23.04.2017
RECENZJE

• IRON MAIDEN - The X Factor
• CETI - Snakes Of Eden
• ANIMATIONS - Without The Sun
• DEEP PURPLE - InFinite
• AMPERA - 4Strony
• HELLHAVEN - Anywhere Out Of The World
• OCN - Waterfall
• CREDO - Rhetoric
• PETER GABRIEL - Passion
• ASH AND COAL - Legacy
• IRON TALES - Literacka składanka w hołdzie Iron Maiden
• H-ONE - Cygne II
• DEEP PURPLE - InFinite
• BRIEG GUERVENO - Valgori
• DAMNATIONS DAY - A World Awakens
• SETI - Bold Travels
RELACJE Z KONCERTÓW
relacja

• VOTUM, ART OF ILLUSION - Chorzów
• THE NEAL MORSE BAND - Warszawa
• THE BREW - Piekary Śl.
• PROGROCKFEST 2017 - Legionowo
• SIENA ROOT, BRAIN CONNECT - Chorzów
• CETI - Łódź
• DISPERSE, RETROSPECTIVE, AYDEN - Piekary Śl.
• DEVIN TOWNSEND PROJECT, BETWEEN THE BURIED AND ME, LEPROUS - Kraków
• HAMMERFALL, GLORYHAMMER, LANCER - Warszawa
• HAPPYSAD - Sosnowiec
• ACID DRINKERS - Sosnowiec

więcej relacji

WYWIADY
wywiad

• DEMON JESTER
• IRON MASK - Dushan Petrossi
• BURNING POINT - Pete Ahonen
• NOCNY KOCHANEK - Ojciec Arkadiusz
• MEMOCRASHER
• EDEN'S CURSE - Paul Logue
• KILLSORROW - Michał Sokół

więcej wywiadów

ARTICLES IN ENGLISH

• NIGHTMARE - Matt Asselberghs - Interview
• IRON MASK - Dushan Petrossi - Interview
• EDEN'S CURSE - Paul Logue - Interview
• SERIOUS BLACK - Dominik Sebastian - Interview
• GUNSEN - The Adventure Of The Devil's Note - Review

more articles


Nawigacja
Artykuły » Artykuły/Felietony » Redakcyjne podsumowanie roku 2016 cz. I
Redakcyjne podsumowanie roku 2016 cz. I

Redakcyjne podsumowanie roku 2016.
cz. I



Marcin Magiera:

titanium


Świat:

Tradycyjnie poniższy ranking zawiera albumy, które przez dłuży czas towarzyszyły mojej osobie (i nadal często do nich wracam) – kolejność w tym przypadku nie ma wielkiego znaczenia.

1. MYRATH - Legacy
I pomyśleć, że kiedyś ich muzyka niespecjalnie do mnie przemawiała. „Legacy” to album genialny pod każdym względem, świetne brzmienie, fenomenalne pomysły itd.

2. ALMAH - E.V.O
Brazylijski przedstawiciel prog/power metalu wrócił na dawne tory, tylko w trochę lżejszym, ale jak najbardziej przekonującym stylu.

3. DGM - Passage / FATES WARNING - Theories Of Flight
Oba albumy wyszły w podobnym czasie wywierając na mnie ogromne wrażenie. Często sięgam po oba wydawnictwa.

4. FREEDOM CALL - Master Of Light
Nowy album Chisa Bay’a i spółki, tak jak i jego poprzednik idealnie przypasował mi do gustu. Power metal w mocno pozytywnym wydaniu.

5. OBSCURA - Akróasis / A SENSE OF GRAVITY - Atrament
Jak w przypadku pozycji nr 3 tak i tu nie mogę się zdecydować. Oba albumy są dla mnie osobistymi odkryciami 2016 roku. W obu przypadkach mamy do czynienia z niebanalnym warsztatem połączonym się z genialnymi pomysłami. To wydawnictwa bardzo wymagające, które w dalszym ciągu odkrywam.

Udane krążki nagrali również: Rhaposdy Of Fire, Avantasia, Primal Fear, Winterhorde, Witherscape, Theocracy, Hammerfall, Evergrey, Eden’s Curse, Lordi, Megadeth, Testament, Be’Lakor, Delain, In Flames oraz Metallica (jak na nich sporo osiągnięcie, a na tle konkurencji średnio).

Polska:


1. TITANIUM - Atomic Number 22
Bezapelacyjnie najlepsza płyta na rodzimej scenie metalowej minionego roku. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że tak dobrego melodyjnego power metalu w Polsce jeszcze nie było!

2. GUNSEN - The Adventure Of The Devil’s Note
W konwencji melodyjno - symfonicznego death/power metalu w ojczyźnie nie mają sobie równych. Bardzo energetyczna i mocna płyta.

3. VADER - The Empire
„Generał” i spółka po kilku powrotach do dawnej przeszłości, nagrali krążek przesycony klasyczną atmosferą. Album bardziej stonowany, mniej wybuchowy, ale ma w sobie to coś.

