19.08.2019
RECENZJE

• DURAND JONES, & THE INDICATIONS - American Love Call
• MALFORMATION - A Torn Face of the Future
• SABATON - The Great War
• QUANTUM FANTAY - Yemaya Orishha
• THE BLACK KEYS - Let's Rock
• KREATOR - Outcast
• THE D PROJECT - Shimmering lights
• CYRIL - The Way Through
• SHELL FROM OCEANIC - How to let go
• ARGENT - All Together Now
• BATUSHKA - Hospodi
• NIKT - Runda 3
• ACHERONTAS - Faustian Ethos
• QUEENSRYCHE - The Verdict
• DYSCARNATE - With All Their Might
RELACJE Z KONCERTÓW
relacja

• SCORPIONS - Gliwice
• RAMMSTEIN - Chorzów
• PROG IN PARK - Warszawa
• BON JOVI - Warszawa
• MARK KNOPFLER - Kraków
• MYSTIC FESTIVAL (dzień 2) - Kraków
• MYSTIC FESTIVAL (dzień 1) - Kraków
• MUSE - Kraków
• RIVERSIDE - Chorzów
• KISS - Kraków
• KISS - Kraków

więcej relacji

WYWIADY
wywiad

• THE IRON MAIDENS - Nikki Stringfield, Wanda Ortiz, Courtney Cox
• KASIA SZUBERT
• DREADNOUGHT
• ÖDERBEAST- Maciek Zalasiński
• RPWL
• BLACK RIVER - Piotr Wtulich
• THE BLACK WATER PANIC PROJECT
• MARTY FRIEDMAN

więcej wywiadów

ARTICLES IN ENGLISH

• THE IRON MAIDENS - Nikki Stringfield, Wanda Ortiz, Courtney Cox - Interview
• POKERFACE - Xen Ritter - Interview
• ALEX SKOLNICK - Interview
• MARTY FRIEDMAN - Interview
• KAIPA - Hans Ludin - Interview
• NIGHTMARE - Matt Asselberghs - Interview

more articles


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - L » LaBrie, James- 2014 - I Will Not Break (EP)
LaBrie, James- 2014 - I Will Not Break (EP)
James LaBrie - 2014 - I Will Not Break

1. I Will Not Break (3:52)
2. Unraveling (3:31)
3. Why (3:45)
4. Coming Home (Alternate Mix) (4:23)
5. Jekyll Or Hyde (Demo) (3:48)
6. Just Watch Me (Demo) (4:17)
7. I Tried (Jason Miller Re-mix) (5:13)
8. Over The Edge (Mutrix Re-mix) (4:33)
9. Euphoric (NeonGenesis Re-mix) (4:41)


Rok wydania: 2014
Wydawca: Inside Out
http://www.jameslabrie.com





James LaBrie jako wokalista lepiej sprawdza się w studio niż na żywo. To pewnik. Sprawia to, że ma swoich zwolenników jak i przeciwników. Mimo, że do tych pierwszych kierowana jest nowa EPka... to i ich może podzielić.

Generalnie pomysł jest zacny, aby w niewygórowanej cenie sprezentować wydawnictwo o czasie trwania który przekracza długość niektórych regularnych płyt. Zwłaszcza, że otrzymujemy oprócz kawałka przewodniego, wszelakiej maści bonusy.

I tak niewątpliwą gratką dla posiadaczy regularnych wydań poprzednich płyt są utwory numer 2 i 3. Bowiem to kawałki wcześniej publikowane jedyne na wersjach specjalnych jako bonusy. Następnie mamy "Coming Home" utwór w wersji alternatywnej... Kolejne dwa tracki - to chyba jeszcze większe perełki. Kawałki te znamy z przełomowego albumu "Static Impulse", ale tym razem są to wersje demo. Co zaskakuje, bez wokaliz tytułowego członka zespołu. Nie dość, że brzmią... fajnie, to jeszcze dają nam pojęcie o hierarchii w zespole i sposobie komponowania materiału, który dla tak zajętej osoby jak James musiał być właściwie podany na tacy.

Ostatnie trzy utwory to chyba prawdziwy sprawdzian dla lojalności fanów... a może sposób na pozyskanie nowych. Są to bowiem remiksy... i to nie w rockowym tego słowa znaczeniu. Zajęli się nimi "ludzie z branży klubowej" przypuszczam że znani na tyle, że warto było umieścić ich nazwiska przy kolejnych trackach... Mamy więc pododawane tak w tła jak i w postaci melodii różnorakie elektroniczne przeszkadzajki i smaczki klawiszowe... no klubowe - co tu dużo ukrywać.
Nie razi mnie zbytnio przeróbka "Over the Edge", w moich oczach stylistycznie zbliża się do zabiegów KORN z "Path of totality". Ale tylko zbliża się. Startu nie ma. Kawałek ostatni drażni chyba najbardziej, bo ingerencja jest zbyt nachalna.
Mnie się te przeróbki nie podobają... ale nie potępiam. Takie czasy... Aczkolwiek przy kolejnych przesłuchaniach będę omijał.

Sama EPka to fajny pomysł. Wartość demówek czy kawałków bonusowych nie podlega dyskusji. Płyta ze względu na czas trwania nie wydaje się typowym zdzieraczem kasy od fanów. Poza tym jeśli faktycznie będzie w "dobrej cenie", to warto mieć ją na półce lub w samochodzie. Kto wie, może kiedyś przyjdzie nam nawrócić jakiegoś sympatyka muzyki klubowej na rockowe rejony... do tego celu nadaje się idealnie.
Wracając do pierwszego akapitu, ciekawe czy taki zabieg zyska Jamesowi LaBrie nowych fanów, czy zniechęci starych.

Piotr Spyra
Komentarze