19.06.2018
RECENZJE

• DELUSION SQUARED - Anthropocene
• STONE OF A BITCH - Stone Of A Bitch
• DEEP PURPLE - InFinite
• KING CRIMSON - In the Court of the Crimson King
• GOD’S OWN MEDICINE - Afar
• MUNICIPAL WASTE - Slime and Punishment
• THE TREE - Bright Side (EP)
• RYAN ROXIE - Imagine Your Reality
• LIFEPHOBIA - All My Life
• KAIPA - In the Wake of Evolution
• COURTNEY BARNETT - Tell Me How You Really Feel
• FOCUS - Moving Waves
• MARILYN MANSON - Antichrist Superstar
• FALL OUT BOY - MANIA
RELACJE Z KONCERTÓW
relacja

• HOLLYWOOD VAMPIRES - Warszawa
• YES FEATURING, SBB - Warszawa
• EXODUS, HORRORSCOPE, MENTOR - Katowice
• CAMEL - Warszawa
• ARENA - Warszawa
• JAZZ Q - Chorzów
• FISH - Chorzów
• BATUSHKA, OBSCURE SPHINX, ENTROPIA - Wrocław
• BELIEVE - Warszawa
• PROGROCK FEST - Legionowo
• PROGROCK FEST - Legionowo
• WISHBONE ASH - Katowice
• CLOSTERKELLER - Zabrze

więcej relacji

WYWIADY
wywiad

• LORDI - Ox
• BOREALIS - Matt Marinelli
• MENSKO - Piotr Juszczak, Marcin Moroz
• HEAT AFFECTED ZONE
• STANDARD B - Dawid Kubicki, Michał Mędak
• ELVENKING - Damna
• FACTOR 8

więcej wywiadów

ARTICLES IN ENGLISH

• KAIPA - Hans Ludin - Interview
• NIGHTMARE - Matt Asselberghs - Interview
• IRON MASK - Dushan Petrossi - Interview
• EDEN'S CURSE - Paul Logue - Interview
• SERIOUS BLACK - Dominik Sebastian - Interview

more articles


Nawigacja
Artykuły » Artykuły/Felietony » Redakcyjne podsumowanie roku 2017 cz. I
Redakcyjne podsumowanie roku 2017 cz. I

Redakcyjne podsumowanie roku 2017 cz. I



Połowa stycznia za nami więc najwyższa pora na pierwsze słowa podsumowania. Oto jak rok 2017 widzieli członkowie naszej redakcji:

Piotr Spyra:



ŚWIAT:

ADAGIO - Life
Już straciłem nadzieję, że Kelly Carpenter zaśpiewa na tej płycie. Niby parę lat temu w sieci pojawiły się demówki, ale później zespół nabrał wody w usta... Nawet muzycy zapytani wprost - wymigiwali się od odpowiedzi. Jednak stało się i na "Life" pojawiły suię najlepsze wokalizy jakie kiedykolwiek ADAGIO zarejestrowało. Do tego płyta jest nieprawdopodobnie klimatyczna. Niby surowa i syntetyczna w nowoczesny sposób, ale masa brudu i łamanej rytmiki ze szczyptą nisko zestrojonych bezprogowców w djentowym stylu sprawiają że jest to pozycja iście progresywna, nawet jak na standardy tego zespołu.

SERIOUS BLACK - Magic
Jedynka była trochę obliczona na sukces metalowego dream team. Drugi album był naprawdę niezły ale brzmieniowo mniej przypadł mi do gustu. Tymczasem trójką pozamiatali. Koncept obracający się wokół tematyki magii, wcześniej już sygnalizowanej przez zespół sprawdza się znakomicie. Mocniejsze brzmienie i DOBRE melodie sprawiają, że tej płyty słucha się wyśmienicie. Łamałem się nawet w pewnym momencie czy nie zasługuje w moim rankingu na pozycję pierwszą.

KREATOR - Gods of Violence
Tu nie ma wielkiej filozofii. KREATOR nagrał płytę bezkompromisową i kapitalną. Każdy utwór sprawia, że człowieka aż nosi. Brzmienie, riffy i masa energii... a do tego niespodziewana świeżość. To chyba urzekło mnie w ich nowej produkcji, choć przyznam że obecne oblicze KREATOR pasuje mi od lat.

THRESHOLD - Legends of Shires
Być może ten album znalazłby się wyżej w zestawieniu, gdyby był krótszy. Formuła wydawnictwa dwupłytowego ewidentnie mi przeszkadza. Za to poszczególne utwory rozbrajają i to zarówno prog metalowe szybkie kawałki, jak i bardziej klimatyczne prog rockowe utwory. Brzmieniowo również rewelka. Cóż, w tym gatunku Karl Groom jest jednym z moich ulubionych producentów, a ewidentnie odciska swój wpływ na płyty w których uczestniczy.

