19.09.2017
RECENZJE

• THALAMUS - Hiding From Dylight
• KORPIKLAANI - Live At The Masters of Rock
• MILLENIUM - The Cinema Show
• MOONSPELL - Extinct
• AYDEN - Identity
• THE PRISONER - Life of the Mind
• 1000DEAD - Thousanddead
• NERVECELL - Past, Present... Torture
• KARIBOW - From Here To The Impossible
• ART OF ILLUSION - Round Square of the Triangle
• KORPUS - Respekt
• PSYGNOSIS - Neptune
• STEVEN WILSON - To The Bone
• NORTHERN PLAGUE - Scorn the Idle
RELACJE Z KONCERTÓW
relacja

• SUNRISE - Ostrów Wielkopolski
• ULI JON ROTH, THE HEAVY CRAWLS - Katowice.
• INO ROCK - Inowrocław
• PROG IN PARK - Warszawa
• RIVERSIDE, LION SHEPHERD, SLTEOTW - Katowice
• BLAZE BAYLEY - Tychy
• VOTUM, ART OF ILLUSION - Chorzów
• THE NEAL MORSE BAND - Warszawa
• THE BREW - Piekary Śl.
• PROGROCKFEST 2017 - Legionowo
• SIENA ROOT, BRAIN CONNECT - Chorzów

więcej relacji

WYWIADY
wywiad

• INDYGO
• NOVVA - Łukasz Stalmach
• RHAPSODY OF FIRE - Alex Staropoli
• LoTH - Maciej Sołtys
• PROCOL HARUM - Gary Brooker
• SNAKEBITE
• BLAZE BAYLEY

więcej wywiadów

ARTICLES IN ENGLISH

• NIGHTMARE - Matt Asselberghs - Interview
• IRON MASK - Dushan Petrossi - Interview
• EDEN'S CURSE - Paul Logue - Interview
• SERIOUS BLACK - Dominik Sebastian - Interview
• GUNSEN - The Adventure Of The Devil's Note - Review

more articles


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - 0-9 » 747 - 2016 - Wspomnienia Starych Zdjęć
747 - 2016 - Wspomnienia Starych Zdjęć

747 - Wspomnienia Starych Zdjęć


747 - Wspomnienia Starych Zdjęć

1. Intro,
2. Dzieciaki z brudnych miast,
3. Miłość ze starych zdjęć,
4. 1984,
5. List,
6. Podniesiemy krzyk,
7. Hardcore punk,
8. Vendetta,
9. Głos buntowników (feat. Brader Bachor),
10. Nadejdzie dzień,
11. Mój hejt,
12. Ramię w ramię,
13. Niezapomniani

Rok wydania: 2016
Wydawca: Jimmy Jazz Records
http://www.facebook.com/747hc





„Wspomnienia Starych Zdjęć” zdążyły odleżeć u mnie na półce już sporo czasu ze względu na moje zaległości w recenzjach, ale tej płycie wyszło to tylko na dobre. Dzięki temu nieplanowanemu zabiegowi przekonałem się, czy krążek będzie odsłuchany tylko w celu „spełnienia obowiązku”, czy jednak będzie gościł w moim odtwarzaczu częściej
i rzeczywiście zasłuży na dobrą ocenę. Okazało się, że co prawda sama płyta przeleżała przez dłuższy czas reprezentacyjnie w pudełku na półce to wersja elektroniczna z serwisu Tidal zagościła w moim telefonie na dobre. Nic nie zastąpi fizycznych płyt, ale dodatkowa obecność Jimmy Jazz Records w serwisach typu Spotify, czy wyżej wspomniany Tidal bardzo mnie cieszy.

Kiedy już na wstępie pośrednio przyznałem, że niniejsze wydawnictwo jest warte wielokrotnego odsłuchiwania warto by było chociażby w skrócie opisać dlaczego.

Poprzednia płyta „Jeden Za Wszystkich” była jednym z odkryć 2015r. „Wspomnienia Starych Zdjęć” ukazały się niedługo, bo w zasadzie jakieś półtora roku później i nadal utrzymane są w podobnym stylu (jak określiłem to wtedy) „hardcore – punk ze street punkowym wokalem”, chociaż tym razem to całościbliżej jest do stylu oi!

Członkowie kapel urodzeni w latach 70 – 80 coraz częściej robią się sentymentalni i poprzez swoją muzykę chcą przywołać wspomnienia czasów dorastania. Podobnie jest tutaj
o czym świadczy już sam tytuł płyty, a okładka prezentuje przedmioty, które wtedy towarzyszyły nastolatkom. Za każdym razem kiedy patrzę na to zdjęcie próbuję wynaleźć jak najwięcej szczegółów nie pasujących mi do układanki (np. kostki do gry „Dunlop – a”, których wtedy nie było w sklepach), ale wiem, że chodziło o ogólny zarys klimatu i to doszukiwanie się wynika po prostu z mojego czepialstwa. Zdjęcia sentymentalnych przedmiotów, czy samych młodych członków zespołu także umieszczono we wkładce.

Kiedy już rozpocząłem niniejszą recenzję od wszystkiego innego, tylko nie od samej muzyki, to niech to będzie taka „cebula” –po zdjęciu jej pierwszych warstw dopiero teraz przejdę do najistotniejszego – do jej wnętrza – w tym wypadku muzyki.

Bezapelacyjnie za najlepszy utwór na krążku uważam „Miłość ze starych zdjęć”. Ten kawałek ma moc. Podziwiam z dreszczami na plecach zaawansowane technicznie granie, które porywa wyszukaniem, ale tutaj za to jest zupełna prostota i te dreszcze również się pojawiają, tylko z innego powodu – z POWERA spowodowanego dobrą, punkową muzą. Tekst również nie jest wyszukany, ale prawdziwy i nawiązujący do tematu przewodniego – wspomnień. Podejrzewam, że mogły by się pod nim podpisać tysiące zakochanych nastolatków, które kitarły się po zaułkach i myślały, że są następcami Sid – a i Nancy.

Podobnie jak na poprzedniej płycie nie ma tutaj jakiś filozoficznych tekstów, a drugi wg mnie najlepszy kawałek „Podniesiemy krzyk” tyczy się po prostu przyjaźni, imprezy
i picia.

Muzycznie jest można powiedzieć, że po prostu „się zgadza”. Odpowiednia łupanka na bębnach tam, gdzie trzeba, podbicie dołu na basie i gitarowe street-punkowe solówki (jak ta klasyczna na wstępie „Miłości ze starych zdjęć”). O wokaliście na muszę rozpisywać się kolejny raz – stworzony do tego gatunku.

Podobnie jak na poprzedniej płycie dziewiątym utworem „Głos Buntowników” jest nagranie gościnne – tym razem wspólnie z Brader Bachor.

Utworów jest nieco mniej niż poprzednio, ale nieco ponad pół godzinny materiał to zupełnie wystarczająco jak na płytę na której sporo się dzieje, a nawet dobrze, bo przy tym czasie trwania nagrań nie ma ryzyka efektu „jednego kopyta”.

9/10

Rafał Dercz
Komentarze