24.09.2020
RECENZJE
EXLIBRIS - Shadowrise

THE BLACK NOODLE PROJECT - Code 2.0

KRŮK - Nibykwiaty

SPARKS – A Steady Drip, Drip, Drip

BATUSHKA – Раскол/Raskol

ABEL GANZ - The Life of the Honey Bee and Other Moments of Clarity

STEEL PROPHET - The God Machine

DEEP PURPLE - Whoosh!

BOB DYLAN - Rough And Rowdy Ways

KONTRKULTURA - Wszystko Już Powiedziane

VERBAL DELIRIUM - From The Small Hours Of Weakness

OSTA LOVE - About Time

SBB - Jerzyk

CHAOS OVER COSMOS - The Ultimate Multiverse

HOVERCRAFT - Fall

PIOTR DAMSE - Inside Outside

H-ONE - MMLXIX

ALBION - Albion

COLIN BASS /DANIEL BIRO - Still

MAGNUS KARLSSON'S FREE FALL - We Are The Night

BLACKLIGHT - Follow the Future

WAVE - [Dream]

DEPECHE MODE - Live Spirits Soundtrack

THE MOTH GATHERER - Esoteric Oppression

DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine


Nawigacja
Artykuły » Wywiady » MOONRISE - Kamil Konieczniak
MOONRISE - Kamil Konieczniak

Aga Grodzicka: Witaj Kamil! Bardzo się cieszę, że Muzyka Duszy ma okazję gościć lidera mojego ulubionego polskiego zespołu
Moje pierwsze pytanie dotyczy Twoich początków muzycznych. Z tego co wiem, to jesteś samoukiem, nie masz formalnego wykształcenia muzycznego. Kto Ci pomagał stawiać pierwsze kroki na drodze muzycznej? I czy są w Twojej rodzinie tradycje muzyczne?


Kamil Konieczniak: Pierwsze kroki pomagał mi stawiać ojciec. Później wkręciłem się na dobre :) W mojej rodzinie były pewne tradycje muzyczne. Ojciec miał z braćmi nawet zespół. Pamiętam najczęściej typowe spotkania rodzinne, na których dziadek z moim ojcem i wujkami razem grali i śpiewali. Sądzę, że zamiłowanie do muzyki mam po wujku - bracie mojego dziadka. Grał on na wielu instrumentach i miał słuch absolutny. Ojciec kiedyś wspominał pewną sytuację i to sobie dobrze zapamiętałem - widząc mnie zaraz po urodzeniu stwierdził, że jestem "cały wujek Jan" :) Jak się po latach okazało też, tak jak on, gram na kilku instrumentach i mam słuch absolutny.


Aga Grodzicka: Twoja muzyka to muzyczne pejzaże i muzyczna podróż. Co Cię inspiruje do tworzenia jej: literatura, przyroda, a może jeszcze coś innego?

Kamil Konieczniak: Może opiszę w paru słowach: piękno, jakie odnajduję w otoczeniu i naturze, wspomnienia, szum morza, sny, które ciężko opisać słowami...


Aga Grodzicka: Kamilu, czy możesz powiedzieć coś więcej na temat ponownego nagrania pierwszej płyty Moonrise? Kiedy planujesz wydanie jej? Nie mogę się już doczekać :)

Kamil Konieczniak: Chciałbym w tym roku, ale na obecną chwilę trudno mi powiedzieć kiedy będzie gotowa. Jak tylko wgramy pierwsze ślady bębnów i ogólnie coś się ruszy, to niezwłocznie się odezwę :)
Aga Grodzicka: I jeszcze zapytam o kolejną nową płytę. Na jakim jest etapie i kiedy będzie gotowa? I czy skład zespołu się nie zmieni? Bardzo bym chciała, żeby pozostał ten sam. Wszyscy świetnie gracie i każdy wnosi do muzyki Moonrise kawałek siebie.

Kamil Konieczniak: Mam kilka nowych pomysłów, aktualnie nad nimi pracuję. Staram się tylko nie robić tego pochopnie. Myślę, że skład się nie zmieni, choć nie ukrywam, że chcę zaprosić do współpracy skrzypka. Ten pomysł chodzi za mną już od dawna. Myślę, że tym razem się uda.


Artur Brzeziński: Co Cię skłoniło do tego, aby z jednoosobowego projektu muzycznego jakim był Moonrise z płytą "The Lights Of A Distant Bay", stworzyć jednak zespół z pełnym składem muzyków.

