19.02.2020
RECENZJE
BLIND EGO - Preaching To The Choir

SBB - Follow My Dream

BESIDES - Bystanders

GREEN DAY - Father of All Motherfuckers

SERIOUS BLACK - Suite 226

THY DISEASE - Transhumanism

SOSNOWSKI – The Hand Luggage Studio

HALFORD - Resurrection

YENISEI - The Last Cruise

ORGANIC NOISES - Organic Noises

ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar

ŁUKASZ DRAPAŁA & CHEVY - Potwory

THE RYSZARD KRAMARSKI PROJECT - Mr. Scrooge

SCYLLA - Apex + Beneath


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - K » Kill Devil Hill - 2012 - Kill Devil Hill
Kill Devil Hill - 2012 - Kill Devil Hill
Kill Devil Hill

1. War machine
2. Hangman
3. Voodoo doll
4. Gates of hell
5. Rise From The Shadows
6. We`re All gonna die
7. Strange
8. Time & time Again
9. Old Man
10. Mysterious Ways
11. Up In Flames
12. Revenge

Rok wydania: 2012
Wydawca: SPV
http://www.killdevilhillmusic.com




Napisze bardzo krótko, może dla niektórych bedzie to smieszna recka ale po co sie rozpisywać podniecać literówkami, jak można treściwie i na temat napisać kilka zdań, właśnie jestem w trakcie słuchania (kolejny raz już) tej płyty. Płyty która zaczyna odciskać duże znamię w mojej starej metalowej duszy.

A wiec tak, dwóch panów tj. Rex Brown basista słynnej kapeli PANTERA, i perkusista jeszcze bardziej słynnej jak nie największej w tym wszechświecie – SABBSÓW, a wiec pan Vinny Appice. Postanowili dokooptować jeszcze dwóch muzykantów i stworzyli mam nadzieje nie chwilowy lecz długoletni projekt KILL DEVIL HILL. Co im z tego wylazło, proszę was o posłuchanie i wziecie sobie do serca tego co pisze, bo płyta ma takie pierd#lnięcie, którego sam się nie spodziewałem. Nie przypuszczałem, że takie SABBATHOWE wałki jeszcze kiedyś usłyszę. Podobno w 2013 sam Sabbath ma wydać LP, no to niech się chłopaki postarają bo mają ciężki mur do przebicia w postaci tego krążka. Podobno Sabsi mają zagrać jak za czasów „Paranoid”, czy „Mastera”,oby oby tak się stało, bo to co Kill Devil Hill nam proponuje podnosi wysooooko poprzeczkę dla królów metalu. Jedyną przewagą na starcie jaką ma Sabbath to głos Ozziego (jestem z tych dla których pierwszy jest Ozzy, a drugi Dio choć klasa wokalu jest nieporównywalna, ale nie o to chodzi). Gdyby sir. Ozzy zaśpiewał na Tej płycie to „mógłbym już się położyć sześć stóp pod ziemią”.
To tyle. Jednak nieco rozpisałem się, zatem już kończę. Wolałem skupić się na wrażeniu jakie album na mnie robi i nakreśliłem ogólny klimat, w jakim jest zagrana, niż na opisie kolejnych kompozycji.

Polecam tą płytę, tym bardziej, że nie znalazłem recki ani na tym serwisie, ani u innych. Płyta rozpierd..la i jest warta uwagi!!!
Oceniam ją na 9,5/10 to 0,5 zostawiam za brak Ozzika na wokalu (hehe) i mam nadzieję, że dołożę ją do nowej płyty Sabsów (liczę na świetną płytę, straszną - taką jak z lat 70).

9,5/10

Janusz L.

Komentarze