26.06.2019
RECENZJE

• SEVEN STEPS TO THE GREEN DOOR - The?Lie
• MOB RULES - Hollowed Be Thy Name
• HOLLYWOOD VAMPIRES - Rise
• SUNDARA KARMA - Ulfilas’ Alphabet
• IVY - Chwile
• ECLIPSE - Archetypal Grief
• SYMPHONY OF SYMBOLS - Historiocriticism
• KAT - Without Looking Back
• XIII STOLETĺ - Frankenstein
• CRYPT SERMON - Out of the Garden
• DUFF McKAGAN - Tenderness
• LION SHEPHERD - III
• COMA - Sen o 7 Szklankach
• KISS - Destroyer
• NIGHTWISH - Wishmaster
RELACJE Z KONCERTÓW
relacja

• MUSE - Kraków
• RIVERSIDE - Chorzów
• KISS - Kraków
• KISS - Kraków
• SLAYER, BEHEMOTH - Gliwice
• ARCH ENEMY, DEATH ANGEL - Wrocław
• CRADLE OF FILTH, ACOD - Warszawa
• GALLILEOUS, DEVIL IN THE NAME - Piekary Śląskie
• LENNY KRAVITZ - Łódź
• DUSTIN ARBUCKLE - Chorzów

więcej relacji

WYWIADY
wywiad

• DREADNOUGHT
• ÖDERBEAST- Maciek Zalasiński
• RPWL
• BLACK RIVER - Piotr Wtulich
• THE BLACK WATER PANIC PROJECT
• MARTY FRIEDMAN
• POKERFACE - Xen Ritter
• KAT & ROMAN KOSTRZEWSKI - Jacek Hiro

więcej wywiadów

ARTICLES IN ENGLISH

• POKERFACE - Xen Ritter - Interview
• ALEX SKOLNICK - Interview
• MARTY FRIEDMAN - Interview
• KAIPA - Hans Ludin - Interview
• NIGHTMARE - Matt Asselberghs - Interview
• IRON MASK - Dushan Petrossi - Interview

more articles

POLECAMY

Nawigacja
Artykuły » Recenzje - C » Cactus - 2006 - V
Cactus - 2006 - V
V1. Doing Time
2. Muscle And Soul
3. Cactus Music
4. The Groover
5. High In The City
6. Day For Night
7. Living For Today
8. Shine
9. Electric Blue
10. Your Brother’s Keeper
11. Blues For Mr. Day
12. Part Of The Game
13. Gone Train Gone
14. Jazzem

Rok wydania: 2006
Wydawca: Escapi Music




34 lata – kawał czasu. Tyle właśnie upłynęło między wydaniem czwartej i piątej studyjnej płyty amerykańskiej grupy Cactus. W USA zdążyło zmienić się sześciu prezydentów, muzycznym światem wstrząsnęły parę rewolucji (by wspomnieć punk, nową falę, heavy metal i grunge), runął mur berliński i upadł Związek Radziecki... Trochę się zdarzyło w szerokim świecie, zanim Cactus przypomniał o sobie albumem „V”.

Takie powroty po latach zawsze są mocno ryzykowne, ale Amerykanom udało się wyjść z tarczą. Na pewno pomógł fakt, że w sesji wzięło udział aż trzech muzyków z oryginalnego wcielenia Cactusa, odpowiedzialnego za najwyższe artystyczne wzloty zespołu. Sekcję rytmiczną znów stanowili więc perkusista Carmine Appice oraz basista Tim Bogert, a na gitarze czarował solówkami i riffami Jim McCarty. Czwartego niestety nie mogło z nimi być: wokalista Rusty Day zmarł w 1982, miał wówczas niespełna 37 lat). Do składu wskoczył Jim Kunes, postać znana w bluesrockowym światku, gość śpiewał w innej legendzie – Savoy Brown. Kwartet wspomógł jeszcze harmonijkarz Randy Pratt.

Starsi panowie pokazali, że wciąż są w świetnej formie. Sięgnęli po sprawdzone środki wyrazu (trudno byłoby oczekiwać sampli, czy rapowania), ale płyta nie jest ani jakimś rockowym wykopaliskiem, ani też wymęczoną produkcją nagraną żeby wycisnąć jeszcze parę dolarów ze sprawdzonej nazwy.

Lubicie wolne, leniwie płynące bluesy? Oto „Day For Night”. Wolicie soczyste, hardrockowe wymiatanie? Proszę bardzo: „High In The City”. A może chcielibyście sięgnąć po klasyczny rock delikatnie przyprawiony bluesem? Na podorędziu macie „Electric Blue”, czy „Part of The Game”. Zresztą „V” nie ma ewidentnych wpadek, bądź słabych punktów.

Ten album jest jak dobry, szlachetny trunek. Jeśli w takiej formie przyjadą na zbliżające się wielkimi krokami dwa koncerty w Polsce – będą to naprawdę muzyczne wydarzenia z górnej półki.

8/10

Robert Dłucik
Komentarze