08.12.2019
RECENZJE
ARIA - Guest from the Shadow Kingdom

DEZERTER - Undergound Out of Poland

PERIHELLIUM - Prototype

MOTHER OF MILLIONS - Artifacts

TRIBULATION - Down Below

EUROPE - Europe

JAN METUS - Time Will Dissolve Our Shadows

JAN AKKERMAN - Close Beauty

REMEMBRANCE - Fall, Obsidian Night

PETR STEPAN & BRATRSTVO LUNY - Luna nad Iglau

DESTRUCTION - Born to Perish

GALLILEOUS - Moonsooon

ISSUN - Dark Green Glow

THE PAU - Raj

THE HOLEUM - Sublime Emptiness

RONNIE WOOD WITH HIS WILD FIVE - Mad Lad: A Live Tribute to Chuck Berry

BLACK STONE CHERRY - Black To Blues 2

RHAPSODY - Dawn of Victory

FLESHWORLD - The Essence Has Changed But The Detail Remains

YOGI LANG - A Way Out Of Here

MYSTHICON - Into the Dark (EP.)

ALHENA - Breaking the Silence...by Scream

ADAM JURCZYŃSKI - Beyond the Horizon

JOE BONAMASSA - Live At the Sydney Opera House

GHOST - Infestissumam

NIKKI STRINGFIELD - Harmonies for the Haunted

MILLENIUM - The Web

FRONTBACK - Don't Mind the Noise

VISION DIVINE - When All The Heroes Are Dead


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - 0-9 » XII Alfonso - 2012 - Charles Darwin
XII Alfonso - 2012 - Charles Darwin
XII Alfonso

CD1
Vol 1: 1809-1835

CD2
Vol 2: 1836-1858

CD3
Vol 3: 1859-1882

Rok wydania: 2012
Wydawca: XII Alfonso
http://www.xii-alfonso.com




Karol Darwin, osoba która wywróciła do góry nogami postrzeganie świata. Jego rewolucyjna teoria ewolucji po dziś dzień budzi w pewnych kręgach kontrowersje a przysłowiowe „pochodzenie od małpy” zawdzięczamy właśnie obserwacjom tego wielkiego człowieka nauki.

Za zadanie opisania niezwykłego życia tej postaci zabrał się francuski zespół XII Alfonso a efektem kilkuletniej pracy jest trzypłytowy (!!!) koncept album zatytułowany „Charles Darwin”.

Teraz kilka liczb:
22 piosenki
30 kompozycji instrumentalnych
50 muzyków
70 instrumentów
76-o stronicowa książeczka
180 minut muzyki!

Prawda, że robi wrażenie? Już pierwszy kontakt z tym wydawnictwem wywołuje opad szczęki. Przepięknie wydany album z genialnie wykonaną książeczką z masą fotografii z całego okresu życia Darwina, mnóstwem rycin, przypisów i informacji uzupełniających liryki. Co ciekawe na koniec na dobrych kilku stronach mamy fotografie instrumentów, które tu się pojawiły a są to tak egzotyczne rzeczy jak np. delfinofon czyli... kręgosłup delfina o który uderza się kością z szkieletu tego zwierzęcia (to instrument pochodzący z Jemenu), argentyńska bombilla, vali z Madagaskaru czy tamani z Mali.

Trzy krążki to trzy etapy z życia naukowca. Krążek pierwszy to młodość i podróż dookoła Świata na okręcie Beagle, część druga to okres dojrzałości, małżeństwo i tragiczna śmierć ukochanej córki po kulisy powstawania dzieła życia Darwina „O powstawaniu gatunków” (‘On the Origin of Species’). Ostatni z krążków to okres od powstania wspomnianego dzieła aż do śmierci.

W sumie otrzymujemy 3 godziny muzyki, której nie sposób opisać słowami. Aranżacyjne bogactwo i przepych tu panujący wręcz oszałamia. Ogromną rolę odgrywają tu kompozycje instrumentalne, pełne naleciałości folkloru miejsc, które w swym życiu odwiedził Darwin (właśnie te fragmenty tłumaczą bogactwo wykorzystanego instrumentarium). Słuchając tych motywów odbywamy w wyobraźni, wirtualną podróż po całym Świecie. Niesamowity ogrom pracy, który włożyli w to wydawnictwo muzycy budzi najwyższy szacunek. Ta płyta to jednak nie tylko nawiązania do muzyki etnicznej. To także najwyższych lotów partie wszelakich instrumentów elektrycznych z gitarą na czele. To prawdziwie progresywny... rock? Tak o tej płycie się pisze, ale jest tu i ambitny pop czy wręcz soul.

„Charles Darwin” nie jest albumem do ogarnięcia za jednym zamachem! Powiem więcej, to płyta, która wymaga bardzo dużo czasu. Przesłuchanie wszystkich trzech krążków jeden po drugim nie wchodzi w rachubę już za pierwszym razem. Ja na początku poświęciłem na to trzy kolejne wieczory, by z przepastną książeczką w dłoniach poznawać losy Darwina. Właściwie w dniu pisania tej recenzji po raz pierwszy postanowiłem poświęcić trzy godziny (a przy dziecku i żonie nie jest to łatwe ;-)) i „połknąłem” płytę w całości – uwierzcie wspaniałe uczucie.

Nie będę się więcej rozwodził, ten album to arcydzieło, za które stawiam (chyba pierwszą moją w tym roku dychę).

10/10

Piotr Michalski




Komentarze