4. THUNDERWAR - Black Storm / CHRIST AGONY – Legacy
Choć obie płyty nie zostały przeze mnie jeszcze dokładnie poznane (trafiły do mnie w ostatnich dniach) to już teraz mogę śmiało powiedzieć, że są to wydawnictwa szczególne. Pierwsza rzecz to debiut będący kwintesencją klasycznego death/black metalu, a druga to kolejny mroczny rozdział autorstwa starego wyjadacza, „Cezara”, który powrócił w wielkim stylu. Trudno się zdecydować...

5. ACID DRINKERS - Peep Show
W końcu płyta Acidów, jakiej pewnie nie tylko ja oczekiwałem. Mimo okropnej okładki oraz deficytu gitarowych solówek („Popcorn” powinien poważnie się nad tym zastanowić) materiał trzeba uznać za udany.

Muszę jeszcze wspomnieć o ostatnim wydawnictwie Administratorr Electro - płyta z rockiem mająca raczej niewiele wspólnego, ale w roli katalizatora/odskoczni sprawdziła się wyśmienicie.




Robert Cisło:
titanium


Świat


1. NEUROSIS - Fires Within Fires
Album niby krótki, ale jakże monumentalny i bezkompromisowy. Piękny i drapieżny zarazem niczym gwałtowna burza. Wspaniałym brzmieniem i bogatymi aranżacjami solidnie odciska piętno w umyśle słuchacza jak „Given to the rising”.Wszystko tu jest tak jak trzeba.

2. BRUJERIA – Pocho Aztlan
Po szesnastu latach od wydania rewelacyjnego „Brujerizmo” meksykańska banda znów zaatakowała z charakterystyczną dla siebie subtelnością narkotykowego kartelu. Trzeba przyznać, że dość długo kazali na siebie czekać, na tyle by maczety zdążyły pokryć się rdzą, ale na szczęście znów poszły w ruch. Nagrany nieco odmienionym składzie (bez m. in. Dino Cazaresa i Raymonda Herrery) „Pocho Aztlan” nie jest tak wściekły jak jego poprzednik, czy tak surowy jak chociażby „Raza Odiada”, ale brzmienie nadal jest ciężkie i tłuste jak brzuch Juana Brujo.

3. DESTROYER 666 – Wildfire
Szybko, konkretnie i bez zbędnych ceregieli – wybuchowa mieszanka blach/death/thrash metalu. Potężna dawka energii w czystej postaci.

4. NICK CAVE & THE BAD SEEDS - Skeleton Tree
Zawsze odpowiadało mi ponure i nieco kontrowersyjne spojrzenie Cave’a na świat, ale do tej pory uważane było to głownie za kreację artystyczną. Tym razem za sprawą osobistej tragedii Cave stracił na charyzmie i zadziorności, ale stworzył album wyjątkowy i niezwykle emocjonalny. Album przepełniony smutkiem i żałobą obok, którego nie da się przejść obojętnie.

5. ROB ZOMBIE THE - Electric Warlock Acid Witch Satanic Orgy Celebration Dispenser
Kolejny album w dorobku ekscentrycznego miłośnika filmów grozy, który z właściwym sobie poczuciem humoru i estetyki dostarcza w niezwykle barwny sposób muzycznej rozrywki w klimacie wypaczonego i na pozór kiczowatego horroru połączonego z groteską.

Warto jeszcze wspomnieć o Sodom, Superjoint i Asphyx.


Polska:


(kolejność dowolna i tylko 2, bo te mnie sponiewierały, a przesłuchałem ze 4 słuchalne polskie albumy w tym roku).

1. MENTOR - Guts, Graves and Blasphemy
Ciężki i niezwykle energiczny rock’n’roll prosto z grobowych czeluści już od pierwszych taktów rozwalił mnie niczym High Of Fire czy The Dead Goats.

2. RAGEHAMMER – The Hammer Doctrine
Podobnie jak w przypadku „Widlfire” Destroyera 666, przy słuchaniu „The Hammer Doctrine” uśmiech nie schodził mi z twarzy, doskonała zabawa i ostra jazda w oldschoolowym stylu.

Robert Cisło





Marek Toma:
titanium


Świat:


1. OPETH - Sorceress
To już trzecia z kolei płyta Szwedów, na której odchodzą od growlowo-metalowej stylistyki, na rzecz progresywnych brzmień. Nawet okładka stanowi tutaj pewną alegorię. Barwny, dorodny paw (muzyka progresywna), dziobie resztki rozpadających się ludzkich szczątek (death metal). Zdania są oczywiście podzielone, jednych to cieszy, innych nie. Ja należę do tej pierwszej grupy. Progresywny rock w ich wykonaniu, jest bowiem adekwatny do nazwy - jest po prostu progresywny. Jako miłośnik takiej muzyki, zdaję sobie bowiem sprawę, że wiele zespołów grających tak zwaną muzykę progresywną, brzmią raczej regresywnie. Opeth jest jednym z wyjątków. Swoją przepełnioną różnorodnością brzmień i klimatów muzyką, ubogacają utartą formułę. Jest to muzyka, która przy każdym kolejnym odsłuchu, wciąga coraz bardziej. I o to chodzi!

