25.01.2020
RECENZJE
ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar

ŁUKASZ DRAPAŁA & CHEVY - Potwory

THE RYSZARD KRAMARSKI PROJECT - Mr. Scrooge

SCYLLA - Apex + Beneath

MARCIN PAJAK - Other Side

V/A - Tribute to ACID DRINKERS - Ladies And Gentlemen On Acid

HOVERCRAFT - Full of Eels

NO MORE JOKES - A Ludzie Się Patrzą...

DAN McCAFFERTY – Last Testament

RPWL - Live From Outer Space

SUPERSONIC BLUES MACHINE - Road Chronicles: Live!

ASTRAL DOORS - Worship or Die

JELONEK - Classical Massacre

ARIA - Guest from the Shadow Kingdom

DEZERTER - Undergound Out of Poland


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - N » Nonamen - 2014 - Obsession
Nonamen - 2014 - Obsession

1. Rising
2. Black Rose
3. From the Enslaved
4. Control
5. Agallah
6. Sleepingfall
7. Shall I Go?
8. Obsession
9. Necrocreative
10. Emily

Rok wydania: 2014
Wydawca: -
http://www.nonamen.pl/




W ostatnim czasie dane mi było uczestniczyć w występie holenderskiego Delain. Muszę przyznać, że zespół jak również ich czarująca wokalistka pokazali wysoki poziom – świetny, profesjonalny spektakl, który wywarł na mnie ogromne wrażenie. To jednak należy do rzadkości i pewnie dlatego nie zaliczam się do wielkich entuzjastów śpiewających kobiet w metalu. Znaczna ich część świadomie lub nie, stara się naśladować byłą wokalistkę Nightwish, Tarję. W wielu przypadkach panie brzmią podobnie i nawet ich ruchy sceniczne bywają identyczne. Jednak są wyjątki (m.in. wspomniany wyżej Delain, Battle Beast, Benedictum, Arch Enemy czy Nightwish z Olzon), a czemu o tym piszę? Ponieważ za mikrofonem dzisiejszego bohatera, grupy Nonamen stoi właśnie kobieta, stąd też skojarzenia.

Grupa pochodzi z Krakowa, a jej początki sięgają 2010 roku. Jednak dopiero końcem ubiegłego roku udało im się wydać pierwszy album długogrający. Jego okładkę zdobi ciekawa grafika, wizualnie przypominająca „Crows Fly Black” fińskiego Tarot. Na tym jednak podobieństwa się kończą, bo muzycznie obie prezentują odmienne rejony stylistyczne.

„Obsession” to zestaw dziesięciu kompozycji o dwubiegunowym charakterze. Łączą w sobie ducha tzw. „klimatów” jakie były szeroko obecne w metalu lat 90 – tych z elementami znamiennymi dla cięższych, czasem bardziej nowoczesnych form gatunku. Wielkim atutem Nonamen jest Agnieszka Reiner, co niektórych może dziwić, nie jest to wokalistka (o niej za moment…). Pani gra na skrzypcach – swoją grą nadaje kompozycjom odpowiedniego klimatu, charakteru, w znaczący sposób wzbogacając „Obsession”. Już na wstępie pokazuje to „Rising” utrzymany w klimacie My Dying Bride, a to dopiero początek. Reszta instrumentarium jest mniej zjawiskowa, a sekcji rytmicznej momentami kuleje płynność. Mimo to trzeba przyznać, że technicznie zespół radzie sobie całkiem przyzwoicie. Dzięki temu kompozycje nie są błahe, twórczo płytkie, co m.in. pokazuje nastrojowy „Agallah” o instrumentalnym charakterze.

Nie przekonuje mnie brzmienie – jest dość płaskie, brak mu odpowiedniej głębi. Pod tym względem mogło być lepiej – brakuje mocy, tłustego, przejrzystego dźwięku. Na całe szczęście Nonamen nie cierpi na deficyt pomysłów – w tej materii nie można grupie zarzucić stagnacji. „Obsession” zawiera całkiem sporo interesujących rozwiązań, które potrafią przyciągnąć uwagę. Te jednak nierzadko bledną za sprawą wokalistki, której partie w przeważającej części są mało barwne, po prostu nijakie. Od razu dodam, że tu nie chodzi o umiejętności – Edyta Szkołut ma potencjał, mocny głos. To kwestia linii melodycznych, które są pozbawione polotu, brak im większego urozmaicenia. Z tego też względu praktycznie w każdym utworze występuje podobna atmosfera. Nierzadko fajny motyw po wejściu wokali traci na jakości co niestety osłabia siłę wydawnictwa, przycina skrzydła muzycznej myśli twórczej. W tym aspekcie zespół powinien przedsięwziąć odpowiednie kroki. To jednak leży w gestii samych muzyków – być może zespół wyciągnie z tego konkretne wnioski, a może pójdzie w zaparte broniąc słuszności „Obsession” pod każdym względem.

Ogólnie debiut Nonamen nie jest zły, ale do egzaltacji brakuje mu sporo. Tym niemniej kto dysponuje nadmiarem wolnego czasu może obadać „Obsession”, szczególnie z uwagi na zastosowane smyczki – to największy atut wydawnictwa. Nie jest to oczywiście pionierskie rozwiązanie, ale gdy ktoś robi coś z głową, a tak jest w tym przypadku, wówczas warto tego posłuchać. Kto ceni sobie bardziej klimatyczne odmiany metalu z kobiecym wokalem (bez operowych ciągot – to akurat plus!) może spróbować.

6/10

Marcin Magiera
Komentarze