08.12.2019
RECENZJE
ARIA - Guest from the Shadow Kingdom

DEZERTER - Undergound Out of Poland

PERIHELLIUM - Prototype

MOTHER OF MILLIONS - Artifacts

TRIBULATION - Down Below

EUROPE - Europe

JAN METUS - Time Will Dissolve Our Shadows

JAN AKKERMAN - Close Beauty

REMEMBRANCE - Fall, Obsidian Night

PETR STEPAN & BRATRSTVO LUNY - Luna nad Iglau

DESTRUCTION - Born to Perish

GALLILEOUS - Moonsooon

ISSUN - Dark Green Glow

THE PAU - Raj

THE HOLEUM - Sublime Emptiness

RONNIE WOOD WITH HIS WILD FIVE - Mad Lad: A Live Tribute to Chuck Berry

BLACK STONE CHERRY - Black To Blues 2

RHAPSODY - Dawn of Victory

FLESHWORLD - The Essence Has Changed But The Detail Remains

YOGI LANG - A Way Out Of Here

MYSTHICON - Into the Dark (EP.)

ALHENA - Breaking the Silence...by Scream

ADAM JURCZYŃSKI - Beyond the Horizon

JOE BONAMASSA - Live At the Sydney Opera House

GHOST - Infestissumam

NIKKI STRINGFIELD - Harmonies for the Haunted

MILLENIUM - The Web

FRONTBACK - Don't Mind the Noise

VISION DIVINE - When All The Heroes Are Dead


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - V » VS - 2012 - Just a Sigh (EP)
VS - 2012 - Just a Sigh (EP)



1. Industrial
2. Exp
3. Just a Sigh
4. E-Magine (E-Blood)
5. Buy Me
6. One



Rok wydania: 2012
Wydawca: Frozen Records
http://vs-music.com/






Grupa VS powstała w 2004 roku w Paryżu. Na ich stronie internetowej doczytałem, że grają muzykę z pogranicza ambientu, dark ambientu, indie rocka i trip hopu. Cokolwiek to oznacza.
Skład zespołu jest równie tajemniczy co ich muzyka. Drix, Guillaume, Fred, Laurent and Svein. Instrumenty jakimi się posługują to gitara, gitara basowa, klawisze, skrzypce, perkusja. I nie mam bladego pojęcia kto gra na czym. Od jednego z muzyków grupy dowiedziałem się tylko że do gry na gitarze używa smyczka.

Płyta „Just a Sigh” to pozycja którą chciałbym polecić waszej uwadze. Od czasu kiedy wpadła w moje ręce praktycznie nie ma dnia żeby nie wylądowała w moim odtwarzaczu. Zaledwie sześć utworów każdy 4-5 minutowy, każdy w innym klimacie i każdy pokazujący jak szerokie jest spektrum zainteresowań i fascynacji muzycznych członków grupy. Sama muzyka na tej płycie, )(zwłaszcza w pierwszych, tych ostrzejszych i dynamiczniejszych utworach) jest bardzo „brudna”. Mnóstwo tu mocno przesterowanych elektronicznych brzmień klawiszy i modyfikowanego elektronicznie dźwięku gitar. Perkusja w tych kawałkach to mistrzostwo świata. Natomiast po połowie, kiedy robi się spokojniej i delikatniej w utworach pojawiają się skrzypce i pianino. Podobnie jak z barwą i brzmieniem instrumentów, także z samym wokalem zespół lubi sobie poeksperymentować. Całość stanowi fantastyczny koktajl. Pierwsze utwory to połączenie klimatów a'la The Prodigy, Utah Saint's, Sigur Ros zaś po nich, gdy klimat łagodnieje, przenosimy się do muzyki w klimatach Clannad, Tima Bowness'a, Nosound.

Ta płyta się nie nudzi. Dowiedziałem się, że to pierwsza część trylogii jaka ma powstać. Na drugą część musimy poczekać do roku 2013. Jeżeli Majowie nie dali ciała i ich obliczenia są dokładne, to ja w ostatnim dniu na pewno puszczę sobie „Just a Sigh”.
Płyta bez oceny, bo to Ep-ka, ale warta mocnej 9/10

Irek Dudziński
Komentarze