06.07.2020
RECENZJE
ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II

ONE LIFE ALL-IN - Letter of Forgiveness

TRAUMHAUS - In Oculis Meis

OBSIDIAN TIDE - Pillars of Creation

SUBSIGNAL - A Song For The Homeless - Live in Rüsselsheim 2019

FAIRYLAND - Osyrhianta

AL DI MEOLA – Across The Universe

KATATONIA - City Burials

DESERT NEAR THE END - Of Fire and Stars

VADER - The Darkest Age - Live '93

VADER - Solitude In Madness

TRK PROJECT - Kay & Gerda

WIEWIÓRKA NA DRZEWIE - Wiewiórka na drzewie

KAZIK - Zaraza

IN EXTREMO – Kompass zur Sonne

NEUMA - Weather

WE SELL THE DEAD - Black Sleep

ANVISION - Love & Hate

NEUMA - Vol.2

SCEPTIC - Blind Existence

RUNNING WILD - Crossing the Blades Ep.

FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside

KEEP ROCKIN' - Seismic Shift

EDDIE MULDER - Victory

DIAPOSITIVE - Give Me A Ride

TRANQUILLIZER 247 - Dziesięć


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - V » VS - 2012 - Just a Sigh (EP)
VS - 2012 - Just a Sigh (EP)



1. Industrial
2. Exp
3. Just a Sigh
4. E-Magine (E-Blood)
5. Buy Me
6. One



Rok wydania: 2012
Wydawca: Frozen Records
http://vs-music.com/






Grupa VS powstała w 2004 roku w Paryżu. Na ich stronie internetowej doczytałem, że grają muzykę z pogranicza ambientu, dark ambientu, indie rocka i trip hopu. Cokolwiek to oznacza.
Skład zespołu jest równie tajemniczy co ich muzyka. Drix, Guillaume, Fred, Laurent and Svein. Instrumenty jakimi się posługują to gitara, gitara basowa, klawisze, skrzypce, perkusja. I nie mam bladego pojęcia kto gra na czym. Od jednego z muzyków grupy dowiedziałem się tylko że do gry na gitarze używa smyczka.

Płyta „Just a Sigh” to pozycja którą chciałbym polecić waszej uwadze. Od czasu kiedy wpadła w moje ręce praktycznie nie ma dnia żeby nie wylądowała w moim odtwarzaczu. Zaledwie sześć utworów każdy 4-5 minutowy, każdy w innym klimacie i każdy pokazujący jak szerokie jest spektrum zainteresowań i fascynacji muzycznych członków grupy. Sama muzyka na tej płycie, )(zwłaszcza w pierwszych, tych ostrzejszych i dynamiczniejszych utworach) jest bardzo „brudna”. Mnóstwo tu mocno przesterowanych elektronicznych brzmień klawiszy i modyfikowanego elektronicznie dźwięku gitar. Perkusja w tych kawałkach to mistrzostwo świata. Natomiast po połowie, kiedy robi się spokojniej i delikatniej w utworach pojawiają się skrzypce i pianino. Podobnie jak z barwą i brzmieniem instrumentów, także z samym wokalem zespół lubi sobie poeksperymentować. Całość stanowi fantastyczny koktajl. Pierwsze utwory to połączenie klimatów a'la The Prodigy, Utah Saint's, Sigur Ros zaś po nich, gdy klimat łagodnieje, przenosimy się do muzyki w klimatach Clannad, Tima Bowness'a, Nosound.

Ta płyta się nie nudzi. Dowiedziałem się, że to pierwsza część trylogii jaka ma powstać. Na drugą część musimy poczekać do roku 2013. Jeżeli Majowie nie dali ciała i ich obliczenia są dokładne, to ja w ostatnim dniu na pewno puszczę sobie „Just a Sigh”.
Płyta bez oceny, bo to Ep-ka, ale warta mocnej 9/10

Irek Dudziński
Komentarze