15.08.2020
RECENZJE
SPARKS – A Steady Drip, Drip, Drip

BATUSHKA – Раскол/Raskol

ABEL GANZ - The Life of the Honey Bee and Other Moments of Clarity

STEEL PROPHET - The God Machine

DEEP PURPLE - Whoosh!

BOB DYLAN - Rough And Rowdy Ways

KONTRKULTURA - Wszystko Już Powiedziane

VERBAL DELIRIUM - From The Small Hours Of Weakness

OSTA LOVE - About Time

SBB - Jerzyk

CHAOS OVER COSMOS - The Ultimate Multiverse

HOVERCRAFT - Fall

PIOTR DAMSE - Inside Outside

H-ONE - MMLXIX

ALBION - Albion

COLIN BASS /DANIEL BIRO - Still

MAGNUS KARLSSON'S FREE FALL - We Are The Night

BLACKLIGHT - Follow the Future

WAVE - [Dream]

DEPECHE MODE - Live Spirits Soundtrack

THE MOTH GATHERER - Esoteric Oppression

DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - F » False Coda - 2014 - Closer To The Edge
False Coda - 2014 - Closer To The Edge
False Coda - 2014 - Closer to the edge


01 Simple rules (03:52)
02 Code of kindness (06:52)
03 Picture (04:26)
04 Closer to the edge (05:31)
05 Room of pain (05:13)
06 Respect (07:07)
07 Blood on eyes (07:50)


Rok wydania: 2014
Wydawca: Steel Gallery Records
Profil FB






Progmetalowa ekipa FALSE CODA po stabilizacji składu i podczas intensywnej (jak głosi bio) działalności koncertowej potrzebowała dwóch lat do skompletowania i rejestracji materiału na debiutancki album.
To co przynosi nam krążek "Closer to the edge" zadowolić powinno zwolenników mrocznego i zakręconego grania. Sporo tu smaczków pobranych prost z estetyki progresywnego rocka czy nawet jazzu.
Zespół hołduje raczej złożonym formom i w ich muzyce sporo się dzieje. Utwory są wielowarstwowe i zaskoczony słuchacz może odkryć ciekawy motyw podczas n-tego przesłuchania.
Zwolennicy solówek gitarowych i klawiszowych będą ukontentowani, False Coda serwuje ich na pęczki. Każdy utwór zawiera sporo wartych uwagi patentów instrumentalnych.
Rytmika jednak również może być rozpatrywana jako atut. Cięte ostre riffy, zmiany, wybrzmiewanie, instrumentaliści serwują ogrom wrażeń, a przy tym nie przytłaczają, bowiem muzycy stosują sprytne wybiegi jak uspokojenia galopujących motywów i przeróżne melodie zwalniające.
Mógłbym sypnąć nazwami którym (wydaje się) muzycy wyraźnie są zainspirowani, ale po co, znajdziecie je na ulotce reklamowej, a wystarczy że ja powiem, że fani gatunku łykną album bez popity.
Kilka słów o wokalach - wysokie rejestry, vibratto w "przeciąganych" frazach... I generalnie jest więcej niż poprawnie. Niektóre końcówki... sposób ich akcentowania i stosowane melodie, przywodzą na myśl górki Blaze'a... (z tym, że nie tak nisko), więc element, który nie wszystkim przypadnie do gustu. Ale jak mówił poeta "jeszcze się taki nie urodził..." ;)
Jedynie w "Room of pain" Manos Xanthakis trochę w wyższych rejestrach szarpnął się z motyką na słońce - i cóż, nie wyszedł obronną ręką. Jak to mówią - wyjątek potwierdzający regułę.
Moim największym zarzutem jednak jest sposób pozbierania wszystkiego do kupy. Czyli realizacja albumu. Mix przede wszystkim. Nie do końca mi odpowiada. Na początku raził mnie bardziej... ale z biegiem słuchań i w zależności czy słuchałem na głośnikach czy słuchawkach schodziło to na dalszy plan.
Jednakże, przy pierwszym kontakcie może to być element rzutujący na całość. Jakieś to brzmienie tubalne... ja wiem? no coś mi w nim ewidentnie nie pasuje.
Jednak niech to was nie zniechęci. Grecka grupa ma potencjał, a kompozycje które zmajstrowali sprawiają, że chce się do nich wracać.
Bardzo fajna płyta, zmienna, melodyjna, odważna... Udany debiut, nie idealny... Ale porządny.

7/10

Piotr Spyra
Komentarze