25.09.2020
RECENZJE
EXLIBRIS - Shadowrise

THE BLACK NOODLE PROJECT - Code 2.0

KRŮK - Nibykwiaty

SPARKS – A Steady Drip, Drip, Drip

BATUSHKA – Раскол/Raskol

ABEL GANZ - The Life of the Honey Bee and Other Moments of Clarity

STEEL PROPHET - The God Machine

DEEP PURPLE - Whoosh!

BOB DYLAN - Rough And Rowdy Ways

KONTRKULTURA - Wszystko Już Powiedziane

VERBAL DELIRIUM - From The Small Hours Of Weakness

OSTA LOVE - About Time

SBB - Jerzyk

CHAOS OVER COSMOS - The Ultimate Multiverse

HOVERCRAFT - Fall

PIOTR DAMSE - Inside Outside

H-ONE - MMLXIX

ALBION - Albion

COLIN BASS /DANIEL BIRO - Still

MAGNUS KARLSSON'S FREE FALL - We Are The Night

BLACKLIGHT - Follow the Future

WAVE - [Dream]

DEPECHE MODE - Live Spirits Soundtrack

THE MOTH GATHERER - Esoteric Oppression

DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - V » Votum - 2013 - Harvest Moon
Votum - 2013 - Harvest Moon
VOTUM
1. Vicious Circle
2. Cobwebs
3. First Felt Pain
4. New Made Man
5. Numb
6. Ember Night
7. Bruises
8. Steps In The Gloom
9. Dead Ringer
10. Coda
11. Numb (Reprise)


Rok wydania: 2013
Wydawca: Mystic Production
http://www.votumband.pl/




Bez dwóch zdań początek bieżącego roku okazał się niezwykle owocny, jeżeli chodzi o rodzime wydawnictwa progmetalowe. Po Riverside nadeszła pora na kolejnego, cenionego wykonawcę, a mowa o stołecznym Votum. Zespół zafundował nam niemałą przerwę wydawniczą (aż 4 lata) i co tu dużo ukrywać – oczekiwania i apetyt na nowe dźwięki rosły w miarę odkrywania kolejnych informacji o zbliżającym się „Harvest Moon”. Teraz oczekiwanie dobiegło końca – każdy może zgłębić zjawisko, jakim jest księżyc w superpełni!

Trzeci krążek twórców „Metafiction” przynosi obfitą porcję dźwięków niezwykle charakterystycznych dla zespołu. Płyta jest naturalną kontynuacją pomysłów, stylistyki dwóch poprzednich albumów. Panuje specyficzny, znamienny nastrój, do którego Votum przyzwyczaił nas przez ostatnie lata. „Harvest Moon” to również tajemnicza atmosfera, którą w tym przypadku inicjuje sama okładka – obraz robi wrażenie i ciekaw jestem jak prezentuje się cała szata graficzna...

Jak w przeszłości, tak i tym razem, zespół stworzył album koncepcyjny, który według zespołu – „...za pomocą muzyki, słów, oprawy graficznej wprowadza słuchacza w mroczną historię...”. Ten intrygujący opis z pewnością zachęci niejednego fana do rozwikłania tajemniczej historii, a my skupmy się na dźwiękach. Pierwsze, co zwraca naszą uwagę to bardziej profesjonalne brzmienie i dojrzalsza produkcja. Bardzo dobre wrażenie robi sekcja rytmiczna – bębny i bas są bardziej czytelne i „tłusto – soczyste”. Pod względem realizacji „Harvest Moon” prezentuje się wyłącznie w jasnych barwach. Problemem okazują się jednak same kompozycje. Tym razem panowie jakby bali się melodii i chwytliwych akcentów. Utworom brakuje motywów, dzięki którym poszczególne numery nie byłyby tak podobne do siebie. Cholernie mi tego brakuje, bo niby wszystko gra, instrumenty chodzą jak należy, jest pomysł, potencjał, ale finalnie wszystko zlewa się w całość. Brzmi to jak jeden bardzo długi kawałek, po wysłuchaniu którego w głowie nie pozostaje tyle ile powinno. Poza tym Maciej, którego głos idealnie pasuje do muzyki Votum, jakby nieustannie śpiewał „w podobny sposób”, co jeszcze mocniej umacnia powyższe wrażenie...

Na płycie dominują emocje i nastrojowy klimat, choć zdarzają się liczne – częstsze aniżeli na „Matafiction” – tąpnięcia, cięższe momenty. Najlepszym tego dowodem jest dość intensywny „Cobwebs” z growlującymi wstawkami oraz „Dead Ringer”. Przeciwwagę stanowią takie kompozycje jak nieco celtycki „Numb” (klimat pod nutę Lunatic Soul) czy delikatny „Bruises” z dociążeniem pod koniec. Ogólnie utwory mają wymieszany, kontrastujący klimat, co słychać choćby przy okazji „First Felt Pain”, nowocześniejszego „Ember Night” czy otwierającego „Vicious Circle”. Natomiast pod koniec za sprawą specyficznego „Coda” robi się bardziej orientalnie. Ciekawie prezentują się; rockowo – zwiewny „New Made Man” oraz nieśpiesznie rozkręcający się „Steps In The Gloom”, który łączy w sobie różne klimaty i co istotne zawiera bardziej melodyjny refren. Tutaj duże brawa za bas i muzyczne pejzaże w okolicach piątej minuty – to jest właśnie to! Szkoda, że takich momentów nie ma więcej, ale może z czasem zaczną one wychodzić z ukrycia...

Nie ukrywam, że na trzecią odsłonę niezwykłej twórczości Votum czekałem z niecierpliwością, wręcz zapartym tchem. Z wydawnictwem wiązałem spore nadzieje spodziewając się czegoś naprawdę wielkiego, czegoś co bezwarunkowo przebije świetny „Metafiction”. Czy tak się stało? Jak na razie nic tego nie zapowiada, chociaż kto wie... Być może z czasem zawartość „Harvest Moon” wkupi się w moje łaski zniewalając mnie, chociaż tak jak jego udany poprzednik. No nic pora kończyć i raz jeszcze zakręcić „Harvest Moon”.

7/10

Marcin Magiera
Komentarze