ANNIHILATOR - For the Demented
Zastanawiałem się czy piątkę powinien zamykać GRAVE DIGGER czy ANNIHILATOR. Pewnie kilka czynników zdecydowało, że wymieniam na koniec tego zestawienia album Jeffa Watersa. Płyta zawiera wszystko to za co od lat podziwiam Jeffa. Masę szybkich riffów, trochę porąbanych patentów i wplatanie rock n rollowego klimatu. Poprzednio bywały to mariaże z punkrockowymi klimatami tutaj, wpleciono trochę funky. "Healed by metal" jest porządny do szpiku kości, "For the Demented" to po zmianach sprzed wcześniejszej płyty, jednak pewien krok naprzód.

POLSKA:

TENSION ZERO - Human.exe
Moje odkrycie zeszłego roku. Totalne zaskoczenie. Płyta doskonała. Do tego stopnia, że trudno mi zabrać się za opisanie tego co sobą reprezentuje. Wymyka się klasyfikacji, co sprawia że może mieć z nią problem osoba o ukierunkowanych zainteresowaniach. Jeśli natomiast macie szerokie horyzonty muzyczne, oczaruje was zarówno głos wokalistki, brzmienie albumu, jak żonglowanie klimatem od poprocka po niemal prog metalowe połamane klimaty.

HORRORSCOPE - Altered Worlds Practice
Ta płyta trafiła do mnie gdzieś w okolicach trzeciego odsłuchu. Po piątym mnie sponiewierała. Po prostu każdy następny raz sprawiał że coraz bardziej się wsłuchiwałem i doceniałem to co ma sobą do zaoferowania. I jeśli nawet miałem jakieś krytyczne uwagi, rozwiewały się one za kolejnym razem. HORRORSCOPE to zespół na światowym poziomie. Życzyłbym sobie, żeby wybili się poza granice naszego kraju. O ile dotychczas uważałem ich za sprawnych rzemieślników na thrashowej scenie, "Altered Worlds Practice" udowadnia że mają do zaoferowanie znacznie więcej.

KORPUS - Respekt
Album ten trafił do mnie od strzału. Głównie za sprawą melodii. Tych kompozycji przede wszystkim dobrze się słucha. Zostają w pamięci - i chce się do nich wracać. W ogólnym rozrachunku życzyłbym sobie trochę bardziej szorstkiej produkcji. Choć kto, wie może dzięki takiemu podejściu KORPUS ma szansę trafić "pod strzechy" ;)

BELIEVE - Seven Widows
Piękna płyta. Czarująca. Bardziej refleksyjna niż depresyjna, ale wrażliwy słuchacz uroni łzę. Muzyka to nie tylko rozrywka, ale i odbieranie bodźców uczuciami. W tej konwencji BELIEVE nie ma sobie równych. Zmiany personalne pozytywnie wpłynęły na sam zespół, a przy tym od razu słychać że to BELIEVE. Mirek Gil i Satomi sprawiają że kompozycje zespołu są jedyne w swoim rodzaju.

CHAINSAW - The Last Crusade
Porządna pozycja. Porządna na wskroś. Brzmieniowo, kompozycyjnie. Mam tylko problem z tym że nie wszystkie kawałki są zaśpiewane w języku angielskim. Szczególnie że to koncept. Może i nie jest to odkrywcza czy rewolucyjna historia, ale to w końcu HEAVY METAL! I każdy kto oczekuje kapitalnego albumu w tej konwencji - będzie ukontentowany. Jest tempo, jest melodia i pazur. Nawet będąc fanem formacji od wielu lat, stawiam "The Last Crusade" wśród moich ulubionych płyt formacji.



Robert Dłucik:



ŚWIAT:

BLACK COUNTRY COMMUNION – IV
Dobrze, że panowie Hughes i Bonamassa zawiesili spory i wrócili do wspólnego grania. Bo efekt końcowy jest po prostu piorunujący...

SOEN – Lykaia
Stężenie pięknych melodii na tej płycie przewyższa stężenie smogu nad Krakowem w zimowe dni...

U2 – Songs of Experience
Sporo odniesień do własnej, chlubnej przeszłości, ale też nie zamknęli się w wieży z kości słoniowej. Parę fragmentów naprawdę mocno chwyta za serce...

PARADISE LOST – Medusa
Weterani wciąż na dobrym kursie i … tak trzymać!

