30.09.2020
RECENZJE
EXLIBRIS - Shadowrise

THE BLACK NOODLE PROJECT - Code 2.0

KRŮK - Nibykwiaty

SPARKS – A Steady Drip, Drip, Drip

BATUSHKA – Раскол/Raskol

ABEL GANZ - The Life of the Honey Bee and Other Moments of Clarity

STEEL PROPHET - The God Machine

DEEP PURPLE - Whoosh!

BOB DYLAN - Rough And Rowdy Ways

KONTRKULTURA - Wszystko Już Powiedziane

VERBAL DELIRIUM - From The Small Hours Of Weakness

OSTA LOVE - About Time

SBB - Jerzyk

CHAOS OVER COSMOS - The Ultimate Multiverse

HOVERCRAFT - Fall

PIOTR DAMSE - Inside Outside

H-ONE - MMLXIX

ALBION - Albion

COLIN BASS /DANIEL BIRO - Still

MAGNUS KARLSSON'S FREE FALL - We Are The Night

BLACKLIGHT - Follow the Future

WAVE - [Dream]

DEPECHE MODE - Live Spirits Soundtrack

THE MOTH GATHERER - Esoteric Oppression

DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine


Nawigacja
Artykuły » Świeża Krew » WINFIELD - 2017 - Rock'n'roll Ist Krieg
WINFIELD - 2017 - Rock'n'roll Ist Krieg

WINFIELD - Rock'n'roll Ist Krieg


 WINFIELD

01. The Openning
02. Kingdom of Gold
03. Blonde Savage Queen
04. Goddamn Loud
05. Badass Rock’n’roll
06. El Tequito
07. Alcoholic Song
08. Thank You
09. Hell & High Water
10. You Make Me Sick

Rok wydania: 2017
Wydawca: Gargouille Productions
https://www.facebook.com/winfieldcaen




French dirty rock'n'roll band – takie określenie znajdziemy na ich internetowym bandcampie. Francuski zespół, nazwa amerykańska, niemieckie słówka w tytule albumu i jeszcze kawałek z hiszpańskim tytułem pod numerem sześć na okładce – osobliwe połączenie. A muzyka? Bardzo amerykańska i do bólu wręcz klasyczna.

Delikatny wstęp, ale to tylko klasyczna zmyłka. „Kingdom of Gold” to hardrockowa jazda na całego. Chopper, skórzana kurtka, słońce Kalifornii i mamy ścieżkę dźwiękową do ekscytującej wyprawy. „Blonde Savage Queen” wita nas hendrixowskim riffem, ale potem wkracza reszta zespołu i robi się metalowo. „Savage” w tytule jak najbardziej na miejscu, bo faktycznie sporu w tym kawałku wściekłości i gwałtowności. „Goddamn Loud” - też ściemy brak, bo głośno jak diabli (z krótką przerwą na uspokojenie w środku). Po „Badass Rock'n' Roll” mamy zmianę klimatu. Akustyczny „El Tequito” to muzyczny żart, ale „Alcoholic Song” to już inna para kaloszy. Mroczny utwór, z melorecytacją zamiast regularnej partii wokalnej. W końcówce albumu dostajemy dwie najdłuższe kompozycje: „Thank You” (blisko siedem minut) oraz „You Make Me Sick” (nieco ponad siedem minut), przedzielone „Hell & High Water” (fajne połączenie banjo z czadowym graniem). I jest to bodaj najciekawsza sekwencja tej fajnej płyty.

Muza idealna na motocyklowe zloty i klubowe koncerty. Pełnowymiarowy debiut Winfield – jak najbardziej na plus!

8/10

Robert Dłucik
Komentarze