11.07.2020
RECENZJE
DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II

ONE LIFE ALL-IN - Letter of Forgiveness

TRAUMHAUS - In Oculis Meis

OBSIDIAN TIDE - Pillars of Creation

SUBSIGNAL - A Song For The Homeless - Live in Rüsselsheim 2019

FAIRYLAND - Osyrhianta

AL DI MEOLA – Across The Universe

KATATONIA - City Burials

DESERT NEAR THE END - Of Fire and Stars

VADER - The Darkest Age - Live '93

VADER - Solitude In Madness

TRK PROJECT - Kay & Gerda

WIEWIÓRKA NA DRZEWIE - Wiewiórka na drzewie

KAZIK - Zaraza

IN EXTREMO – Kompass zur Sonne

NEUMA - Weather

WE SELL THE DEAD - Black Sleep

ANVISION - Love & Hate

NEUMA - Vol.2

SCEPTIC - Blind Existence

RUNNING WILD - Crossing the Blades Ep.

FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - F » Finntroll - 2013 - Blodsvept
Finntroll - 2013 - Blodsvept
Finntroll - 2013 - Blodsvept1. Blodsvept
2. Ett Folk Förbannat
3. När Jättar Marschera
4. Mordminnen
5. Rösets Kung
6. Skövlarens Död
7. Skogsdotter
8. Häxbrygd
9. Två Ormar
10. Fanskapsfylld
11. Midvinterdraken

Bonusy w edycji limitowanej:
12. Insects (Oingo Boingo cover)
13. Can You Forgive Her (Pet Shop Boys cover)

Rok wydania: 2013
Wydawca: Century Media Records
http://www.finntroll.net/




Twórczość zespołu Finntroll jest mi bliska już od ładnych paru lat, ale jeszcze nigdy nie zdecydowałam się na słuchanie ich albumu jako całości. Najczęściej po prostu włączałam przypadkową piosenkę i jeśli okazała się tego warta, zapamiętywałam jej tytuł na przyszłość. Dlatego też, mimo że lista faworytów systematycznie się powiększała, żaden z albumów Finntroll nie zapadł mi w pamięć na tyle dobrze, aby rozpoznawać go po, chociażby, tytule nagranej na nim piosenki albo nawet okładce.

Być może wpłynie to na bardziej łaskawą ocenę płyty, ale wydaje mi się, że niezależnie od poprzednich dokonań śpiewających po szwedzku Finów, wydanie to nie odbiega szczególnie od starszej dyskografii, co prawdę powiedziawszy, można interpretować zarówno jako zaletę, jak i wadę. Jeżeli fani spodziewali się – pomimo zapowiedzi pewnych zmian – brzmienia w dawnym stylu, na pewno się nie rozczarują, natomiast ci, dla których Blodsvept był nadzieją na zmianę zdania o zespole Finntroll na lepsze, prawdopodobnie poczują się zawiedzeni.

Kończąc jednak niezbyt optymistyczny i chyba nie wróżący niczego dobrego, wstęp do recenzji, przejdę do omawiania samych utworów, co powinno nieco poprawić zdanie wszystkich zainteresowanych na temat albumu. Zaczyna się dobrze. Nawet bardzo dobrze, bo mamy tu do czynienia z Finntrollem w najlepszym wydaniu. Polecam posłuchać początku piosenki tytułowej z słuchawkami na uszach, chociaż chyba bezpieczniej nie robić tego, zanim jej nie poznamy :D. Równie dobre wrażenie zrobiły na mnie takie utwory jak „Ett Folk Förbannat” i „Mordminnen” (którego melodia od pierwszego przesłuchania przywodzi mi na myśl jakiś stary film detektywistyczny – czego nie potrafię logicznie wytłumaczyć). Generalnie, pierwsza piątka stanowi w moim odczuciu najmocniejszą stronę Blodsvept.

Naprawdę godne polecenia są też piosenki takie jak „Två Ormar”, w którym doskonale słychać skoczne motywy z fińskiej polki (humppa) stanowiącej charakterystyczny element twórczości Finntroll, czy bonusowy – mistrzowsko wykonany – cover „Insects”, odrobinę nietypowo jak dla tego zespołu nagrany, ale ciekawy i przyciągający uwagę.

Prawdę powiedziawszy, czy na tej płycie są złe piosenki? Wszystkie bez wyjątku, nagrano jak najbardziej w niepowtarzalnym, „trollowatym” stylu zespołu Finntroll, ale czy wniosły coś wyjątkowego do repertuaru? Raczej nie. Wydaje mi się, że to co można nazwać „niepowtarzalnym, trollowatym stylem zespołu Finntroll” odrobinę ograniczyło możliwości Finów i sprawiło, że nowe piosenki mogą zacząć się mylić ze starymi. Mimo wszystko byłabym niesprawiedliwa oceniając ten album słabo. Jest na nim sporo, naprawdę świetnych utworów, w tym co najmniej dwa koncertowe hity, którymi już teraz promowane jest najnowsze wydawnictwo. Dodatkowym plusem są na pewno genialne covery (które – mam nadzieję, że nikogo nie obrażę – są o wiele lepsze od oryginałów).

Dlatego z ręką na sercu i z czystym sumieniem daję tej płycie zasłużone 8/10.
Po takiej recenzji ocena może się wydać zbyt wysoka, ale wpływa na nią też kilka osobistych czynników i fakt wygórowanych oczekiwań fanów. Jeśli ich idole grają wciąż tak samo – ma się im za złe brak innowacji, a jeśli próbują czasem eksperymentować – zarzuca się im odejście od własnego stylu i mówi „płyta dobra, ale to nie ten zespół”. Bądźmy wyrozumiali :]

Zatem – nawet mimo paskudnej okładki – solidne 8/10.

Hterragram X.
Komentarze