19.02.2020
RECENZJE
BLIND EGO - Preaching To The Choir

SBB - Follow My Dream

BESIDES - Bystanders

GREEN DAY - Father of All Motherfuckers

SERIOUS BLACK - Suite 226

THY DISEASE - Transhumanism

SOSNOWSKI – The Hand Luggage Studio

HALFORD - Resurrection

YENISEI - The Last Cruise

ORGANIC NOISES - Organic Noises

ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar

ŁUKASZ DRAPAŁA & CHEVY - Potwory

THE RYSZARD KRAMARSKI PROJECT - Mr. Scrooge

SCYLLA - Apex + Beneath


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - K » KHASM - 2016 - Fenris (EP)
KHASM - 2016 - Fenris (EP)

KHASM - Fenris (EP)



KHASM - Fenris (EP)

1. Fenris 03:20
2. No More Justice 03:00
3. Nightwatch 03:35
4. Turmoil 02:37

Rok wydania: 2016
Wydawca: -
https://khasm.bandcamp.com/releases





Okładka, kolorystyka, tematy utworów, mogą sugerować zwiazki z nordycką sceną metalową, tymczasem KHASM jest zespołem stworzonym przez kwartet z Colmar (Francja).

Masywny dźwięk jest czymś co czyni muzykę KHASM czymś wartym uwagi. Cztery utwory wyprodukowane przez Jocke Skog'a (Clawfinger) tworzy EPkę pełną ciężaru, brudu a jednocześnie bardzo klarowną.
Linie wokalne są czymś pomiędzy growlami i dużo bardziej wyrażnymi krzykamo, a z ostrymi, cieżkimi riffami składają się na dwanaście minut muzyki, którą zapamiętacie. Odnoszę wrażenie, ze spory nacisk położono na gitery rytmiczne, mimo że partie solowe brzmią dobrze. Jasnym punktem o łyty i czymś zdecydowanie wartym wspomnienia jest solówka gitarowa zagrana przez Pera Nilssona (Scar Symmetry). Bardzo porządny fragment i rzeczywiście dobry kawałek. Zespół balansuje z tempem i potwrafi dostarczyć szybkie ostre dźwięki, a chwilę później miażdży wolnym ciężarem. Pojawia się też kilka refrenów, które można wykrzyczeć wraz z zespołem, więc jest też tutaj koncertowy potencjał.

Francuski zespół wybrał nazwę, ktora nie jest google-friendly. Własciwie istnieje amerykański zespół z dwudziestoletnią historią i dwoma pełnymi płytami na koncie. Więc jeśli jesteście zainteresowani, sparujcie nazwę grupy z narodowością lub nazwą albumu.
EP zatytułowana "Fenris" jest warta uwagi i sprawi że z niecierpliwością będziecie wypatrywać pełnego albumu - zdecydowanie.

Piotr Spyra
Komentarze