30.09.2020
RECENZJE
EXLIBRIS - Shadowrise

THE BLACK NOODLE PROJECT - Code 2.0

KRŮK - Nibykwiaty

SPARKS – A Steady Drip, Drip, Drip

BATUSHKA – Раскол/Raskol

ABEL GANZ - The Life of the Honey Bee and Other Moments of Clarity

STEEL PROPHET - The God Machine

DEEP PURPLE - Whoosh!

BOB DYLAN - Rough And Rowdy Ways

KONTRKULTURA - Wszystko Już Powiedziane

VERBAL DELIRIUM - From The Small Hours Of Weakness

OSTA LOVE - About Time

SBB - Jerzyk

CHAOS OVER COSMOS - The Ultimate Multiverse

HOVERCRAFT - Fall

PIOTR DAMSE - Inside Outside

H-ONE - MMLXIX

ALBION - Albion

COLIN BASS /DANIEL BIRO - Still

MAGNUS KARLSSON'S FREE FALL - We Are The Night

BLACKLIGHT - Follow the Future

WAVE - [Dream]

DEPECHE MODE - Live Spirits Soundtrack

THE MOTH GATHERER - Esoteric Oppression

DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - F » Fuzz - 2016 - Fuzz
Fuzz - 2016 - Fuzz
Fuzz
1. Zatrute Słowa
2. W Czarno-Białym
3. Wróg
4. Petotonia
5. Ziarno
6. Pierwszy Krok
7. Pod Prąd
8. Nadchodzi Czas
9. Nadzieja Umiera Ostatnia
10. Jest Mniej
11. Siedem

Rok wydania: 2016
Wydawca: Metal Mind Productions
https://www.facebook.com/fuzzpl/




Fuzz w terminologii muzycznej oznacza efekt gitarowy odpowiadający za przesterowanie dźwięku. Tak również nazywa się nowa grupa, na której czele stoi Piotr Łukaszewski. W latach 90. gitarzysta m.in. IRY, w następnej dekadzie dowodził chociażby zespołem Ptaky, któremu nie udało się podbić polskiego rynku. Jak będzie tym razem?

Znając realia będzie z tym ciężko, co nie oznacza, że debiutancki album zespołu spisuję na straty. Wręcz przeciwnie. Wciąż brakuje w naszym kraju dobrze nagranego (brzmienie na najwyższym poziomie), zagranego (Łukaszewski trzyma wszystko w ryzach, a jego riffy… wgniatają w fotel; trzeba również pochwalić sekcję rytmiczną) krwistego rocka przeplatanego nastrojowymi momentami. A taki właśnie jest ich krążek. W tym wszystkim świetnie odnajduje się wokalista Piotr Łuba. Sprawdza się zarówno jako krzykacz (wtedy zbliża się do Tomka Lipnickiego, a miejscami potwierdza, że pasowałby również do jakiejś kapeli metalcore’owej), a także, gdy śpiewa łagodnie i melodyjnie. Dodajmy teksty w rodzimym języku (za to należą się osobne brawa). Gdy wymieszamy to wszystko otrzymamy smakowite danie. Taka propozycja nie może nie spodobać się kibicom rockowego grania.

Jedenaście utworów o łącznym czasie 45 minut. Można w skrócie napisać, że to dawka idealna. Muzycy wykorzystali ten czas najlepiej jak tylko mogli. Przede wszystkim postawili na rzeczy dynamiczne, czerpiące z klasyki rocka i metalu, nie zapominając przy tym o ważnym czynniku, jakim jest nośność. Zdecydowanie: większość z nich spokojnie sprawdzi się na antenach radiowych. „W czarno-białym” z przestrzennymi gitarami a’la U2, „Nachodzi czas” (tu z kolei skojarzenia wędrują w stronę Proletaryatu – refren!) czy „Nadzieja umiera ostatnia” mają wszystko, aby stały się przebojami w dobrym tego słowa znaczeniu. Zespół znalazł bowiem złoty środek, który może w przyszłości pomóc w osiągnięciu sukcesu komercyjnego. Weźmy pod lupę na przykład „Zatrute słowa”. Jest i ciężar (refren), a także momenty „liryczne” (zwrotki). Te utwory trafią więc zarówno do metalowców, jak i osób, które oczekują czegoś bardziej przystępnego. Tej drugiej grupie spodobają się z pewnością także rzeczy znajdujące się na przeciwległym biegunie. „Pierwszy krok” oraz „Petotonia” to udane ballady urozmaicające całość. Ponadto warto zwrócić uwagę na zamykający utwór „Siedem”. Najdłuższy w zestawie zakończony psychodeliczną kodą robi największe wrażenie. Drogowskaz na przyszłość? Nie obraziłbym się, gdyby w takim kierunku podążyli na kolejnym albumie.

Przyznam się szczerze, że propozycja Fuzz spodobała mi się od razu. No, bo jak tu się czepiać (i nie docenić) dobrze zaaranżowanego i przemyślanego materiału? Będę im mocno kibicował oraz bacznie obserwował postępy. Jednym zdaniem: dobrze rokują na przyszłość. I mam nadzieję, że nie przepadną bez śladu.

7,5/10

Szymon Bijak
Komentarze