11.07.2020
RECENZJE
DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II

ONE LIFE ALL-IN - Letter of Forgiveness

TRAUMHAUS - In Oculis Meis

OBSIDIAN TIDE - Pillars of Creation

SUBSIGNAL - A Song For The Homeless - Live in Rüsselsheim 2019

FAIRYLAND - Osyrhianta

AL DI MEOLA – Across The Universe

KATATONIA - City Burials

DESERT NEAR THE END - Of Fire and Stars

VADER - The Darkest Age - Live '93

VADER - Solitude In Madness

TRK PROJECT - Kay & Gerda

WIEWIÓRKA NA DRZEWIE - Wiewiórka na drzewie

KAZIK - Zaraza

IN EXTREMO – Kompass zur Sonne

NEUMA - Weather

WE SELL THE DEAD - Black Sleep

ANVISION - Love & Hate

NEUMA - Vol.2

SCEPTIC - Blind Existence

RUNNING WILD - Crossing the Blades Ep.

FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - K » Karmamoi - 2013 - Odd Trip
Karmamoi - 2013 - Odd Trip
Karmamoi
1. Oxygen
2. If
3. Labyrinth
4. If I Think of the Sea
5. Oxygen 2
6. Samvega
7. Yours
8. Odd Trip
9. Oxygen 3
10. 5+
11. Lost Days
12. Aria

Rok wydania: 2013
Wydawca: Crisalide Music
http://karmamoi.bandcamp.com/album/odd-trip




Dzisiaj dawka dobrej i ambitnej muzyki rodem z Włoch. Grupa Karmamoi. Powstali w 2008 roku z inicjatywy perkusisty Daniela Giovannoni i wokalistki Sereny Ciacci jako projekt mający na celu wyrażenie ich muzycznych osobowości. Wkrótce do tej dwójki dołączyli gitarzyści Fabio Tempesta i Alex Massari oraz basista Alessandro Cefali. W takim składzie grają cały czas. Na swoim koncie mają nagraną w 2011 roku debiutancką płytę „Karmamoi” oraz wydaną w 2012 EP – ke „Entre Chien et Loup”.

W roku 2013 ukazało się kolejne wydawnictwo „Odd Trip”. Płyta trudna, ambitna i niełatwa w odsłuchu. Wymagająca większej uwagi i czasu niż klasyczne wydawnictwa progresywne ale rekompensująca to ciekawymi doznaniami muzycznymi. Karmamoi tym razem postawili na ciężko brzmiące i mocno przesterowane gitary, doskonale dobraną sekcję rytmiczną z kapitalną linią perkusji wplatając w tło brzmienie klawiszy (niestety na płycie nie ma informacji kto je obsługuje) o momentami bardzo industrialnym klimacie. Napisałem, że płyta jest trudna w odsłuchu. Wynika to z pewnego „niezrównoważenia” klimatu. I nie chodzi tu bynajmniej o to, że kolejne utwory są różne. Nawet w poszczególnych kawałkach nastrój potrafi zmieniać się jak w kalejdoskopie. I to popadając ze skrajności balladowo subtelnej do ostrej i połamanej rytmicznie prog metalowej wręcz.

Dla tych, którzy lubią taki swoisty kolaż brzmień ta płyta będzie gratką dla uszu. Dla sympatyków czegoś bardziej jednostajnego dotrwanie do końca może graniczyć z cudem. Muszę jeszcze napisać parę słów o stronie wokalnej płyty. Moim zdaniem głos Sereny jednak zdecydowanie bardziej sprawdza się w spokojniejszych utworach. W tych ostrzejszych zdaje się być nienaturalnie wymuszony. Ale da się to zaakceptować. Karmamoi to kolejny włoski zespół który wnosi coś nowego na rynku muzycznym. Coś szalonego i ambitnego. Może właśnie w tym szaleństwie jest metoda.

7/10

Irek Dudziński




Komentarze