19.02.2020
RECENZJE
SBB - Follow My Dream

BESIDES - Bystanders

GREEN DAY - Father of All Motherfuckers

SERIOUS BLACK - Suite 226

THY DISEASE - Transhumanism

SOSNOWSKI – The Hand Luggage Studio

HALFORD - Resurrection

YENISEI - The Last Cruise

ORGANIC NOISES - Organic Noises

ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar

ŁUKASZ DRAPAŁA & CHEVY - Potwory

THE RYSZARD KRAMARSKI PROJECT - Mr. Scrooge

SCYLLA - Apex + Beneath

MARCIN PAJAK - Other Side


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - V » Vandroya - 2013 - One
Vandroya - 2013 - One
vandroya - one
01. All Becomes One
02. The Last Free Land
03. No Oblivion For Eternity
04. Within Shadows
05. Anthem (For The Sun)
06. Why Should We Say Goodbye?
07. Change The Tide
08. When Heaven Decides To Call
09. This World Of Yours
10.Solar Night

Rok wydania: 2013
Wydawca: Inner Wound Recordings
www.vandroya.com




Debiutancka płyta VANDROYA w Europie pojawi się 18 stycznia, jednak w Japonii została wydana miesiąc wcześniej. Jeśli ktoś śledzi wydawane tam albumy, być może już ma nieco pojęcia o płycie Brazylijczyków. Osoba wokalistki zespołu, również może być znana sympatykom gatunku, ponieważ Daisa Munhoz pojawiła się na trzecim albumie Soulspell.

Zespół ma do zaprezentowania całkiem zgrabny album oparty wprawdzie na wyświechtanej już stylistyce, ale sposób w jaki VANDROYA gra powermetal, tchnie świeżością i wzbudza w słuchaczu same dobre skojarzenia. W zapowiedziach mówi się o tym, że grupa sięga w stylistykę progresywną i przyrównuje się ją do zespołów progpowerowych. Nie byłbym aż tak daleki w porównaniach i osądach. Owszem zespół dobrze czuje się a to wplatając ciekawe patenty klawiszowe, liczne partie pianina, bywa że brzmiące nawet jazzowo („Within shadows”) czy progresywnie. Dodatkową ozdobą są także orkiestracje.

Na podstawie powyższego akapitu jesteście w stanie stwierdzić, że mamy do czynienia z kolejną pozycją, która wprawdzie trzyma standardy w gatunku, ale niekoniecznie wnosi coś nowego. VANDROYA robi to właśnie na tyle subtelnie, że wprawdzie wyraźnie słyszymy różnicę, jednak nie sposób jej wypunktować bez dogłębnej analizy. A ta wydaje się niepotrzebna. Zespół gra z polotem i charyzmą. Album brzmi wyśmienicie, jest naszpikowany fajnymi motywami i ani na chwilę nie trąci banałem.

Jako ciekawostkę wspomnę, że na „One”, pojawia się utwór „Change the tide”, który zamieszczony został na „Hollow's Gathering” Soulspell. Tam wokalistka śpiewała w duecie z Michaelem Vescera, tutaj towarzyszy jej Leandro Cacoilo (ex. Eterna). Ciekawy zabieg, który kompletnie mi nie przeszkadza, ani nie burzy obrazu całokształtu. Powiem więcej, (pomijając fakt że to jeden z moich faworytów ostatniego Soulspell), zmiana wokalistów sprawia, że traktuje się ten utwór jak bonus... Kto wie, być moze wiedzeni ciekawością fani metal-operowej stylistyki także zechcą sięgnąć po tą pozycję.

Płytą powinni zainteresować się zwolennicy powermetalu jak i jego bardziej ambitnych odmian. Mamy tu do czynienia z materiałem, który zadowoli zarówno sympatyków dynamicznego metalowego wymiatania, jak i gry nieco bardziej finezyjnej.

8,5/10

Piotr Spyra
Komentarze