CLAN OF XYMOX – Days of Black
Chyba największe pozytywne zaskoczenie dla mnie w mijającym roku. Nie spodziewałem się, że stać ich jeszcze na nagranie albumu, który śmiało można postawić na półce obok najlepszych dokonań zespołu z lat osiemdziesiątych.

POLSKA:

KULT – Made in Poland
Brak albumu koncertowego z prawdziwego zdarzenia w dyskografii zespołu tak znakomicie wypadającego na żywo to był „wstyd, hańba, wstyd”...

POLA CHOBOT & ADAM BARAN – Brudno
Blues, ale ten duet jest zjawiskiem wymykającym się klasyfikacjom i szufladkom. Zasłużenie wygrał chyba wszystkie konkursy festiwalowe, w których brał udział... Na żywo są niesamowici, EP zaostrza apetyt na więcej.

BELIEVE – Seven Widows
Zapowiadanej od dawna nowej płyty Collage jak nie było tak nie ma... Mirek Gil zdążył opuścić zespół i odkurzyć szyld Believe. I to z jakim skutkiem! Przepiękna płyta... A od „III” zaczynają się muzyczne czary...

ANTI TANK NUN – Permanent Erection
Konkretne rąbnięcie w najlepszym duchu klasycznego heavy metalu. Szybko, ciężko, ale też bardzo melodyjnie. Klasa! No i ten tytuł – marzenie każdego samca ;)

DIZEL – M.I.L.F
Bezkompromisowo, bezpretensjonalnie. Prosty, porządnie zagrany rock'n'roll na wysokich obrotach. Lubię to!

Pozwolę sobie jeszcze na parę słów komentarza. Zestawienie płyt zagranicznych przyprawiało mnie niemal o palpitacje serca i niezły ból głowy... Pozytywnie zaskakiwali weterani, nawet ci, po których kompletnie nie spodziewałem się nowych płyt, a co dopiero na takim poziomie (Eloy, PFM, Savoy Brown). Niestety – zasłużeni twórcy zaskakiwali też negatywnie (sorry, Mr Waters). Pokazała się też młodzież (Tyler Bryant & The Shakedown, których cenię dużo bardziej niż Gretę van Fleet, kopiujących ile wlezie Led Zeppelin). Gdybym mógł ułożyć dychę zamiast piątki, na pewno znalazłby się też mniej krążek Die Toten Hosen. Załoga z Niemiec wciąż trzyma fason.

Polska część podsumowania wyglądałaby nieco inaczej, ale … nie chciałem uprawiać kryptoreklamy i umieszczać płyt, przy których w różny sposób „maczałem paluchy”.

Teraz parę słów ogólnie... 2017 był rokiem kolejnych smutnych pożegnań wielkich artystów. Ta czarna lista rozrasta się niestety w zastraszającym tempie...

Dla mnie minione 12 miesięcy było rokiem spełnionych marzeń koncertowych. Przede wszystkim: Guns'n'roses w składzie z Axlem, Slashem i Duffem. 3,5 godzinne show w Pradze – coś niesamowitego. No i wreszcie udało mi się zobaczyć na żywo rockowy cyrk, któremu na imię Kiss. Też w Czechach zresztą, gdzie wyjazdy na koncerty są prawdziwą przyjemnością... Ten rok też zapowiada się ciekawie pod względem występów live, tylko te ceny biletów...



Mariusz Fabin:



ŚWIAT:

DEEP PUPRLE – InFinite
„Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść” głosi jedna z najszczerszych maksym jakie dane mi było kiedykolwiek usłyszeć. Można mieć wrażenie, że panowie z Deep Purple okres zejścia ze sceny już dawno przespali i tylko odcinają kupony praktycznie w ogóle nic nie zmieniając na set liście koncertowej. Cieszy więc fakt, że wreszcie dojrzeli do tego by powiedzieć koniec (mając nadzieję, że to będzie definitywny koniec-nie wzorując się na Scorpions czy Judas Priest). Purpura stworzyła w moim odczuciu najlepszy album od czasów „Purpendicular”. Nie jest to może wielkość na miarę „Machine Head” czy „In Rock” lecz i tu znaleźć można bardzo dobrą muzykę w postaci „Time to Bedlam” czy „Surprising”.

ROGER WATERS – Is This The Life We Really Want?
Nie mogło zabraknąć w tym zestawieniu Watersa, który po dwudziestu pięciu latach milczenia wreszcie stworzył nowy materiał. Materiał, który znów przesiąknięty jest jego przemyśleniami na temat otaczającego go świata. Jest to album na wskroś watersowski- pełno tu różnych dźwięków takich jak tykający zegar, gadający telewizor itp. Jeśli do tego dodamy pełne przemyśleń ale i pytań teksty, orkiestrę symfoniczna to otrzymamy obraz jednej z najlepszych płyt tego roku. Natomiast utwór „Wait for her” uznaję jako jedną z najładniejszych piosenek.