Kamil Konieczniak: Przede wszystkim z chęci stworzenia zespołu, przekonania się, jak może brzmieć ta muzyka na żywo, no i z możliwości koncertowania. Sądziłem wcześniej, że może uda się wspólnie wymieniać muzycznymi pomysłami, a w efekcie wspólnie pracować nad materiałem. W rzeczywistości zdecydowanie lepiej sprawdza się układ, że ja komponuję muzykę na gotowo i zapraszam muzyków do udziału, czyli pozostawiam im miejsca najczęściej na solówki.


Artur Brzeziński: "Stopover – Life" został nagrany i zmiksowany nie tak jak to miało dotychczas miejsce z płytami Moonrise w Lynx Music a w Island Music Studio, studiu, które sam stworzyłeś. Czy to oznacza, że bierzesz się na poważnie za bycie producentem muzycznym?

Kamil Konieczniak: Od pierwszej płyty wiedziałem, jakie brzmienie chcę uzyskać. Rysiek dał mi dużą swobodę w kreowaniu dźwięku, wspólnie uzgadnialiśmy pewne rzeczy, pracowaliśmy nad detalami. Po wydaniu "Soul Inner Pendulum" dostałem propozycję zmiksowania i zmasterowania drugiej wówczas płyty Loonypark, a teraz trzeciej. W przypadku "Stopover Life" samodzielnie zająłem się produkcją. Myślę, że tak zostanie, bo po prostu lubię to robić.


Artur Brzeziński: Jak to się stało że to właśnie Marcin Jajkiewicz został nowym głosem Moonrise.

Kamil Konieczniak: Łukasz figurował jako gość i przez to pojawiały się pewne ograniczenia, dwie progresywne kapele, co również wiązało się z pewnymi kompromisami szczególnie, że mieliśmy koncertować. Postanowiliśmy nadal współpracować na etapie pisania tekstów. Natomiast Marcina Jajkiewicza poznałem przez basistę Pawła Kuźmicza, który wziął udział w nagraniu utworu "Feeling Like I Lost My Mind".


Paweł Świrek: Kamilu, skąd pomysł na nazwę swego projektu "Moonrise" i w jaki sposób pozyskałeś muzyków do dalszej współpracy?

Kamil Konieczniak: Po wydaniu pierwszego albumu i ogłoszeniu, że poszukuję muzyków do współpracy odezwał się do mnie Grzesiek Jakieła - perkusista, który zagrał na drugiej płycie. Wtedy poznałem też Marcina Kruczka, który wówczas dołączył do projektu. Marcin, znając mój pomysł dotyczący zaangażowania saksofonisty poznał mnie z Darkiem Rybką. Dzięki Marcinowi z czasem poznałem Grześka Bauera oraz Krzyśka Wyrwę, który zagrał z nami kilka koncertów.


Paweł Świrek: Padły, co prawda, pytania dotyczące koncertu, ale ja zadam od siebie pytanie: kiedy możemy się spodziewać koncertów Moonrise w najbliższym czasie? Ostatni raz widziałem Moonrise na żywo w Krakowie jakiś rok temu.

Kamil Konieczniak: Tak, pamiętam ;) Potem graliśmy na antenie Radia Rzeszów, 40-leciu Wydziału Anglistyki UŚ w Sosnowcu i w mojej rodzinnej miejscowości na imprezie "Czar Pustyni". Dostaję pytania z zagranicy w sprawie koncertów, jednak z pewnych, niezależnych już od nas, przyczyn nie udaje się zorganizować takiego wyjazdu. W najbliższym czasie nie mamy zaplanowanych koncertów.


Artur Brzeziński: Jesteś multiinstrumentalistą, kompozytorem, producentem muzycznym. Czy posiadasz ukryte jeszcze jakieś inne zdolności, o których fani nie wiedzą.

Kamil Konieczniak: Interesuję się renowacją głośników, rejestrowaniem starych nagrań i ich odszumianiem. Czasem udzielam lekcji gry na instrumentach, prowadzę warsztaty dla młodzieży:)


Magdalena Bury: Gdybyś sam miał sobie odpowiedzieć: Moonrise to dla mnie....?

Kamil Konieczniak: ...muzyczna odskocznia w głąb siebie...


Magdalena Bury: Sytuacja młodych polskich zespołów chcących grać muzykę ambitniejszą, a mniej popularną, nie jest łatwa, stoi przed nimi wiele przeszkód, z którymi muszą się uporać. Patrząc z perspektywy czasu, co na Twojej i Moonrise drodze było najtrudniejsze?

