20.02.2020
RECENZJE
BLIND EGO - Preaching To The Choir

SBB - Follow My Dream

BESIDES - Bystanders

GREEN DAY - Father of All Motherfuckers

SERIOUS BLACK - Suite 226

THY DISEASE - Transhumanism

SOSNOWSKI – The Hand Luggage Studio

HALFORD - Resurrection

YENISEI - The Last Cruise

ORGANIC NOISES - Organic Noises

ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar

ŁUKASZ DRAPAŁA & CHEVY - Potwory

THE RYSZARD KRAMARSKI PROJECT - Mr. Scrooge

SCYLLA - Apex + Beneath


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - M » Milczenie Owiec - 2016 - Niepokoje
Milczenie Owiec - 2016 - Niepokoje
Milczenie Owiec - Niepokoje
1. Niepokoje
2. Cela
3. Degradacja
4. Przyjdą Tu
5. Kokon
6. Ćma
7. Bunt
8. Niewiele
9. Zapytaj Mnie Czy Cię Kocham
10. Koma
11. To Koniec
12. Mgła

Rok wydania: 2016
Wydawca: MJM Music PL
http://www.milczenieowiec.com/




Niegdyś rockowe kapele sypały kolejnymi albumami z intensywnością, z jaką obecnie syryjscy (i nie tylko) imigranci najeżdżają zagubioną Europę. Jednak czasy uległy zmianie i teraz, mało który zespół wydaje albumy w odstępach krótszych niż dwa lata. Istnieje też cała rzesza twórców rozciągających ten czas w sposób znaczący. Do tej właśnie grupy zaliczyć można gdańskie Milczenie Owiec, który po jedenastu latach dorobił się następcy debiutu
z 2005 roku.

Z uwagi na nieznajomość wcześniejszego wydawnictwa nie mam bladego pojęcia, jaki postęp dokonał się od tamtego czasu, ale patrząc na premierowy materiał mogę stwierdzić jedno; od strony realizatorsko – produkcyjnej nie ma się do czego przychrzanić. Pod tym względem dołożono wszelkich starań by album brzmiał profesjonalnie i tak właśnie jest. Również od strony graficznej podjęto próbę stworzenia czegoś wyjątkowego, stąd (pewnie) na okładce wykorzystano prace artysty (Jarosław Urbański) – finalny efekt mimo wszystko mało przekonujący. Booklet zamiast tradycyjnej książeczki zastąpiono rozkładaną jednostronicową okładką – plakatem, gdzie po jednej ze stron umieszczono teksty. Nie jest to co prawda nowatorskie rozwiązanie, ale ogólna prezencja całkiem, całkiem i w sumie jedyne co może razić to niezbyt przyjemny zapach zastosowanego papieru ;).

No, ale opakowanie opakowaniem, a co z muzyką? Wykonawczo, jak napisałem powyżej, nie ma powodów do narzekań. Sprawa komplikuje się przy samych kompozycjach i ich wartości artystycznej. Na pozór niby wszystko gra, ale jest w nich coś, co – przynajmniej dla mnie – stanowi pewną barierę. Bezsprzecznie Milczenie Owiec mogłoby z powodzeniem gościć w rozgłośniach radiowych (może nawet już tak jest.. nie wiem). Ich muzyka to swego rodzaju ugrzeczniony rock, który momentami próbuje zadrapać, ale zadane rany okazują się jedynie małymi draśnięciami. Słuchając (wielokrotnie) „Niepokoi” można było poczuć – mniej lub bardziej – odniesienia wobec twórczości takich twórców jak: Małgorzata Ostrowska, Patrycja Markowska, Ewa Farna czy też O.N.A. Gdańska formacja, świadomie bądź nie, porusza się właśnie w takiej stylistyce. Wyjątek może stanowić ciekawa „Ćma”, która na wstępie może budzić skojarzenia wobec specyfiki Marilyn Mansona. Już na tej podstawie można wysnuć wniosek, że płyta nie jest do końca spójna stylistycznie, w czym jeszcze mocniej utwierdza klimatyczny „otwieracz” (oraz dwa kolejne „przerywniki”), który z całością ma niewiele wspólnego. Oliwy do ognia dolewa przeróbka „Zapytaj Mnie Czy Cię Kocham” grupy Republika, której osobiście nie dzierżę. To jednak nie razi aż tak jak fakt, że zespół umieścił cover w oficjalnej części, gdzie powinny znajdować się wyłącznie kompozycje autorskie. Ten powinien zostać umieszczony na końcu, jako miły dodatek, bonus. Jak dla mnie pomysł z przeróbką (wyborem piosenki i jej umiejscowienie) jest mało trafiony.

Mimo to „Niepokoje” zawierają kilka fajnych numerów. Moimi faworytami są: świetny atmosferyczny „Przyjdą Tu” z fantastycznym refrenem, rockowa „Degradacja”, zadziorna „Ćma”, przestrzenna „Cela” oraz „Bunt”, który z uwagi na tekst powinien mieć więcej ognia, przysłowiowego pierd...cia. Ogólnie jest czego posłuchać, instrumentalnie kapela stoi na odpowiednim poziomie, a wokalistka oprócz nietuzinkowej urody posiada mocny, klimatyczny wokal. Jednak odnoszę pewne wrażenie, że Ola Wysocka jakby się hamowała. Czasem wydaje się, że za moment wokalistka eksploduje energią, ale zamiast tego wycofuje się do łagodnego śpiewania – w tej materii grupa pozostaje dla mnie zagadką...

No cóż, „Niepokoje” to płyta dla ludzi lubujących się w rodzimym, raczej łagodnym obliczu rocka z żeńskimi wokalami. Nie ma tu specjalnych rewolucji, muzycznych fajerwerków. Milczenie Owiec nie powala oryginalnością, choć nie można im całkowicie odmówić własnego kolorytu. To, co robią, robią na przyzwoitym poziomie, a ich muzyka ma sens. Zespół ma spore szanse (chociaż w Polsce bywa z tym różnie) by szerszej zaistnieć na rodzimej scenie i osobiście tego im właśnie życzę.

7/10

Marcin Magiera
Komentarze