ACCEPT – Rise of Chaos
O ile Głęboka Purpura już dogorywa, o tyle niemiecki czołg o nazwie Accept ma się w najlepsze. Co prawda w składzie grupy doszło do roszad, to nic nie straciło to na jakości i przede wszystkim mocy grania. Nie wiem jak oni to robią, ale Accept XXI wieku brzmi o wiele lepiej i ciężej niż te kilkanaście lat wcześniej. I nie chodzi tu tylko o świetne ciężkie riffy rodem „ Rise of chaos”, ale też o bardzo dobrze zaśpiewane linie melodyczne. Najlepszym przykładem jest chociażby „Koolaid” czy „Worlds colliding". Jedynym minusem jest to, że nie ma Polski na trasie (przynajmniej na razie). Ale może kiedyś…

ALMANAC – KINGSLAYER
Szanuję Victora Smolskiego za jego świetne umiejętności techniczne na gitarze. Dlatego też trochę z rozczarowaniem przyjąłem fakt o pozbyciu się jego osoby z Rage. Rozczarowanie spotęgował fakt, iż debiut pod banderą Almanac w moim odczuciu nie przyniósł nic dobrego. Dlatego też z lekką rezerwą podszedłem do „Królobójcy”. I muszę przyznać, ten album bardzo mocno zmienił mój ranking płyt roku. Począwszy od świetnej produkcji, poprzez bardzo dobre kompozycje, na idealnych partiach wokalnych kończywszy. Ten album jest idealnie taki jaki powinien być. Jest w nim i trochę wirtuozerii, jest trochę około rageowego hałasu,i jest klimat. Przykładem tego są świetne utwory „Hail to the king” , „LOsing my mind” i połączony w jedno „Kingslayer/Kingdom of the blind”.

AYREON – THE SOURCE
Kolejna odsłona dzieła Arjena Lucassena. I tym razem do współpracy z Holendrem zostali zaproszeni goście. W tej części rock-opery swoich głosów użyczyły takie osobistości jak Floor Jansen, Hansi Kurch, czy Zaher Zorgati. A to tylko zaledwie kilka nazwisk na liście. Muzycznie jest momentami operowo, momentami metalowo. Ale przede wszystkich jest progresywnie. Arjen nie odchodzi od swojego stylu i jakości swoich produkcji co bardzo cieszy, bowiem wszystko to składa się na pewną całość. Tą całością jest Ayreon, który co prawda nie jest muzyką łatwą, ale jeśli się w nią już wejdzie to możemy dostrzec tak wspaniale fragmenty jak chociażby „Deathcry of a race”.

POLSKA:

CLOSTERKELLER – Viridian
Królowa jest tylko jedna. Nazywa się Anja Orthodox. Od wielu już lat szefuje zespołowi Closterkeller, który jest jednym z najważniejszych polskich grup rockowych. Minęło sześć lat od poprzedniego albumu „Bordeaux”. Tym razem grupa zanurza się w zieleń „Viridiany” by przekazać słuchaczom syreni śpiew Anji. Jest w tym albumie coś urzekającego czego, nie dojrzałem np. w „Aurum”. Anja wraz nowymi członkami grupy prezentuje szeroki wachlarz klimatów-od nieco ironicznych przemyśleń na tematy socjologiczne, przez powrót do płyt „Violet” czy „Graphite”. Anja ma dar jaki ma mało kto-potrafi perfekcyjnie modulować głosem by wywrzeć dramaturgię w utworze. Przykładem tego jest „Król jest nagi”, „Strefa ciszy”. Natomiast „To albo to” sprawia , iż wokalistka otwarła wokalnie zupełnie nowe drzwi. Dzięki czemu zapowiada to następny świetny krążek… A może przewrotnie go nie będzie i zostanie tak pięknie urwane w „Strefie Ciszy”?

LUX PERPETUA – The Curse Of The Iron King
W minionym już roku 2017 na scenie polskiej zachwyciły mnie tylko dwie płyty. Jedną z nich jest wspomniany wcześniej „Viridian” . Druga zaś to debiutant. Pochodzący z Warszawy Lux Perpetua zawładnął mną momentami bardziej niż, nie jeden zagraniczny album. Myślę,że idealnie wypełnią lukę w rodzimym power metalu. Jeśli się posłucha takich numerów jak „Legend”, tytułowy „The Curse of the iron king” czy skoczny „Rebelion” to da nam obraz tego, że kilku panów i jedna pani może zdziałać dużo i może być kolejną eksportową kapelą.
Komentarze