Kamil Konieczniak: Wiele młodych zespołów musi rejestrować swoje nagrania w studio pracując pod presją czasu, płacąc za każdą godzinę w studio, przy debiutantach jest to niewątpliwie duży stres. Gdy nawiązałem kontakt z Lynx Music, miałem już gotowe instrumentalne wersje utworów. W tym momencie pozostała bardzo ważna sprawa zaangażowania w projekt wokalisty i autora tekstów. Ciężko byłoby zainteresować słuchaczy muzyką instrumentalną i to było dla mnie najtrudniejszym momentem w drodze do wydania płyty. Zapytałem Ryśka czy jest szansa na udział Łukasza Galla w moim projekcie. Na szczęście się udało :)


Magdalena Bury: I pytanie w drugą stronę: Zarówno praca zespołowa jak i w pojedynkę ma swoje plusy i minusy. Z jednej strony, komponując sam, bierzesz sam odpowiedzialność za to, co tworzysz, w zespole te akcenty się rozkładają i uzupełniają. Który z tych sposobów pracy bardziej Ci odpowiada (wiadomo, każdy ma swoje uroki)?

Kamil Konieczniak: Z całą pewnością praca w pojedynkę. Utwory na płytach Moonrise są bardzo osobiste, często wiążą się bezpośrednio z jakimś przeżyciem bądź wydarzeniem. Więc w tym momencie najbardziej zasadne wydaje się, że skoro zacząłem komponować pod wpływem jakiegoś impulsu, to powinienem to skończyć. Poza tym, komponując utwór, często mam już jego wizję finalną.
Magdalena Bury: Teraz wracając kilka lat wstecz, jak wspominasz pracę przy nagraniu pierwszego albumu Moonrise? Czego Ciebie, jako młodego muzyka, nauczyła taka lekcja?

Kamil Konieczniak: Realizacja pierwszego albumu była dla mnie ogromnym doświadczeniem. Świadomość tego, że materiał, przez wiele lat trzymany w szufladzie, ujrzy światło dzienne, było bardzo emocjonującym i satysfakcjonującym przeżyciem. Warto dążyć do celu, nie poddawać się i dzielić się swoją muzyką z innymi ludźmi. Taki wysuwam wniosek :)


Magdalena Bury: Czytając wywiady z Tobą w różnych okolicznościach, można odnieść wrażenie (i chyba nie tylko), że jesteś muzykiem, który świadomie i konsekwentnie idzie wyznaczoną przez siebie ścieżką i realizuje swoje marzenia... Czy jest coś, czego w swojej twórczości żałujesz, czegoś nie zrobiłeś, coś mógłbyś zrobić lepiej? O czym jeszcze marzy Kamil Konieczniak?

Kamil Konieczniak: Zadowolony jestem z każdej wydanej płyty i z każdego nagranego utworu. Tym większa dla mnie radość, że to, co robię, komuś się podoba. Marzenia...? Konsekwentnie dążyć do celu, tworzyć w zgodzie ze sobą, oddawać się temu, co czuję i w efekcie spełniać się dalej :)


Magdalena Bury: Jeśli miałbyś wybrać ze skomponowanych przez siebie utworów jeden, który jest ważny dla Ciebie w jakiś szczególny sposób, to co by to było i dlaczego?

Kamil Konieczniak: Każdy utwór dla mnie jest ważny i poparty czymś więcej... Jednak gdybym miał wyróżnić, to byłby to "The Island". Powstał on zupełnie spontanicznie, jeszcze za moich czasów licealnych. Słuchała go moja żona, gdy była w ciąży, jak jeszcze nie był wydany, bardzo ją ten utwór uspakajał. Wiąże się z nim wiele wspomnień. Podobnie jest z utworami "Night Sky" i "The Lights Of A Distant Bay" - tyle, że były one oczywiście bez wokalu i saksofonu.


Magdalena Bury: Opus magnum... najbardziej znaczące dzieło w dorobku artysty, ciągle jeszcze przed Tobą? Jakie są Twoje plany na najbliższą przyszłość?

Kamil Konieczniak: Na pewno konsekwentnie będę dążył do celu, wierny swoim przekonaniom, a pójdzie za tym wydanie kolejnego albumu. Jaki on będzie? Zobaczymy...


Magdalena Bury: Czuję się spełniony, gdy....?

Kamil Konieczniak: Siadam wspólnie z żoną, synem i naszym psem nad brzegiem morza, wolni, wyciszeni.... Najlepiej te chwile smakują z lampką wina :)
Komentarze