19.02.2020
RECENZJE
BLIND EGO - Preaching To The Choir

SBB - Follow My Dream

BESIDES - Bystanders

GREEN DAY - Father of All Motherfuckers

SERIOUS BLACK - Suite 226

THY DISEASE - Transhumanism

SOSNOWSKI – The Hand Luggage Studio

HALFORD - Resurrection

YENISEI - The Last Cruise

ORGANIC NOISES - Organic Noises

ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar

ŁUKASZ DRAPAŁA & CHEVY - Potwory

THE RYSZARD KRAMARSKI PROJECT - Mr. Scrooge

SCYLLA - Apex + Beneath


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - K » Kieller - 2015 - Creeping Crocodile
Kieller - 2015 - Creeping Crocodile
Kieller1. Anxiety
2. Groove Addiction
3. Space Of The Universe
4. Creeping Crocodile
5. Miss Jane
6. FunQ
7. Nightmares Of The Past
8. Pedro Prison Break
9. Desire For Fusion
10. Whatever I Want
11. Rock Out
Bonus Track
What The F’ck?

Rok wydania: 2015
Wydawca: -
https://www.facebook.com/jacek.kieller



Rzut oka na okładkę. Co widzimy? Tuż przed nadejściem zmroku, w nieco mrocznej scenerii, brodzący po pas w wodzie, Kieller tropi krokodyle. Trochę skojarzył mi sie z wiedźminem, dzierżącym nie miecz, lecz gitarę w dłoni, ścigając nie bazyliszka, lecz tytułowego krokodyla właśnie. Tym rzekomym Wiedźminem jest pochodzący z Chełma, a mieszkający w Warszawie gitarzysta Jacek Kieller. Gitarzysta nie byle jaki, skoro piszą o nim w renomowanym, profesjonalnych magazynach „Top Guitar” i „Gitarzysta”. I już pierwsze takty jego debiutanckiego albumu są tego niezbitym dowodem.

Jacek Kieller (rocznik 1984), to gitarzysta z ponad 20 letnim stażem. Założyciel i jeden z wykładowców szkoły „Rock Discipline”, poza tym członek zespołu Afterload. Uczestniczył w wielu konkursach i przeglądach gitarowych (m.in. w XIII Międzynarodowych Spotkaniach Gitarowych w Sanoku, czy Międzynarodowym Festiwalu Muzyki Gitarowej Gryfice). Zaczynał od gitary klasycznej. Poczuł jednak potrzebę przeżycia innego poziomu ekspresji. Sięgnął więc po gitarę elektryczną. W końcu dał upust swojemu „elektryzmowi”, nagrywając tą płytę . W realizacji jego artystycznych wizji pomogli mu: Adam Rybak na klawiszach, Sebastian Kucharski na basie i Grzegorz Grzyb na perkusji.

Muszę przyznać, że kiedy dotarła do mnie ta płyta, nie miałem zielonego pojęcia, jaką muzykę kryje jej zawartość. Okładkowa aura sugerowała mi raczej aby spodziewać się tutaj bardziej soft rockowych klimatów, podszytych siarczystym gitarowym zadziorem. Kiedy zabrzmiał pierwszy z utworów - „Anxiety”, „kopra mi opadła” jak w reklamie „Orange na kartę”. Ta posiadająca bez wątpienia rockową ekspresję muza, zanurzona jest w jazzowych klimatach, nie mniej niż sylwetka naszego bohatera na okładce - po same... , aż po pas! Kolejna kompozycja -„Groove Adiction” potwierdza, że czeka nas solidna dawka fusion najwyższych lotów! Ta prawie w całości instrumentalna porcja muzyki, dzięki szerokiemu wachlarzowi gitarowych barw, przy świetnym instrumentalnym wsparciu towarzyszących mu muzyków sprawia, że nie ma tutaj miejsca na nudę. Materiał jest w większości bardzo ekspresyjny, zdarzają się jednak subtelniejsze fragmenty, chociażby przepełniony ciepłym klimatem, delikatny „Miss Jane”. Spośród całości wyróżnia się z pewnością rozpoczynający sie odgłosem syren, o pewnym wodewilowo- westernowym klimacie, bardzo spontaniczny „Pedro Prison Break”. Ile natomiast szalonej ekspresji posiada kolejny - „Desire For Fusion”! Nadmieniałem, że jest to materiał prawie w całości instrumentalny. Prawie, bo znalazła się tutaj jedna perełka, w postaci niezwykle uroczej kompozycji „Whatever I Want”. Wokalnie udziela sie tutaj Joanna Januszewska wspomagana przez Martę Fedyniszyn. Ostatnia kompozycja „Rock Out”, jest zdecydowanie bardziej rockowa, mniej jest tutaj jazz-rockowych smaczków, bliższa jest raczej wirtuozerskiej aury Satrianiego. Miał to być utwór ostatni - jednak niezupełnie. Jest jeszcze bonus „What The F’ck”. Co zawiera? Może nie zdradzę zakończenia, aby bardziej zachęcić do sięgnięcia po tą płytę.

Bez wątpienia można wychwalać muzyczny warsztat Tonyego MacAlpina, ale po co, skoro mamy swojego Kiellera!

8,5/10

Marek Toma
Komentarze