15.08.2020
RECENZJE
SPARKS – A Steady Drip, Drip, Drip

BATUSHKA – Раскол/Raskol

ABEL GANZ - The Life of the Honey Bee and Other Moments of Clarity

STEEL PROPHET - The God Machine

DEEP PURPLE - Whoosh!

BOB DYLAN - Rough And Rowdy Ways

KONTRKULTURA - Wszystko Już Powiedziane

VERBAL DELIRIUM - From The Small Hours Of Weakness

OSTA LOVE - About Time

SBB - Jerzyk

CHAOS OVER COSMOS - The Ultimate Multiverse

HOVERCRAFT - Fall

PIOTR DAMSE - Inside Outside

H-ONE - MMLXIX

ALBION - Albion

COLIN BASS /DANIEL BIRO - Still

MAGNUS KARLSSON'S FREE FALL - We Are The Night

BLACKLIGHT - Follow the Future

WAVE - [Dream]

DEPECHE MODE - Live Spirits Soundtrack

THE MOTH GATHERER - Esoteric Oppression

DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - F » Fanthrash - 2011 - Duality Of Things
Fanthrash - 2011 - Duality Of Things
Fanthrash1. Intro 01:04
2. Allocation of the Soul 03:04
3. Aggressor 03:44
4. Forced 05:14
5. Duality of Things 04:51
6. Under the Open Sky 04:17
7. Trauma Despotic 04:54
8. Green Tattoo 05:34
9. Lizard Skeleton 01:57
10. Toxic Mind 05:37
11. Domino 04:42
12. Rita from the Hills 04:15

Rok wydania: 2011
Wydawca: Rising Records
http://www.fanthrash.com/




W Polsce nagminnie spotykamy się z dziwnymi, enigmatycznymi sytuacjami. Coraz większe podatki, a mimo to coraz szczuplejszy budżet, brak leków dla nieuleczalnie chorych, wypasiona, gigantyczna kładka dla zwierzaków (przez obwodnicę), a przy tym brak przejścia dla pieszych (tak, koło Wrocławia jest to możliwe), nierozliczane łgarstwa polityków, obecność na tej scenie takich osób jak Pan P. (z pewnego ruchu)... Podobnych zjawisk znajdziemy u nas na pęczki, nie trzeba specjalnie szukać. Nasz kraj to przedziwna kraina, nawet pod względem muzycznym i nie chodzi mi tu o zespół Jarzębina, który wybrany przez lud, ani razu nie wystąpił przy okazji rozgrywek Euro 2012. U nas wszystko jest możliwe – zespół założony w 1986 roku po 25 latach dorabia się swojego debiutu! Niemożliwe? A jednak i żeby nie być tu gołosłownym przedstawiam bohatera niniejszego tekstu – Fanthrash!

Thrash’owa brygada z Lublina w zeszłym roku doczekała się premiery swojego pierwszego albumu studyjnego (lepiej późno niż wcale – optymistyczna dygresja). Gdyby ten zespół egzystował w latach 80 – tych w Ameryce, pewnie nie byłoby mowy o sytuacji pt. Archiwum X, a Fanthrash miałby spore szanse na spory sukces. Jednak u nas wszytko dzieje się z opóźnieniem i dopiero teraz możemy zakosztować zawiłości „Duality Of Things”, płyty, która trzyma wysoki poziom 12 energetycznych ciosów, rasowa mieszanka technicznego thrashu bez hochsztaplerki. Fanthrash przywołuje stare dobre czasy nie pozostając przy tym wtórnym. Słychać tu elementy znamienne dla Death, Kat (starego), Sepultury, czy Testament. Dobre wzorce (zamierzone lub nie) w połączeniu z własnym pierwiastkiem, niebanalnymi umiejętnościami instrumentalnymi musiały się dać efekt.

Całość inicjuje niepokojące intro, mogące służyć jako muzyczny zdobnik do jednego z klasycznych filmów grozy. Po nim zostajemy wystawieni na skomasowany atak metalowej mocy w technicznym wydaniu. Kompozycje nie ograniczają się do typowych piosenkowych struktur. Sporo w nich urozmaiceń, zmian podziałów rytmicznych, efektownych ornamentacji gitarowych. Poza tym jest ciężko i stosunkowo szybko. Nad całością czuwa (prawie) growlujący, drapieżny wokal Less’a. Gitarowych „zboczeńców” powinien ucieszyć fakt, że „Duality Of Things” zawiera dużo dawkę okazałych solówek. Zadbano również o to, by podczas solówek stworzyć ciekawe podkłady, a to słychać choćby przy okazji gęstego „Aggressor”. Obok oczywistej jazdy wrażenie robią katowo – death’owe ornamentacje gitarowe, czego przykładem może być połamany „Forced”; czy też proponowane łamigłówki dźwiękowe – apogeum króciutki „Lizard Skeleton”. Fanthrash stosują tępe (że tak się wyrażę) podziały rytmiczne, co sprawia, że kompozycje są toporne, ciężarne. Zespół potrafi jednak zniwelować tonaż i zamiast kilofowego impetu tnie niczym żyleta – takie zestawienie propaguje „Domino”.

Wszystko chodzi jak w zegarku i w zasadzie nie ma się do czego doczepić. Pewnym mankamentem jest zbyt mała ilość bardziej „chwytliwych” motywów, wyróżniających melodii. Brak tych elementów czyni całość mniej czytelną – kompozycje zbyt mocno się zlewają, ale całościowo jest poprawnie i co najważniejsze ciekawie.

Fanthrash powinien zaskarbić sobie uznanie wśród fanów ogólnie pojętego thrash’u i metalowych łamańców. „Duality Of Things” to rzecz zrobiona z pomysłem i na poziomie. Przewijają się na nim echa różnych naleciałości, co w tym przypadku nie jest żadnym minusem. Wykorzystane ingrediencje pasują do siebie jak ulał, a to jak i inne aspekty czynią debiut Fanthrash wartym uwagi. Mam nadzieję, że na jego kontynuację nie trzeba będzie czekać następnego ćwierćwiecza, choć kto wie – mieszkamy w Polsce, a tu wszystko jest możliwe!

7/10

Marcin Magiera


Komentarze