21.01.2020
RECENZJE
CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar

ŁUKASZ DRAPAŁA & CHEVY - Potwory

THE RYSZARD KRAMARSKI PROJECT - Mr. Scrooge

SCYLLA - Apex + Beneath

MARCIN PAJAK - Other Side

V/A - Tribute to ACID DRINKERS - Ladies And Gentlemen On Acid

HOVERCRAFT - Full of Eels

NO MORE JOKES - A Ludzie Się Patrzą...

DAN McCAFFERTY – Last Testament

RPWL - Live From Outer Space

SUPERSONIC BLUES MACHINE - Road Chronicles: Live!

ASTRAL DOORS - Worship or Die

JELONEK - Classical Massacre

ARIA - Guest from the Shadow Kingdom

DEZERTER - Undergound Out of Poland

PERIHELLIUM - Prototype

MOTHER OF MILLIONS - Artifacts


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - G » Van Giersbergen, Anneke - Drive
Van Giersbergen, Anneke - Drive
avg

1. We Live On 3:41
2. Treat Me Like A Lady 4:01
3. She 3:08
4. Drive 3:43
5. My Mother Said 3:22
6. Forgive Me 3:11
7. You Will Never Change 4:04
8. Mental Jungle 3:44
9. Shooting For The Stars 4:34
10. The Best Is Yet To Come 4:05

Rok wydania: 2013
Wydawca: InsideOut
http://www.annekevangiersbergen.com/





Słusznie kojarzona z klimatycznym The Gathering, Anneke Van Giersbergen po odejściu z macierzystej formacji zaczęła pracować na własne konto i co tu dużo mówić, radzi sobie lepiej niż dobrze. Najlepszym tego dowodem niech będzie najnowszy „Drive”, album wciągający od pierwszych sekund.

Na premierowy materiał przypadło dziesięć udanych kompozycji, a każda z nich ma w sobie czar, to coś, co sprawia, że pewne albumy po prostu magnetyzują. Co niektórzy mogą być nieco zaskoczeni, bo tym razem charyzmatyczna wokalistka pozwoliła sobie na więcej rockowej werwy. Być może jest to następstwem niedawnej, a przy tym owocnej współpracy Anneke z szalonym Kanadyjczykiem, czego efekty można podziwiać na „Epicloud” (mowa oczywiście o Devin Townsend Project). Są momenty, kiedy „Drive” przypomina właśnie tamten album (np. przy okazji „You Will Never Change”), choć trzeba dodać, że propozycja holenderskiej wokalistki jest bardziej delikatna. Jeżeli już mowa o delikatności, nastrojowej atmosferze to tym razem jest jej znacznie mniej. Nie oznacza to jednak, że Anneke zrezygnowała z klimatycznych motywów. Świadczy o tym choćby „My Mother Said” – jeden z lepszych momentów tego wydawnictwa, czy też nieco żywszy „Shooting For The Stars”.

Pojawiają się również niespodzianki, a największą z nich jest kompozycja „Mental Jungle” z gościnnym udziałem tureckiego wokalisty Hayko Cepkina. Przyznam, że orientalne klimaty nie należą do moich ulubionych i przełknięcie tego utworu przysporzyło mi najwięcej problemów, ale w końcu się udało...

Atutów, jakie dzierży „Drive” jest wiele, a jednym z ważniejszych jest świetne, naturalne brzmienie. Ten aspekt zwrócił moją uwagę od pierwszych sekund – można odnieść wrażenie, że człowiek słucha kapeli na żywo w przytulnej sali prób albo klubie spowitym półmrokiem. W połączeniu z ciepłą barwą wokalistki powstaje bardzo przyjazna uczta zmysłów. Jednak pod tym względem również małe zaskoczenie – nierzadko Anneke wystawia pazurki i wówczas jej głos zdobi delikatna chrypka, co słychać choćby w fenomenalnym, zniewalającym kawałku „We Live On” – oraz zamykającym „The Best Is Yet To Come”!

„Drive” to również pokaźna dawka melodii, przebojowych motywów. To swego rodzaju połączenie rockowej energii z popowym klimatem i trzeba przyznać, że Anneke łączy oba wpływy idealnie. Nierzadko noga sama chodzi jak to ma miejsce przy okazji „Treat Me Like A Lady” czy też porywającej kompozycji tytułowej.

Może pod koniec robi się mniej porywająco, ale z pewnością nie ma mowy o nudzie, ta przy tym wydawnictwie po prostu nie istnieje.

Drive” sprawia, że rozłąka Anneke Van Giersbergen z The Gathering staje się mniej bolesna. Co prawda wielu uważa, że w tym momencie egzystencja twórców „Mandylion” nie ma sensu, a solowe dokonania Anneke to też nie to. No cóż, ciężko dogodzić każdemu. Jednak nie da się ukryć, że zarówno „Disclosure” (ostatni album The Gathering) jak i świetny „Drive” pokazują, że po rozwodzie oba bieguny (z płyty na płyty) radzą sobie coraz lepiej. Kto nie wierzy, że jest aż tak dobrze niech na początek zakosztuje „Drive” – tylko uwaga, płyta uzależnia jak cholera!


9,5/10

Marcin Magiera 
Komentarze