29.09.2020
RECENZJE
EXLIBRIS - Shadowrise

THE BLACK NOODLE PROJECT - Code 2.0

KRŮK - Nibykwiaty

SPARKS – A Steady Drip, Drip, Drip

BATUSHKA – Раскол/Raskol

ABEL GANZ - The Life of the Honey Bee and Other Moments of Clarity

STEEL PROPHET - The God Machine

DEEP PURPLE - Whoosh!

BOB DYLAN - Rough And Rowdy Ways

KONTRKULTURA - Wszystko Już Powiedziane

VERBAL DELIRIUM - From The Small Hours Of Weakness

OSTA LOVE - About Time

SBB - Jerzyk

CHAOS OVER COSMOS - The Ultimate Multiverse

HOVERCRAFT - Fall

PIOTR DAMSE - Inside Outside

H-ONE - MMLXIX

ALBION - Albion

COLIN BASS /DANIEL BIRO - Still

MAGNUS KARLSSON'S FREE FALL - We Are The Night

BLACKLIGHT - Follow the Future

WAVE - [Dream]

DEPECHE MODE - Live Spirits Soundtrack

THE MOTH GATHERER - Esoteric Oppression

DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - K » KING CRIMSON - 1969 - In the Court of the Crimson King
KING CRIMSON - 1969 - In the Court of the Crimson King

KING CRIMSON - In the Court of the Crimson King




1. 21st Century Schizoid Man including Mirrors
2. I Talk To The Wind
3. Epitaph including March For No Reason
and Tomorrow And Tomorrow
4. Moonchild including The Dream and The Illusion
5. The Court Of The Crimson King including The Return
Of The Fire Witch and The Dance Of The Puppets

Rok wydania: 1969
Wydawca: Island





Krążek "In the Court of the Crimson King" zespołu King Crimson uznawany jest za jeden z najbardziej wpływowych dzieł rocka progresywnego, a także za jeden z najbardziej znaczących debiutów w historii muzyki. To na nim grupa odrzuciła bluesowe podstawy zastępując je mieszanką jazzu oraz muzyki poważnej.

Jedną z głównych cech tego dzieła jest jego eklektyzm. King Crimson w niebywały sposób łączył i nadal łączy muzykę poważną ze współczesnymi elementami muzyki rozrywkowej. Na wydawnictwie znajdzie się miejsce zarówno na awangardowy jazz czy jazz rocka, jak i na raczkujący wtedy heavy rock. Doskonałym tego przykładem jest utwór "21st Century Schizoid Man", którego rozpoczyna złowieszczy i ciężki jak na owe czasy riff. Być może był on podwaliną tego, co w późniejszym czasie nagrywali Black Sabbath. Wśród ciężaru gitary i sekcji rytmicznej usłyszeć można także instrumenty dęte. Swoistej agresji dodaje dźwięk saksofonu puszczony przez piec Marshala. Intrygujący jest "bałagan instrumentalny" mający miejsce w środkowej i końcowej części utworu. Klimatu dodaje również zniekształcony głos Grega Lake'a. Według Roberta Frippa, założyciela zespołu, to właśnie "Schizoid Man" jest pierwszym heavy metalowym utworem.

"I talk to the Wind" to przeciwieństwo poprzednika. Jest to bowiem delikatna ballada cechująca się beztroską. Harmonijne głosy oraz melotron pozwalają się zadumać i w spokoju słuchać tych pięknych, delikatnych dźwięków. Ballada ta jest doskonałym wyciszeniem po dość mocnym poprzedniku. Uroku temu wszystkiemu dodaje sugestywna gra na flecie. Niesamowicie wypada tutaj "Epitaph". Ten kapitalny numer brzmi dość niepokojąco za sprawą melotronu w stylu dziewiętnastowiecznej muzyki symfonicznej, delikatnej partii akustycznej, sekcji rytmicznej, przejmującego wokalu i wielu innych wspaniałych dźwięków.

Przychodzi czas na istną perełkę w postaci "Moonchild". Główna część utworu trwa nieco ponad 2 minuty, jednak sam kawałek zawiera jeszcze 2 części ("The Dream" oraz "The Illusion") stanowiące długie jazzowe improwizacje. Nie jest to raczej utwór do słuchania na co dzień, ale ze zdumieniem słucha się popisów solowych muzyków jak i samej delikatnej części głównej. Wydawnictwo zamyka "The Court of the Crimson King" utrzymany w stylistyce rocka progresywnego, zawierający wahania nastrojów od smutnego, czy wręcz przygnębiającego po radosny i pełen nadziei.

Nie podlega dyskusji ze "In the Court of the Crimson King" to arcydzieło muzyki rozrywkowej. King Crimson stworzył niewiarygodnie eklektyczną płytę na wysokim poziomie artystycznym. Takie produkcje są ponadczasowe i jestem pewien, że płyta nigdy nie przestanie robić wrażenia.

10/10

Tomasz Raszko

Komentarze