14.12.2019
RECENZJE
DAN McCAFFERTY – Last Testament

RPWL - Live From Outer Space

SUPERSONIC BLUES MACHINE - Road Chronicles: Live!

ASTRAL DOORS - Worship or Die

JELONEK - Classical Massacre

ARIA - Guest from the Shadow Kingdom

DEZERTER - Undergound Out of Poland

PERIHELLIUM - Prototype

MOTHER OF MILLIONS - Artifacts

TRIBULATION - Down Below

EUROPE - Europe

JAN METUS - Time Will Dissolve Our Shadows

JAN AKKERMAN - Close Beauty

REMEMBRANCE - Fall, Obsidian Night

PETR STEPAN & BRATRSTVO LUNY - Luna nad Iglau

DESTRUCTION - Born to Perish

GALLILEOUS - Moonsooon

ISSUN - Dark Green Glow

THE PAU - Raj

THE HOLEUM - Sublime Emptiness

RONNIE WOOD WITH HIS WILD FIVE - Mad Lad: A Live Tribute to Chuck Berry

BLACK STONE CHERRY - Black To Blues 2

RHAPSODY - Dawn of Victory

FLESHWORLD - The Essence Has Changed But The Detail Remains

YOGI LANG - A Way Out Of Here

MYSTHICON - Into the Dark (EP.)

ALHENA - Breaking the Silence...by Scream

ADAM JURCZYŃSKI - Beyond the Horizon

JOE BONAMASSA - Live At the Sydney Opera House

GHOST - Infestissumam


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - S » Systr - 2011 - Gazole
Systr - 2011 - Gazole
systr1. Gazole
2. DBMB
3. Protect Your Horizons
4. The Race
5. Understanding
6. Point Break
7. All Given Words
8. Sportswear
9. Remaining Silence
10. Superheroes

Rok wydania: 2011
Wydawca: SG Records
www





Dziwna nazwa, dziwny wygląd muzyków, dziwne ksywki a już najdziwniejsza sama muzyka z tego krążka. Pochodzą z Francji, powstali w 2008 roku lecz dopiero w 2011 wydali swój debiutancki album. I przypieprzyli z wysokiego C. Dawno nie miałem w swoim ręku płyty, która tak by mnie odmóżdżyła. Ale tak pozytywnie. Bagger – wokalista i programista, Testosteron – gitara, Maverick – perkusja i programowanie, Karozen – wokalista i klawiszowiec. Tak prezentuje się skład zespołu Systr. Być może dziwne wydaje się Wam, że jest dwóch programistów w składzie. Po przesłuchaniu tej płyty przyznacie, że przy takim ogromie sampli było to niezbędne.

Napisałem, że muzyka na tej płycie jest dziwna. Może to złe określenie. Ta muzyka jest po prostu szalona. Nieprawdopodobne połączenie industrialu, ciężkiego rocka, metalu i elektroniki. I w dodatku podane to wszystko w tempie wręcz hard core'owym. To tak jak gdyby połączyć ze sobą Rammstein, Utah Saints, The Prodigy i do tego Sepulturę. A najbardziej porażające w tym wszystkim jest brzmienie wokalu. Twarde, z niemiecką manierą, porażające wręcz swoją czystością i chciałoby się wręcz rzec wulgarnością. Choć są momenty gdzie łagodnieje by dąć odetchnąć naszym uszom i wywróconym żołądkom. Ale to naprawdę krótkie momenty. Całość ocieka energią i mocą niczym ciągnik siodłowy „Kenwortha”. Ta płyta to naprawdę masakryczna porcja dźwięków. Ale co najdziwniejsze jest tak wyważona, że nie pozwala nam przekroczyć tej cienkiej linii dzielącej nas od popadnięcia w obłęd. I bardzo mocno napędza. Żadnych pościelówek, żadnych ballad. Testosteron podany na pięciolinii. No może z wyjątkiem kawałka „Remaining Silence” Ale to naprawdę wyjątek.

7/10

Irek Dudziński



Komentarze