NEUMA - Vol.2

SCEPTIC - Blind Existence

RUNNING WILD - Crossing the Blades Ep.

FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - F » Fireflight - 2010 - For Those Who Wait
Fireflight - 2010 - For Those Who Wait
fireflight 1. For Those Who Wait
2. Desperate
3. Fire In My Eyes
4. Core Of My Addiction
5. What I've Overcome
6. Name
7. New Perspective
8. You Give Me That Feeling
9. All I Need To Be
10. Recovery Begins

Rok wydania: 2010
Wydawca: Flicker Records
http://www.myspace.com/fireflight




"For Those Who Wait" to już czwarty studyjny album wydany przez grupę Fireflight. Może najpierw parę słów o nich. Zespół powstał w Eustis na Florydzie w 1999 roku tak więc staż mają już dosyć spory. Tworzą go Dawn Michele - wokalistka, Wendy Drennen - gitara basowa, Justin Cox - gitara i wokal wspomagający, Glenn Drennen - gitara oraz Phee Shorb - perkusja. Płyta, którą mam niewątpliwą przyjemność recenzować wydana została w lutym 2010 roku i od razu zadebiutowała na 5 pozycji listy Billboard Top Albums, w pierwszym tygodniu sprzedała się w liczbie 15 tysięcy egzemplarzy a w grudniu nominowana została do nagrody Grammy w kategorii Best Rock Or Gospel Rap. Niech jednak ta dziwna kategoria Was nie zmyli. To co tworzą nie ma z muzyką gospel nic wspólnego. A z rapem to już w ogóle. USA to dziwny kraj i twórczość Fireflight
włożono do przegródki z napisem "Christian Rock". Przyznam że to mój pierwszy kontakt z taką nazwą. Ale co kraj to obyczaj.

Na płycie znalazło się 10 utworów (w wersji wydanej na rynek japoński 11 utworów) utrzymanych w bardzo typowym dla amerykańskiego rynku muzycznego brzmieniu. Dynamiczna sekcja rytmiczna, przesterowane gitary, klawisze. Słowem bez zbędnego skomplikowania i wirtuozerskich popisów. Żeby uprzyjemnić odsłuch dołożono sekcje smyczkową i przepis na przyjemny albumik gotowy. Tyle że Fireflight dysponuje jeszcze jednym asem w rękawie. A w zasadzie damą. A mowa tu o kapitalnym wokalu Dawn Michele. Jak już wcześniej pisałem ich muzykę określono mianem rock chrześcijański. I faktycznie głos Dawn może nawrócić parę zabłąkanych duszyczek. Bez względu na to czy śpiewa sama, czy wspomaga ją w tym Justin (co też brzmi świetnie), czy musi się mocno wydrzeć czy też śpiewa sercem i duszą w spokojniejszych utworach robi to fantastycznie i barwa jej głosu doskonale współgra z ich muzyką.

Całość trwa raptem 36 minut. Ale nie będzie to czas zmarnowany. Wręcz przeciwnie. Polecam Wam tą płytę bo jest fajna. Podkręćcie gałeczki w waszych wzmacniaczach i Alleluja!


7.5/10

Irek Dudziński




Komentarze