11.07.2020
RECENZJE
DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II

ONE LIFE ALL-IN - Letter of Forgiveness

TRAUMHAUS - In Oculis Meis

OBSIDIAN TIDE - Pillars of Creation

SUBSIGNAL - A Song For The Homeless - Live in Rüsselsheim 2019

FAIRYLAND - Osyrhianta

AL DI MEOLA – Across The Universe

KATATONIA - City Burials

DESERT NEAR THE END - Of Fire and Stars

VADER - The Darkest Age - Live '93

VADER - Solitude In Madness

TRK PROJECT - Kay & Gerda

WIEWIÓRKA NA DRZEWIE - Wiewiórka na drzewie

KAZIK - Zaraza

IN EXTREMO – Kompass zur Sonne

NEUMA - Weather

WE SELL THE DEAD - Black Sleep

ANVISION - Love & Hate

NEUMA - Vol.2

SCEPTIC - Blind Existence

RUNNING WILD - Crossing the Blades Ep.

FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - F » FIZBERS - 2017 - First Mind
FIZBERS - 2017 - First Mind

FIZBERS - First Mind


 FIZBERS - First Mind

1. Flight 1:34
2. Factory 7:12
3. Normality 5:11
4. Life Is a Game 5:22
5. Lady With No Real Name 4:22
6. First Mind 6:22
7. Not Enough Trust 3:28
8. Truth 3:57
9. Death 4:24
10. Ashes 9:16

Rok wydania: 2017
Wydawca: Lynx Music
https://www.facebook.com/Fizbers








Są młodzi, pełni zapału, właśnie wydali swój debiutancki album a w ramach promocji mieli okazję otwierać koncert grupy Millenium. O kim mowa? O Fizbers! Krakowskie trio, w składzie Szymon Kubala (gitary), Dominik Pawlus (perkusja, klawisze) oraz Dawid Lewandowski (bas, wokal), ze wsparciem skrzypaczki Jadwigi Lewandowskiej [czy to ta sama Jadwiga, która zgubiła się na wspomnianym koncercie tuż przed bisem? Kto był ten wie o co chodzi ;-) ] wydało właśnie krążek „First Mind” a jeżeli weźmiemy pod uwagę, że panowie nie są jeszcze pełnoletni to należą się wyrazy uznania!

„First Mind” wypełniają dźwięki, które z czystym sumieniem można nazwać neoprogresywnym rockiem. Może momentami jest nieco kwadratowo, gdzieś tam nie do końca pasuje polskawy język angielski, a i wokalista musi jeszcze nieco popracować nad swoim warsztatem, ale oni mają po 16/17 lat i rzucili się na muzykę, której młodzież nie słucha, o której często nie wie, i która nie jest łatwa do zagrania! Zespołowi należą się ogromne brawa za odwagę! Ten krążek, albo na zawsze pozostanie ciekawostką, albo przy uporze, konsekwencji i kolejnych wydanych płytach za kilka lat będzie białym krukiem. Wypełniające album utwory mogą się podobać, mają zwartą i przemyślaną budowę, nie mamy chaosu, który często towarzyszy debiutom, do tego dodajmy gitarzystę, który już teraz potrafi zachwycić swoją grą!

Kurczę, lubię ten album…. Możliwe, że gdyby nagrali go 40-latkowie to wszystkie zalety tego wydawnictwa stałyby się jego wadami, ale stworzyła go grupa młodych zapaleńców i chwała im za to – jeszcze polski prog nie umarł! Są następcy!

6,5/10

Piotr Michalski
Komentarze