24.01.2020
RECENZJE
ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar

ŁUKASZ DRAPAŁA & CHEVY - Potwory

THE RYSZARD KRAMARSKI PROJECT - Mr. Scrooge

SCYLLA - Apex + Beneath

MARCIN PAJAK - Other Side

V/A - Tribute to ACID DRINKERS - Ladies And Gentlemen On Acid

HOVERCRAFT - Full of Eels

NO MORE JOKES - A Ludzie Się Patrzą...

DAN McCAFFERTY – Last Testament

RPWL - Live From Outer Space

SUPERSONIC BLUES MACHINE - Road Chronicles: Live!

ASTRAL DOORS - Worship or Die

JELONEK - Classical Massacre

ARIA - Guest from the Shadow Kingdom

DEZERTER - Undergound Out of Poland


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - F » Five The Hierophant - 2015 - Five The Hierophant
Five The Hierophant - 2015 - Five The Hierophant
Five Hierophant



1. Witch's Tale
2. Formulations
3. Death Be Not Proud
4. Le Mort Joyeux
5. The Hierophant



Rok wydania: 2015
Wydawca: Witching Hour Productions
https://www.facebook.com/Five-The-Hierophant-828528123911359/





Od czasu do czasu pojawia się płyta, która wywołuje co najmniej ambiwalentne odczucia. Sprawia, że człowiek nie potrafi się w tym odnaleźć, nie wie jak to ugryźć. Jeszcze gorzej kiedy zawartość takiego wydawnictwa irytuje, mierzi, a co gorsza męczy. Niestety z czymś takim przyszło mi się zmierzyć w ostatnim czasie za sprawą enigmatycznego projektu Five The Hierophant.

Ów twór muzyczny pochodzi z Wielkiej Brytanii, a to co tworzy jest stosunkowo ciężkie do zidentyfikowania. Przez nieco ponad 20 minut człowiek zostaje wystawiony na działanie osobliwych dźwięków będących fuzją różnych form gatunkowych. Całość porusza się po nierównej orbicie stylistycznych eksperymentów, których efekt finalny – przynajmniej u mnie – budzi wprost negatywne odczucia. Five The Hierophant zdecydowali się na przeprowadzenie dość brawurowego doświadczenia muzycznego. Postanowili pogrzebać przy blackowej stylistyce wszczepiając weń dodatkowe atrybuty. Słychać tu pewne naleciałości ambientu, post metalu, muzyki filmowej czy jazzu, czemu najpewniej służy nierzadka obecność saksofonu. Całość zyskała formę psychodelicznej akrobacji instrumentalnej, której pozornie wymyślne formy tak naprawdę, nie są zbyt zjawiskowe. Być może założenia, idea wydawnictwa miały początkowo sens, to coś ewidentnie poszło w złym kierunku. Tak jakby zespół zbyt usilnie próbował być oryginalny, awangardowy, trudny w odbiorze. W rezultacie powstał dziwny twór, który mimo tajemniczej otoczki, całkiem udanej okładki (połączenie klimatu japońskich filmów grozy, chorych wizji Marilyn Mansona ze specyfiką Ku Klux Klan – takie było moje pierwsze skojarzenie), muzycznie nie stanowi łakomego kąska.

Nie wątpię, że znajdą się osoby, które w tych osobliwych dziwnościach znajdą coś dla siebie, są różne zboczenia. Mnie jednak propozycja Five The Hierophant nie ujęła w żaden sposób – proponowana przez Brytyjczyków „inność” wywołała u mnie początkowo znużenie, a wraz z kolejnym odsłuchem było już tylko gorzej. To jedna z płyt, do których dobrowolnie nie mam zamiaru wracać. Ocena? W tym przypadku niech pozostanie ona w gestii każdego z Was…

Marcin Magiera
Komentarze