11.07.2020
RECENZJE
DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II

ONE LIFE ALL-IN - Letter of Forgiveness

TRAUMHAUS - In Oculis Meis

OBSIDIAN TIDE - Pillars of Creation

SUBSIGNAL - A Song For The Homeless - Live in Rüsselsheim 2019

FAIRYLAND - Osyrhianta

AL DI MEOLA – Across The Universe

KATATONIA - City Burials

DESERT NEAR THE END - Of Fire and Stars

VADER - The Darkest Age - Live '93

VADER - Solitude In Madness

TRK PROJECT - Kay & Gerda

WIEWIÓRKA NA DRZEWIE - Wiewiórka na drzewie

KAZIK - Zaraza

IN EXTREMO – Kompass zur Sonne

NEUMA - Weather

WE SELL THE DEAD - Black Sleep

ANVISION - Love & Hate

NEUMA - Vol.2

SCEPTIC - Blind Existence

RUNNING WILD - Crossing the Blades Ep.

FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - F » Five The Hierophant - 2015 - Five The Hierophant
Five The Hierophant - 2015 - Five The Hierophant
Five Hierophant



1. Witch's Tale
2. Formulations
3. Death Be Not Proud
4. Le Mort Joyeux
5. The Hierophant



Rok wydania: 2015
Wydawca: Witching Hour Productions
https://www.facebook.com/Five-The-Hierophant-828528123911359/





Od czasu do czasu pojawia się płyta, która wywołuje co najmniej ambiwalentne odczucia. Sprawia, że człowiek nie potrafi się w tym odnaleźć, nie wie jak to ugryźć. Jeszcze gorzej kiedy zawartość takiego wydawnictwa irytuje, mierzi, a co gorsza męczy. Niestety z czymś takim przyszło mi się zmierzyć w ostatnim czasie za sprawą enigmatycznego projektu Five The Hierophant.

Ów twór muzyczny pochodzi z Wielkiej Brytanii, a to co tworzy jest stosunkowo ciężkie do zidentyfikowania. Przez nieco ponad 20 minut człowiek zostaje wystawiony na działanie osobliwych dźwięków będących fuzją różnych form gatunkowych. Całość porusza się po nierównej orbicie stylistycznych eksperymentów, których efekt finalny – przynajmniej u mnie – budzi wprost negatywne odczucia. Five The Hierophant zdecydowali się na przeprowadzenie dość brawurowego doświadczenia muzycznego. Postanowili pogrzebać przy blackowej stylistyce wszczepiając weń dodatkowe atrybuty. Słychać tu pewne naleciałości ambientu, post metalu, muzyki filmowej czy jazzu, czemu najpewniej służy nierzadka obecność saksofonu. Całość zyskała formę psychodelicznej akrobacji instrumentalnej, której pozornie wymyślne formy tak naprawdę, nie są zbyt zjawiskowe. Być może założenia, idea wydawnictwa miały początkowo sens, to coś ewidentnie poszło w złym kierunku. Tak jakby zespół zbyt usilnie próbował być oryginalny, awangardowy, trudny w odbiorze. W rezultacie powstał dziwny twór, który mimo tajemniczej otoczki, całkiem udanej okładki (połączenie klimatu japońskich filmów grozy, chorych wizji Marilyn Mansona ze specyfiką Ku Klux Klan – takie było moje pierwsze skojarzenie), muzycznie nie stanowi łakomego kąska.

Nie wątpię, że znajdą się osoby, które w tych osobliwych dziwnościach znajdą coś dla siebie, są różne zboczenia. Mnie jednak propozycja Five The Hierophant nie ujęła w żaden sposób – proponowana przez Brytyjczyków „inność” wywołała u mnie początkowo znużenie, a wraz z kolejnym odsłuchem było już tylko gorzej. To jedna z płyt, do których dobrowolnie nie mam zamiaru wracać. Ocena? W tym przypadku niech pozostanie ona w gestii każdego z Was…

Marcin Magiera
Komentarze