14.12.2017
RECENZJE

• THE BLACK NOODLE PROJECT - Divided We Fall
• MAREK BILIŃSKI - Ogród Króla Świtu
• BLIND EGO - Liquid Live
• HARMONIC GENERATOR - Heart, Flesh, Skull, Bones
• INVERTED MIND - Broken Mirror
• ELVENKING - Secrets of the Magick Grimoire
• BLACKFOOT - Southern Native
• SILHOUETTE - The World is Flat And Other Alternative Facts
• ANN - Fragmenty
• J.D. OVERDRIVE - Wendigo
• HIGHWAY - IV
• MYOPIA - Transmyoptic Interconnection
• MOUNTAINEER - Sirens & Slumber
RELACJE Z KONCERTÓW
relacja

• JETHRO TULL - Bydgoszcz
• HELLOWEEN - Warszawa
• COCHISE - Chorzów
• TESTAMENT, ANNIHILATOR, DEATH ANGEL - Wrocław
• ANATHEMA - Warszawa
• TESTAMENT, ANNIHILATOR, DEATH ANGEL - Warszawa
• EPICA, VUUR, MYRATH - Kraków
• KABAT - Trzyniec
• UNEVEN STRUCTURE, VOYAGER, MENTALLY BLIND - Wrocław
• PRISTINE - Chorzów
• PROCOL HARUM - Katowice
• SEATTLE NIGHT V - Warszawa

więcej relacji

WYWIADY
wywiad

• NOCTURNAL RITES - Nils Eriksson
• COMMUNIC - Oddleif Stensland
• CRYSTAL VIPER - Marta Gabriel
• SINNER - Tom Naumann
• HELLOWEEN - Michael Weikath
• DAS MOON / WE HATE ROSES - Daisy Kowalsky
• KAIPA - Hans Ludin

więcej wywiadów

ARTICLES IN ENGLISH

• KAIPA - Hans Ludin - Interview
• NIGHTMARE - Matt Asselberghs - Interview
• IRON MASK - Dushan Petrossi - Interview
• EDEN'S CURSE - Paul Logue - Interview
• SERIOUS BLACK - Dominik Sebastian - Interview

more articles


Nawigacja
Artykuły » Relacje z koncertów » 2017.11.28 - HELLOWEEN - Warszawa
2017.11.28 - HELLOWEEN - Warszawa

28.11.2017
HELLOWEEN
Warszawa - Hala Koło



Czy dla fana HELLOWEEN może być coś piękniejszego od koncertu, na którym pojawiają się Michael Kiske i Kai Hansen? Pokochałem ten zespół za „Keeper of the Seven Keys” i nierealnym marzeniem wydawało się abym kiedykolwiek miał możliwość obejrzenia zespołu w ich najsilniejszym składzie. Kiske odszedł od metalu, Hansen zajął się Gamma Ray a w Helloween na dobre zadomowił się Andi Deris….

….błogosławieni jednak są cierpliwi i gdy z wielkim hukiem gruchnęła wiadomość, ze w ramach Pumkin United Tour zespół planuje trasę z udziałem wymienionych muzyków wiedziałem, że obecność będzie obowiązkowa!

Warszawska Hala Koło, na koncerty nadaje się może średnio, ale to właśnie w tym miejscu 28.11.2017 miał miejsce mój prywatny koncert dziesięciolecia (a może i dłuższego okresu)! Tuż po 20.00 przy dźwiękach epickiego „Halloween” rozpoczęło się muzyczne misterium! Ten kultowy utwór, zaśpiewany przez duet Deris/Kiske wypadł znakomicie i tylko zaostrzył apetyty na więcej a ze złotego czasu „Keeperów” zespół zagrał też: „Dr. Stein”, „I'm Alive”, „Rise and Fall”, „A Tale That Wasn't Right”, „A Little Time”, „Eagle Fly Free”, „Keeper of the Seven Keys”, „Future World” oraz „I Want Out”! Możliwość wysłuchania ich w wykonaniu Michaela Kiske była czymś niewiarygodnym, niemal metafizycznym (choć miał pewne problemy z głosem). Znacznie słabiej wypadły „nowe utwory” – dla przykładu taki „Are You Metal?” nie wywołał większych emocji a z okresu Derisa żywiołowej przyjęte były w zasadzie „Power” i „I can” (w tym drugim odniosłem wrażenie, że Andi śpiewał pół tonu obok podkładu instrumentalnego). Prawdziwą petardą był jednak medley kompozycji z okresu „Walls of Jericho”, które zaśpiewane przez Kaia Hansena niemal nie doprowadziły do katastrofy budowlanej, hala po prostu zaczęła trzeszczeć w posadach! To był jeden z najlepszych fragmentów tego wydarzenia. Następujące po sobie „Starlight / Ride the Sky / Judas” oraz zagrany w całości „Heavy Metal (Is the Law)” to była klasyczna wisienka na tym i tak smakowitym torcie!

Aby podołać trzygodzinnemu występowi zespół przyjął ciekawą taktykę: wokaliści śpiewali na przemian po 2-3 utwory a co jakiś czas pomiędzy kolejnymi piosenkami, na imponującym telebimie, pojawiały się animowane przygody dwóch dyni Setha i Doca, które wcielały się w kolejnych członków zespołu (fajny zabieg, choć czasami filmiki były przydługawe). Warto tez wspomnieć o hołdzie dla jednego z założycieli zespołu, przedwcześnie zmarłego Ingo Schwichtenberga. Na telebimie Ingo wymiatał pekusyjne soło, a w hali, towarzyszył mu obecny muzyk – Dani Loble. Bardzo ładny gest, fajne wykonanie i sam pomysł na formę!

Nie wiem jak to możliwe, ale to były najszybsze trzy godziny w moim życiu! Koncert zakończył się w okolicach godziny 23.00 i pozostaną jedynie wspomnienia. To nic, że prawdopodobnie to była jedyna okazja aby zobaczyć taki skład (choć kto wie, o cierpliwych było już na początku relacji), to nic, że Michale Kiske to obecnie nieco przysadzisty misio, to nic, że Andi Deris wybitnym wokalistą nigdy nie był i nigdy nie będzie – ten koncert to było WYDARZENIE i z tego co zaobserwowałem na pewnym popularnym serwisie społecznościowym wywarł on na zgromadzonych ogromne wrażenie!










Piotr Michalski

Komentarze