06.07.2020
RECENZJE
ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II

ONE LIFE ALL-IN - Letter of Forgiveness

TRAUMHAUS - In Oculis Meis

OBSIDIAN TIDE - Pillars of Creation

SUBSIGNAL - A Song For The Homeless - Live in Rüsselsheim 2019

FAIRYLAND - Osyrhianta

AL DI MEOLA – Across The Universe

KATATONIA - City Burials

DESERT NEAR THE END - Of Fire and Stars

VADER - The Darkest Age - Live '93

VADER - Solitude In Madness

TRK PROJECT - Kay & Gerda

WIEWIÓRKA NA DRZEWIE - Wiewiórka na drzewie

KAZIK - Zaraza

IN EXTREMO – Kompass zur Sonne

NEUMA - Weather

WE SELL THE DEAD - Black Sleep

ANVISION - Love & Hate

NEUMA - Vol.2

SCEPTIC - Blind Existence

RUNNING WILD - Crossing the Blades Ep.

FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside

KEEP ROCKIN' - Seismic Shift

EDDIE MULDER - Victory

DIAPOSITIVE - Give Me A Ride

TRANQUILLIZER 247 - Dziesięć


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - V » Vulgar - 2012 - We Have Come To Kill You
Vulgar - 2012 - We Have Come To Kill You
1. You Can Crucify Me Anytime
2. Funeral Fuckshow
3. Losers Like You
4. Drink Drive Kill
5. We Have Come For You All
6. Motherfuckers And Cocksuckers
7. Gentlemen Prefer Sluts
8. High Class Blowjob Lips
9. Sixpack Of Babies
10. Vatican On Fire
11. Kreuz Raus!
12. Tschenstochau
13. The Most Spectacular Mourning
14. Divine Devilbitch
15. Cocaine Hedge
16. Love Me Or Leave Me
17. I Will Never Let You Look In My Eyes Again
18. Everything Is Stupid
19. You Can Crucify Me One More Time

Rok wydania: 2012
Wydawca: -
http://www.vulgar.pl/



Pod względem procentu obsceniczności trzeci album kapeli o nazwie jakże adekwatnej do treści zawartej w tekstach, mógłby stanąć w szranki z legendarną kapelą Dr Huckenbush. Tyle, że Vulgar śpiewa po angielsku, a nie w ojczystym języku... „Funeral Fuckshow”, „Motherfuckers and Cocksuckers”, „Gentlemen Prefer Sluts”, „High Class Blowjob Lips” (dla rozszyfrowania tytułów zachęcam do zapoznania się ze słownikiem slangu i wulgaryzmów)... Oj, ciężko będzie chłopakom zagrać koncert w Kolbuszowej;)

Drugim – oprócz specyficznie pojętej erotyki – tematem eksploatowanym na tej płycie przez zespół jest antyklerykalizm, co w naszym kraju też raczej nie ułatwi im koncertowego życia...

Tyle o tekstach, pora przejść do dźwięków. Warto, bo pod osłoną werbalnych prowokacji kryje się całkiem interesująca warstwa muzyczna. Generalnie kapela hołduje punkowej (i czasem też hardcore’owej) tradycji, kawałki są krótkie zagrane z jajem i odpowiednim czadem, ze sporą dozą fajnych melodii. Parę numerów posiada również czysto metalowy sznyt. I w takim graniu Vulgar także się sprawdza... Ale najbardziej rozbrajający fragment albumu to „Gentlemen Prefers Sluts”, gdzie zmysłowy kobiecy wokal „pożeniono” z growlami w refrenie i instrumentami smyczkowymi w tle.. Poczucie humoru na dychę;)

Specyficzna, ale w sumie bardzo fajna płyta. Chociaż jako ścieżki dźwiękowej do randki z drugą połówką raczej bym nie polecał. No chyba, że panna ma nietypowe upodobania w pewnej dziedzinie...;)

7/10

Robert Dłucik
Komentarze