25.09.2020
RECENZJE
EXLIBRIS - Shadowrise

THE BLACK NOODLE PROJECT - Code 2.0

KRŮK - Nibykwiaty

SPARKS – A Steady Drip, Drip, Drip

BATUSHKA – Раскол/Raskol

ABEL GANZ - The Life of the Honey Bee and Other Moments of Clarity

STEEL PROPHET - The God Machine

DEEP PURPLE - Whoosh!

BOB DYLAN - Rough And Rowdy Ways

KONTRKULTURA - Wszystko Już Powiedziane

VERBAL DELIRIUM - From The Small Hours Of Weakness

OSTA LOVE - About Time

SBB - Jerzyk

CHAOS OVER COSMOS - The Ultimate Multiverse

HOVERCRAFT - Fall

PIOTR DAMSE - Inside Outside

H-ONE - MMLXIX

ALBION - Albion

COLIN BASS /DANIEL BIRO - Still

MAGNUS KARLSSON'S FREE FALL - We Are The Night

BLACKLIGHT - Follow the Future

WAVE - [Dream]

DEPECHE MODE - Live Spirits Soundtrack

THE MOTH GATHERER - Esoteric Oppression

DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - J » JACOBS MOOR - 2017 - Self
JACOBS MOOR - 2017 - Self

JACOBS MOOR - Self




1. March of the Flies
2. Watching Atrocities
3. The Absence of Me
4. Self
5. Falling to Pieces
6. Distance
7. Neglacting the Path of the Sun
8. Delusion
9. Hate of a New Kind
10. Hopeless Endeavour

Rok wydania: 2017
Wydawca: -
http://www.jacobsmoor.com/





Austriacy z JACOBS MOOR już rok po wydaniu dobrze przyjętego debiutu (nasza recenzja tutaj), uraczyli nas EPką, zawierającą dwa nowe kawałki i kilka utworów w wersjach koncertowych. Kolejne dwa lata przyszło nam czekać na skompletowanie materiału na drugi pełny krążek. I mimo że tego oczekiwałem, utwory z EPki nie trafiły na album "Self". Nowa płyta zawiera dziesięć nowych kawałków. Wartość EPki zatem urasta do statusu unikatu wśród posiadaczy tego wydawnictwa i fanów formacji.

Tymczasem otrzymujemy naprawdę udany drugi krążek i jest na czym się rozpływać. W ciągu jego trwania zespół potrafi zaserwować wiele środków wyrazu, tak różnorodnych że w ramach metalowej konwencji trudno album sklasyfikować. Jest pazur i energia, trochę thrashowego riffowania, nowoczesne brzmienie i groove, wokalnie z kolei uświadczymy zarówno melodyjne partie, jak i wykrzyczane patenty w okolicach growli. Porównując do pierwszego krążka, odnoszę wrażenie, że nowa płyta bardziej stawia na riff niż na melodie, choć po prawdzie i ich nie brakuje. Prawdą jest, że z utworu na utwór podczas pierwszego odsłuchu zaskoczony byłem zmianami konwencji. Po kolejnych razach album ten wgryza się konkretnie, a jako całokształt jawi się nam jako istny crossover.

Podoba mi się tu głównie praca gitar. Soczysta, iście heavymetalowa solówka na tle nowoczesnej konwencji rytmicznej potrafi pożenić obecne brzmienie z klasycznym. Do tego całkiem zgrabne operowanie wokalizami dodaje całości kolorytu. Wbrew pozorom i melodyjnie nie można narzekać. Zarówno sympatycy solidnego uderzenia, jak i zwolennicy bardziej piosenkowej konwencji znajdą motywy które zapadają w pamięć. Przy całym rozrzucie stylistycznym całość niewiarygodnie trzyma się kupy. Płyta jest chyba po prostu na tyle intensywna, że przy pierwszym kontakcie może przytłoczyć. Ale za to każda jej kolejna wizyta w odtwarzaczu przyniesie nam frajdę i rozsmakowanie się w odkrywaniu smaczków i motywów do których będziemy mieli ochotę wracać.

To jest czasem tak, że jeśli zespół zdecydowanie nie trzyma się jakiegoś wycinka stylistycznego, może mieć problem z przyciągnięciem fanów właśnie tej konwencji. Z drugiej strony wszechstronność daje szansę na zatoczenie większych kręgów i dotarcie do szerszego grona odbiorców. "Self" polecić można tym którzy lubują się konkretnej jeździe bez trzymanki. Fani melodii i zwolennicy nasycenia utworów gitarową ekspresją będą jednak również zadowoleni.
W moim prywatnym rankingu "Self" nie tylko spełnia oczekiwania, ale i przebija debiut.

8,5/10

Piotr Spyra



Komentarze