29.01.2020
RECENZJE
ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar

ŁUKASZ DRAPAŁA & CHEVY - Potwory

THE RYSZARD KRAMARSKI PROJECT - Mr. Scrooge

SCYLLA - Apex + Beneath

MARCIN PAJAK - Other Side

V/A - Tribute to ACID DRINKERS - Ladies And Gentlemen On Acid

HOVERCRAFT - Full of Eels

NO MORE JOKES - A Ludzie Się Patrzą...

DAN McCAFFERTY – Last Testament

RPWL - Live From Outer Space

SUPERSONIC BLUES MACHINE - Road Chronicles: Live!

ASTRAL DOORS - Worship or Die

JELONEK - Classical Massacre

ARIA - Guest from the Shadow Kingdom


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - F » Furyon - 2012 - Gravitas
Furyon - 2012 - Gravitas
furyon1.Disappear Again
2.Stand Like Stone
3.Souvenirs
4.Don't Follow
5.New Way Of Living
6.Voodoo Me
7.Fear Alone
8.Wasted On You
9.Our Peace Someday
10.Desert Suicide

Rok wydania: 2012
Wydawca: Frontiers
http://www.furyon.net/




Co zrobić aby choć trochę rozwiać mit o tym jakoby Anglicy byli flegmatyczni i ospali. Ano nic łatwiejszego. Wystarczy odpalić sprzęt i przesłuchać krążek „Gravitas” pochodzącej właśnie z Wielkiej Brytanii grupy Furyon. Mogę zagwarantować, że album ten zapewni wam dużą dawkę niesamowitej energii i skopie wam… uszy. Żołądki też.

W skład zespołu wchodzą Matt Mitchell – wokalista, Chris Green – gitarzysta, Pat Heath – gitarzysta, Alex „Nickel” Bowen – gitara basowa oraz Lee Farmery – perkusja. Muzyka którą tworzą to wspólna wypadkowa zainteresowań wszystkich członków grupy. Jest tam rock i hard rock, rock progresywny, heavy metal i odrobina grunge’u rodem z Seatle. Piorunująca i bardzo wybuchowa mieszanka. Tak też właśnie jest na tej płycie. Mocno, dynamicznie i wybuchowo. Podstawą brzmienia utworów są gitary, przesterowane momentami do granic wytrzymałości uszu. Do tego dołożono świetnie rozbudowane solówki a fundamentem tego wszystkiego jest doskonale zgrana sekcja rytmiczna. Jednak największym atutem „Gravitas” jest wokal Matt'a Mitchell'a. Brudny, z zadziorną chrypką, idealnie komponujący się z muzyką jaką gra Furyon.

Jak wspomniałem płyta jest mocna i ostro brzmiąca. Nawet gdy wydaje się nam, że trafiliśmy na utwór, który chwilowo nas uspokaja („Souvenirs”) zaraz za nim pojawia się trashowo wręcz brzmiący kolos („Don't Follow”) i nasz spokój pryska jak bańka mydlana. Podobnie jest w rozpoczynającym się spokojną i delikatną wręcz wstawką na gitarze „New Way of Leaving”. Gdy uspokoi się już nasz rozdygotany żołądek gitarzyści robią nam psikusa i przy pomocy swoich przystawek i nadmiaru testosteronu wywracają nam trzewia do góry nogami. Tak jest prawie na całej płycie. Jedyny wyjątek stanowić może „Our Peace Someday”. Biorąc pod uwagę całokształt brzmienia płyty ten może nosić namiastki rockowej „pościelówki”.

Jeżeli lubicie prawdziwie męskie granie typu Alter Bridge, Soungarden, Dream Theater i Opeth to polecam ten krążek. Jeżeli poszukujecie czegoś co umili romantyczny wieczór we dwoje to raczej nie polecam. Chyba, że wasza luba przyjechała na randkę Harley'em.

7,5/10

Irek Dudziński



Komentarze