26.06.2019
RECENZJE

• SEVEN STEPS TO THE GREEN DOOR - The?Lie
• MOB RULES - Hollowed Be Thy Name
• HOLLYWOOD VAMPIRES - Rise
• SUNDARA KARMA - Ulfilas’ Alphabet
• IVY - Chwile
• ECLIPSE - Archetypal Grief
• SYMPHONY OF SYMBOLS - Historiocriticism
• KAT - Without Looking Back
• XIII STOLETĺ - Frankenstein
• CRYPT SERMON - Out of the Garden
• DUFF McKAGAN - Tenderness
• LION SHEPHERD - III
• COMA - Sen o 7 Szklankach
• KISS - Destroyer
• NIGHTWISH - Wishmaster
RELACJE Z KONCERTÓW
relacja

• MUSE - Kraków
• RIVERSIDE - Chorzów
• KISS - Kraków
• KISS - Kraków
• SLAYER, BEHEMOTH - Gliwice
• ARCH ENEMY, DEATH ANGEL - Wrocław
• CRADLE OF FILTH, ACOD - Warszawa
• GALLILEOUS, DEVIL IN THE NAME - Piekary Śląskie
• LENNY KRAVITZ - Łódź
• DUSTIN ARBUCKLE - Chorzów

więcej relacji

WYWIADY
wywiad

• DREADNOUGHT
• ÖDERBEAST- Maciek Zalasiński
• RPWL
• BLACK RIVER - Piotr Wtulich
• THE BLACK WATER PANIC PROJECT
• MARTY FRIEDMAN
• POKERFACE - Xen Ritter
• KAT & ROMAN KOSTRZEWSKI - Jacek Hiro

więcej wywiadów

ARTICLES IN ENGLISH

• POKERFACE - Xen Ritter - Interview
• ALEX SKOLNICK - Interview
• MARTY FRIEDMAN - Interview
• KAIPA - Hans Ludin - Interview
• NIGHTMARE - Matt Asselberghs - Interview
• IRON MASK - Dushan Petrossi - Interview

more articles

POLECAMY

Nawigacja
Artykuły » Recenzje - T » T.H.L. - 2014 - Thirteenth Hell Level
T.H.L. - 2014 - Thirteenth Hell Level
thl

1. Master Domino
2. Born To Be Wild
3. Really Cruel
4. Honky Tonk Woman
5. Erythroxylum
6. Longway To Redemption
7. War
8. Somewhere
9. Forget
10. Sociopathic

Rok wydania: 2014
Wydawca: THLTH
https://www.facebook.com/ThirteenthHellLevel




Gdzieś na pograniczu muzyki hardrockowej, klimatów southernowych i estetyki bluesowej wiele zespołów zaczyna swoją walkę o styl i brzmienie. Z biegiem czasu, prób, wydawnictw, często - gęsto grupy takowe potrafią wykrzesać własny punkt widzenia i tenże zaprezentować szerszemu audytorium. Poniżej opisani są raczej na początku tej drogi.


Dość fajna okładka i schludnie wydany album to chyba największe zalety debiutanckiego krążka Thirteenth Hell Level. Problemem jest, że ta płyta w ogóle się ukazała. Powinna pozostać w archiwum zespołu jako demo, bo brzmi słabo. Realizacja materiału pozostawia sporo do życzenia. Brzmi dość garażowo, tubalnie. Same kompozycje też mają swoje za uszami. We własnych kompozycjach zespół jeszcze jako tako się broni, ba - udaje im się nawet wzbudzić zainteresowanie. Gorzej jeśli chodzi o covery. Grupa porwała się na kilka klasyków - i niestety zszargali świętości. Generalnie na początku trzeba się przełamać, bowiem sama formuła brudnego southernowego hard rocka z wysoko śpiewająca wokalistką, delikatnie mówiąc jest trudna do przyswojenia. Czasem mawiam, że dramatu nie ma... tym razem na siłę szukam jasnych punktów. Już kiedy zapomniałem o nieszczęsnym "Born to by wild", czy "Honky tonk woman", a środek albumu zaczynał nastrajać optymistycznie - nastrój legł w gruzach za sprawą balladowej kompozycji, która może i naszpikowana jest ciekawymi melodiami gitar solowych, ale ani to dobre rytmicznie, ani melodycznie nie pozostaje w pamięci. Jeśli miałbym wyróżnić jakąś kompozycję, to będzie to "Somewhere", bardziej akustyczny kawałek, gdzie zespół ociera się o poprock czy może klimaty Blackmore's Night. Mam tylko retoryczne pytanie - czemu na tej płycie po jednym z lepszych kawałków zawsze następuje jeden z najgorszych?

Podsumowanie? Instrumentalnie jest porządnie, wokalnie OK... z tym, że momentami nieco mi się to wszystko gryzie. Wykonanie coverów żenuje, materiał autorski niezły. Brzmienie słabe. Czy sięgnę po kolejną produkcję zespolu? Oczywiście - mam przecież gwarancję, że gorsza nie będzie... No chyba że w trackliście zobaczę kilka coverów, wówczas zaniecham. Jak wspomniałem na wstępie zespół wydaje się być na początku swojej drogi. Poszukuje, przez co materiał jest stylistycznie rozrzucony od heavy przez hard rock po lżejsze brzmienie. Cóż może na "12th Earth level", będziemy mieli już całkiem udany zestaw utworów, a "11th Heaven level" będziemy wychwalać pod niebiosa. W "odkrywce" potraktowałbym nieco bardziej pobłażliwie. Ocena jest surowa, ale myślę, że sprawiedliwa, z czego zresztą wytłumaczyłem się w powyższych akapitach.

3/10

Piotr Spyra
Komentarze