2. THE PINEAPLE THIEF - „Your Wilderness”
Chociaż bardzo dobrych albumów, w bogatej dyskografii zespołu nie brakowało , klimat „You Wildernees”, po prostu urzeka. Jak dla mnie, to ich najlepsza płyta. „Złodziejaszkom” udało skraść tutaj trochę jeżozwierzowo-wilsonowych klimatów. Uczynili to jednak wyjątkowo subtelnie i gustownie, jak na rasowych złodziei przystało.

3. MARILLION - „Fuck Everyone And Run”
Marlillion, to niegdyś mój najbardziej ulubiony zespół, potem po prostu lubiany, jeszcze później lubiany z przyzwyczajenia, w końcu zespół mi obojętny. Dzięki najnowszej płycie, znów staje się tym zdecydowanie lubianym. To najlepsza płyta Marillion od lat! Powiem więcej, najlepsza płyta Marillion z Hogarthem w składzie.

4. ANDERSON/STOLT - „Invention Of Knowledge”.
Głos Andersona z muzyczną estetyką Roine Stolta, idealnie się uzupełniają . Jak dla mnie, to zdecydowanie ciekawszy team niż, klasyczny już Jon and Vangelis. Charakterystyczny głos Andersona, wprawiony w bogatą ramę dźwięków wygenerowanych przez Stolta i towarzyszących mu muzyków, to niezwykle bogaty i barwny, muzyczny obraz. Pasuje zarówno do kolekcji zagorzałych fanów Yes, jak i The Flower Kings.

5. THE DREAM OF ELECTRIC SLEEP - „Beneath the Dark Wide Sky”.
Poprzednia płyta Amerykanów („Heretics”), jak dobrze pamiętam, była wysoko, w moim muzycznym podsumowaniu 2014 roku. Po dwóch latach jest podobnie. Ich trzeci studyjny album „Beneath The Dark Wide Sky”, nie obniżył lotów, trzyma wysoki poziom. Pochodzący z Lexington trio, nie należy do zespołów powszechnie znanych, nawet w eterycznym świecie (gdzieś na pograniczu post rocka i muzyki progresywnej). Ich charakterystyczny styl sprawia, że chętnie ich słucham, zaliczając do grona moich ulubionych twórców.


Polska:


1. BLINDEAD - „Ascension”
Blibndead, po 3 latach absencji po płycie „Absence” i zmianie wokalisty, powrócił. „Ascension” znowu udowadnia, że mrok to ich żywioł. Głos Piotra Piezy równie dobrze wpisuje się, w tą mroczną konwencje, niż wokal Patryka Zwolińskiego. Tytuł płyty ponownie zaczyna się pierwszą literą alfabetu, tak też po trzech latach Blindead, wraca na pierwsze miejsce moich ulubionych, krajowych płyt minionego roku.

2. MELLER GOŁYŹNIAK DUDA – „Breaking Habits”.
Trzy cenione w rockowym świecie osobowości, strugali sobie od czasu, do czasu coś na boku. Teraz nadarzyła się okazja, aby rezultat tego strugania spiąć w jedną całość. Muzycy nie muszą nikomu nic udowadniać, mogli spróbować czegoś innego, niezupełnie związanego z tym, co tworzyli wcześniej. Wyszło bardzo naturalnie, szczerze, a zarazem konkretnie i zwięźle. Mocne zagrane z pewnym brudem rockowe granie. Słucha się wybornie!

3. ANVISION - „New World”.
Ten rok był wyjątkowo bogaty, jeżeli chodzi prog metalowe wydawnictwa, z różnych rejonów globu (Dream Theater, Circus Maximus, Haken, Headspace, Poverty’s No Crime, Crystal Palace, Dante, Evergrey, Fates Warning...) Nasi prog metalowi wyjadacze z Tarnowa, nie mają się czego wstydzić. Poziom światowy. Świetnie brzmiący dobrze wyprodukowany materiał. „New World” to brzmieniowa żyleta, a zarazem melodyjność w jednym.

4. VOTUM - „:KTONIK:”.
Muszę sie przyznać, ze traktowałem tą warszawska formacje trochę po macoszemu. Najnowszy materiał z pewnością sprawi, że się to zmieni. Podobnie jak w przypadku Blindead, nastąpiła u nich zmiana wokalisty. Bartosz Sobieraj świetnie radzi sobie zarówno w momentach lirycznych, jak i tych zdecydowanie mocnych . Jest więc zarówno miażdżący muzyczny ciężar, a zarazem duża dawka melancholii. I jak to brzmi! Najlepiej słuchać głośno!

5. HERE ON EARTH - „In Elipsis”
To jedyny z debiutantów w tym zestawie. Moim zdaniem, godny polecenia i wyróżnienia debiut. Swoją wydaną własnym sumptem płytą, Katowiczanie zabierają nas w rejony, oscylujące między muzyka Toola, Anathemy i Riverside. Ciężko to sobie wyobrazić? Trzeba posłuchać.
Komentarze